Specustawa o koronawirusie na ostatnią chwilę. Joanna Mucha przekonuje, że nie ma procedur i podaje przykład syna

- Kwestia bezpieczeństwa ludzi, ochrony przed koronawirusem, stała się sprawą polityczną. Wszystkie działania rządu wyglądają na pisane pod dyktando kampanii wyborczej Andrzeja Dudy - komentowali w TOK FM politycy opozycji.
Zobacz wideo

W niedzielę późnym wieczorem do Sejmu trafił projekt specustawy dotyczącej koronawirusa. W poniedziałek o 10 w tej sprawie - na nadzwyczajnym posiedzeniu - zbiera się Sejm, a wcześniej w BBN odbędzie się spotkanie Andrzeja Dudy z premierem i ministrem zdrowia. Posłowie opozycji narzekają, że nie mieli czasu, by zapoznać się z 30-stronicowym dokumentem. - Zgłaszanie projektu wczoraj o 23:30 pokazuje, że nawet kwestia bezpieczeństwa ludzi, osób starszych - bo one głównie zagrożone są koronawirusem - staje się sprawą polityczną. Jakąś rozgrywką - oceniła surowo Joanna Mucha, posłanka PO. 

Polityczka zwróciła uwagę, że zgłoszony jakiś czas temu projekt KO,dotyczący koronawirusa nawet nie został wprowadzony do porządku obrad. - To jest pierwsza rzecz. Po drugie, kiedy Senat poprosił o informację na temat koronawirusa, to PiS głosował przeciw. Co stało naprzeciw temu, żeby zgłosić tę ustawę wcześniej? Powiedzieć nam o tym, że nad taką ustawą pracują - mówiła w Poranku Radia TOK FM. Posłanka Mucha podkreśliła, że wówczas opozycja mogłaby zgłaszać też swoje pomysły. 

- Dzisiaj mamy sytuację taką, że u naszych granic czy w całej Europie wirus się rozlewa, a my nie mamy procedur - oceniła rozmówczyni Dominiki Wielowieyskiej. I podała przykład swojego syna, który tydzień temu wrócił z północnych Włoch. - Cztery dni temu dostał objawów, które wskazywały na to, że to może być koronawirus. Okazało się jednak, że to grypa typu A. Testów (na koronawirusa - red.) mu nie zrobiono. Jest w tej chwili sześć laboratoriów, które robią takie badania. Trzy czy cztery dni temu były to dwa laboratoria. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której mamy nagle z dnia na dzień zwiększającą się liczbę chorych, a w związku z tym trzeba przebadać też ich bliskich. W jaki sposób to zrobić, mając sześć laboratoriów? W jaki sposób to zrobić, nie mając maseczek, sprzętu, kapsuł do przewozu chorych? Ale najgorsze jest to, że naprawdę nie ma procedur - ubolewała Joanna Mucha. 

Jak w takim razie opozycja odniesie się do projektu specustawy? Mucha powiedziała w TOK FM, że według jej wiedzy są tam "naprawdę rozsądne rozwiązania". - Więc będziemy nad nim pracować (...). Natomiast ja bym chciała nawiązać do trybu, no bo to nie jest normalne. Jesteśmy u progu bardzo ważnego, istotnego dla nas wszystkich zagrożenia. To nie jest zagrożenie polityczne, to, że my się dzisiaj domagamy od rządu, żeby pewne rozwiązania przyjął, wprowadził, to nie jest kwestia polityki. To jest kwestia tego, że ludzie mogą umierać przez to, że tych procedur nie będzie - przekonywała Mucha i dodała, że pacjent, który zgłasza się z objawami koronawirusa, powinien być od razu przejmowany przez odpowiednio zabezpieczony personel. - Czy to mamy? Nie mamy tego. Nie mamy nic - podkreśliła. 

