Rzecznik Andrzeja Dudy odpowiada na "Adriana". "Kosiniak-Kamysz był popychadłem Donalda Tuska"

Na konwencji PSL nastąpiła zmiana narracji tego środowiska. Mocno i agresywnie zaatakowano Andrzeja Dudę, a także wyjątkowo podle pierwszą damę - przekonywał Błażej Spychalski, rzecznik prezydenta. Wyjaśniał też, dlaczego uważa, że Władysław Kosiniak-Kamysz był "popychadłem" Donalda Tuska.
Zobacz wideo

Podczas sobotniej konwencji PSL w Jasionce koło Rzeszowa, Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes ludowców mówił, że "będzie prezydentem aktywnym" bo nie ma nad sobą żadnego prezesa, ani przewodniczącego. "Ja z siebie Adriana zrobić nie pozwolę" - oświadczył. Z kolei jego żona Paulina Kosiniak-Kamysz zapowiedziała, że nie będzie "milczącą" pierwszą damą, która nie ma swojego zdania, "chowa się za ogrodzeniem prezydenckiego pałacu i wyłącznie statystuje swojemu mężowi".

Rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy Błażej Spychalski przyznał, że patrzył na to, co się działo z "lekkim niedowierzaniem". - Nastąpiła zmiana narracji tego środowiska. Mocno i agresywnie zaatakowano Andrzeja Dudę, a także wyjątkowo podle pierwszą damę – powiedział Spychalski w TVN24. Dodał, że szef PSL "lekko się zagalopował". - Władysław Kosiniak-Kamysz był przez wiele lat popychadłem Donalda Tuska. W 2011 roku zaraz po wyborach Tusk wymyślił, że trzeba podnieść wiek emerytalny i nakazał zrobienie tego Kosiniakowi-Kamyszowi. I szef PSL z uśmiechem na ustach podnosił wiek emerytalny Polek i Polaków – argumentował Spychalski. Według niego Kosiniak-Kamysz to pierwszy "tęczowy" szef PSL. - Szedł w tęczowej koalicji do wyborów do Parlamentu Europejskiego, klaskał panu Leszkowi Jażdżewskiemu po ataku na Kościół, a teraz na konwencji mówi o chrześcijańskich wartościach ... - ocenił rzecznik Andrzeja Dudy.

Spychalski bronił też małżonki prezydenta. - Jeśli ktoś chce sprawdzić aktywność pani Agaty Kornhauser-Dudy to wystarczy wejść do internetu. Jest 265 podstron jej aktywności – mówił Błażej Spychalski i wyjaśniał, dlaczego prezydentowa nie zabrała głosu na niedawnej konwencji wyborczej ubiegającego się o reelekcję Andrzeja Dudy. - Tak powinno wyglądać reprezentowanie państwa polskiego przez pierwszą damę. Ona ma mnóstwo aktywności i nie bierze udziału w twardej i brutalnej polityce. W 2015 roku był w sztabie PiS pomysł, że Agata Kornhauser-Duda zaatakowała publicznie żonę urzędującego wtedy prezydenta Bronisława Komorowskiego - Annę. Ale małżonka Andrzeja Dudy odpowiedziała: To się nie godzi, to jest niewłaściwie, to bez klasy – wyjaśniał rzecznik. 

"Chamski atak"

Słowa Spychalskiego ocenił wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL-Kukiz'15). - Być może koronawirus nie dotarł jeszcze do Polski, ale strach przed przegraną dotarł z pewnością do Pałacu Prezydenckiego. Słychać to było i widać dzisiaj rano, kiedy rzecznik pana prezydenta w chamski sposób, po prostu uwłaczający wszelkim zasadom kultury, zaatakował naszego kandydata za to, że po prostu na konwencji mówił prawdę - oświadczył Zgorzelski podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie.

Według niego Kosiniak-Kamysz powiedział "tylko i wyłącznie tyle, że nie chce być Adrianem". - Żaden z kandydatów na to nie zareagował, ponieważ żaden z kandydatów tym Adrianem nie był i być nie chce, oprócz jednego kandydata. A to pokazuje, że prawda w oczy kole, uderz w stół, a nożyce się odezwą - mówił Zgorzelski.

Wicemarszałek Sejmu zaapelował do prezydenta Dudy i do jego sztabu wyborczego, żeby "nie przekraczali granicy kultury osobistej". - Polacy to słyszeli, Polacy widzieli. My dzisiaj do tego odnosimy się tylko i wyłącznie w ten sposób, że spuszczamy na to zasłonę milczenia - powiedział Zgorzelski.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM