Sędzia Igor Tuleya nie zamierza stawić się przed Izbą Dyscyplinarną. "Ona nie jest sądem"

Sędzia Igor Tuleya zapowiedział, że nie stawi się na posiedzeniu Izby Dyscyplinarnej SN w sprawie odebrania mu immunitetu. - W poniedziałki lubię dłużej pospać. Po drugie Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Po trzecie mam już umówione spotkanie z obywatelami i tam mam zamiar się wybrać - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Prokuratura chce postawić zarzut karny sędziemu Igorowi Tulei. W tym celu zawnioskowała o uchylenie mu immunitetu. Chodzi o sprawę z 2017 roku, kiedy sędzia Tuleya uchylił decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie głosowania w Sali Kolumnowej. Prokuratura zarzuca mu przekroczenie uprawnień z powodu dopuszczenia do udziału w posiedzeniu mediów. 

Postępowanie przed Izbą Dyscyplinarną w sprawie immunitetu odbędzie się 20 marca. Sędzia zapowiedział już jednak, że się na nim nie stawi. - Po pierwsze to jest poniedziałek, poniedziałek godz. 9, w poniedziałki lubię dłużej pospać. Po drugie Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Po trzecie mam już umówione spotkanie z obywatelami i tam mam zamiar się wybrać - komentował sprawę w TOK FM Igor Tuleya

Gość Mikołaja Lizuta tłumaczył również, że w jego sprawie nie może być mowy o przekroczeniu uprawnień, które zarzuca mu prokuratura. - Po pierwsze prawo zezwala na to, żeby takie posiedzenia były jawne, może o tym decydować sąd. Sąd również może dopuścić do udziału w posiedzeniu media. (...). Zarzut jest po prostu komiczny - ocenił oraz podkreślił, że w spornym posiedzeniu udział brała również prokurator Magdalena Kołodziej, która nie widziała żadnych przeszkód, aby w brali w nim udział również dziennikarze. - No to pewnie ona ma zarzut pomocnictwa do tego przestępstwa, którego rzekomo miałem się dopuścić - irocznicznie stwierdził Tuleya. 

- Może rzeczywiście nie powinienem krzyczeć, że król jest nagi, bo mi się dostało. Wszyscy widzieliśmy, co się działo w Sejmie i tyle, cóż więcej dodać - komentował stawiane mu zarzuty sędzia. 

"Ewidentnie za orzeczenie sędzia dostaje kopa"

Sędzia Tuleya podkreślił w TOK FM, że to, co go obecnie spotyka, nie jest pierwszym tego typu sytuacją. - Może o mojej sprawie zrobiło się głośno, bo jestem dosyć charakterystyczny i często mnie mylą z Quasimodo, ale takich sytuacji jest dużo, dużo więcej - zauważył ironicznie. I dodał, że stowarzyszenia sędziowskie od wielu lat sygnalizują, że "u nas jest już Turcja" - Że sędziowie nie tylko są ścigani dyscyplinarnie za orzeczenia, ale również karnie - mówił, wymieniając jako przykład m.in. sprawę sędzi, która rozstrzygała w procesie wytoczonym przez Zbigniewa Ziobrę lekarzom prowadzącym leczenie ojca ministra. - Takich przykładów było wiele, wiele więcej. Tutaj już mamy spektakularną sytuację, gdzie ewidentnie za orzeczenie sędzia dostaje kopa - stwierdził zaś w odniesieniu do swojej sprawy. 

Zdaniem sędziego Izba Dyscyplinarna może go jednak pozbawić go immunitetu. - Ten organ został stworzony przez polityków partii rządzącej wyłącznie po to, żeby gnębić niepokornych sędziów, więc nie ma się co łudzić, jaki będzie finał tego wniosku. Ale tak naprawdę też ani mnie to ziębi, ani mnie to grzeje, bo nie jest to sąd. Co oni zdecydują, tak naprawdę mnie nie interesuje - stwierdził Tuleya, zaznaczając, że sędziowie - broniąc niezależności i niezawisłowści - liczyli się z tym, jaki może być finał ich walki. - Ale zawsze powtarzamy, że racja jest po naszej stronie, dobro zawsze zwycięża. Prędzej czy później pokażemy, że to my mieliśmy rację - przekonywał. 

Co może grozić sędziemu Tulei, jeśli immunitet zostanie mu odebrany i zostanie postawiony przed sądem? Jak tłumaczył, zostaną mu postawione zarzuty, następnie do sądu trafi akt oskarżenia i rozpocznie się postępowanie. Za rzekome przekroczenie uprawnień grozi mu do trzech lat więzienia. Ponieważ sędzia nie był do tej pory karany, po upływie połowy tego czasu, mógłby starać się o zwolnienie warunkowe.

"Miernoty robią niesamowite kariery"

Wniosek o uchylenie immunitetu sędziego Igora Tulei będzie rozpatrywany przez Jacka Wygodę, byłego prokuratora związanego wcześniej m.in. z Instytutem Pamięci Narodowej. 

Jak zaznaczył Mikołaj Lizut, nawet laik widzi, że w tej sprawie trudno jest dopatrzyć się przekroczenia uprawnień.  - Dożyliśmy takich czasów, że wielu prawników zatraciło ethos zawodowy i zapomniało tego, czego ich uczono na pierwszych latach studiów uniwersyteckich i tego, czego nie trzeba się uczyć: że po prostu zawsze trzeba być przyzwoitym. (...) Dzisiaj dożyliśmy czasów, kiedy po prostu miernoty, osoby znikąd, robią niesamowite kariery. Za pieniądze, stanowiska, funkcje niszczą niezależność sądów, tępią niezawisłych sędziów. Takie czasy - skonstatował sędzia Igor Tuleya.

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie dzięki aplikacji TOK FM. Pobierz i testuj przez dwa tygodnie za darmo.

DOSTĘP PREMIUM