"Wszystko pod dyktando kampanii Dudy"

Wątpliwości co do trybu prac Sejmu miał też Tomasz Trela, poseł Lewicy. - Przecież o koronawirusie wiemy od kilku tygodni. Mówiliśmy o tym jako opozycja. Rząd i prezydent Andrzej Duda to bagatelizowali. To jest taki styl PiS. Wrzucić coś na szybko, publicznie pokazać, że coś się robi, a w tyle są tylko wybory i polityka - ocenił szef sztabu Roberta Biedronia.

Jego zdaniem wszystkie działania rządu ws. koronawirusa pisane są "pod dyktando" kampanii Andrzeja Dudy. - Próbuje się pana prezydenta pokazać jako tego, który będzie zapobiegał, pokazuje, że mu zależy. Najpierw spotkanie w BBN, a potem prezydent na białym koniu pojedzie do Sejmu, będzie słuchał debaty, raptem nawet opozycja stała się dobra i "trzeba wsłuchać się w jej głos". Sytuacja jest poważna, nie powinniśmy grać politycznie koronawirusem. Jednak Andrzej Duda i jego sztab instrumentalnie wykorzystują tę sytuację, żeby zbić kapitał wyborczy, bo źle zaczęli kampanię - powiedział Tomasz Trela w Poranku Radia TOK FM. 

Koronawirus w Polsce. Co zapisano w specustawie?

Nowe przepisy regulują zasady poddawania pacjentów kwarantannie. Ta będzie mogła trwać do 21 dni i będzie mogła być powtarzana, a jeśli osoba, co do której istnieje podejrzenie zakażenia, nie będzie chciała się poddać izolacji, będzie mogła zostać zmuszona z użyciem siły, nawet z wykorzystaniem wojska.

Przepisy umożliwią pracodawcy oddelegowanie pracownika do pracy zdalnej, a w przypadku zamknięcia szkoły lub żłobka rodzic dziecka otrzyma zasiłek opiekuńczy. Rząd chce też umożliwić ewentualną budowę tymczasowego szpitala zakaźnego z pominięciem biurokratycznych procedur.

Koronawirus w Polsce. Czego brakuje w projekcie?

Działania rządu ws. koronawirusa krytykowała w TOK FM Joanna Solska, dziennikarka "Polityki". - Ja nie bardzo w ogóle widzę te działania rządu. Widzę ogromną aktywność medialną ministerstwa zdrowia. Natomiast taka ustawa powinna leżeć w szufladzie i być przygotowana na kryzysowe sytuacje, ewentualnie być modyfikowana - mówiła.

- Wąskie gardła, które widzę, to jest mała liczba testów, zbyt mała liczba laboratoriów i zbyt mała liczba lekarzy, pielęgniarek w szpitalach zakaźnych, do których ewentualnie ci chorzy będą trafiać. W tej ustawie nie widzę rozwiązania tych problemów, bo trzeba przecież przewidzieć jakąś mobilność lekarzy, którzy być może pracują gdzie indziej, żeby oni zasilili te szpitale zakaźne - wyliczała dziennikarka. 

Joanna Solska zauważyła, że minister zdrowia mówi, że ma możliwości przesuwania lekarzy i mobilizowania personelu. - Ale do dobrze byłoby, żeby ci zainteresowani też wiedzieli, że stanowią jakąś rezerwę i muszą się przygotować na pracę ewentualnie w innym szpitalu. A tego nie ma - podkreśliła Solska.

Epidemia koronawirusa

Choroba zakaźna COVID-19, wywołana przez koronawirusa SARS-CoV-2, pojawiła się w grudniu w Wuhan w środkowych Chinach. Od 31 grudnia 2019 r. do 1 marca br. zanotowano 87 tys. 24 potwierdzonych przypadków COVID-19, w tym 2 tys. 979 zgonów podał w niedzielę Główny Inspektorat Sanitarny.

GIS nie zaleca podróżowania m.in. do Chin, Hongkongu oraz Korei Południowej, Włoch, Iranu, Japonii, Tajlandii, Wietnamu, Singapuru i Tajwanu. W Polsce na razie nie potwierdzono żadnego przypadku, jednak jak podkreśla sam minister zdrowia, taki na pewno się nad Wisłą pojawi.  

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM