Sędzia Igor Tuleya straci immunitet? "Nie chodzi o to, żeby sprawę rozstrzygnąć, tylko żeby ją prowadzić"

Ewa Siedlecka z tygodnika "Polityka" podkreślała w TOK FM, że zarzuty prokuratury wobec sędziego Igora Tulei mają wadliwą podstawę prawną, bo sędzia ma prawo zdecydować o jawności posiedzenia. - Należy się spodziewać, że sędzia, wbrew przepisom straci immunitet i zostanie zawieszony, a sprawa przeciwko niemu będzie się toczyła latami - mówiła Siedlecka.
Zobacz wideo

Prokuratura chce postawić zarzut karny sędziemu Igorowi Tulei. W tym celu zawnioskowała o uchylenie mu immunitetu. Chodzi o sprawę z 2017 roku, kiedy sędzia Tuleya uchylił decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie głosowania w Sali Kolumnowej. Sędzia odnosząc się do wniosku prokuratury, powiedział, że nie czuje się winny. Podkreślił przy tym, że sporne posiedzenie, któremu przewodniczył odbywało się w sposób jawny, przy udziale mediów i za zgodą prokuratora, który był obecny na posiedzeniu. "Żadne informacje, które wcześniej nie były znane opinii publicznej nie zostały tam podane. Przecież to co działo się w Sali Kolumnowej mogliśmy wszyscy oglądać dzięki niezależnym mediom" – dodał. Zaznaczył przy tym, że nie ma zamiaru stawić się przed Izbą Dyscyplinarną SN. "Zgodnie z uchwałą trzech Izb Sądu Najwyższego, Izba Dyscyplinarna nie jest sądem" – podkreślił.

Ewa Siedlecka z "Polityki" oceniła w Analizach TOK FM, że ostateczny efekt całej sprawy będzie taki, że sędzia Tuleya zostanie zawieszony. - I to jest dramat, z którego nie zdajemy sobie sprawy. Nie tylko dla niego, ale też dla osób, które zostaną postawione w takiej samej sytuacji – mówiła dziennikarka. Jej zdaniem nie chodzi o to, żeby sprawę rozstrzygnąć czyli doprowadzić do postępowania przed sądem. - Tylko o to, żeby je prowadzić. W przypadku sędziego Tulei to może być bodajże nawet 10 lat. A sędzia zawieszony nie może podjąć żadnej pracy, poza naukową na uczelni. Przecież to relatywnie młody człowiek, który na lata będzie w sytuacji uwięzienia. Chyba, że odejdzie z zawodu, może o to chodzi – wyjaśniała Siedlecka. Podkreślała, że odsunięcie od orzekania to "najgorsze, co może spotkać sędziego". - Jakby rybę wyjąć z wody i nie dać jej pływać – oceniła.

Siedlecka dodała, że rozmawiała też z sędzią Tuleyą. - On się spodziewał tego od dwóch lat. Był pewny, że ten miecz Demoklesa spadnie na jego głowę. Jest dobrze przygotowany. To typ fightera, a przede wszystkim przytomny człowiek, znał konsekwencje – przekonywała dziennikarka "Polityki" i podkreśliła, ze sędzia Igor Tuleya zapewniał ją, że nie ma zamiaru odchodzić z sądownictwa.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM