Trybunał Konstytucyjny o sporze kompetencyjnym. Przedstawiciele SN i RPO nie przyszli na rozprawę

Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie badał dziś, czy istnieje spór kompetencyjny między Sejmem, Prezydentem RP a Sądem Najwyższym. Sędzią sprawozdawcą jest Krystyna Pawłowicz. Na rozprawie nie stawiła się I prezes SN Małgorzata Gersdorf ani przedstawiciel RPO. Posiedzenie zostało odroczone do 12 marca.
Zobacz wideo

Po godzinie 12 we wtorek (3 marca) rozpoczęła się rozprawa Trybunału Konstytucyjnego ws. sporu kompetencyjnego pomiędzy Sejmem a Sądem Najwyższym oraz pomiędzy prezydentem a Sądem Najwyższym. Wniosek w tej sprawie do TK wniosła w styczniu marszałek Sejmu Elżbieta Witek.

Trybunał rozpoznaje wniosek w pełnym składzie, któremu przewodniczy prezes TK Julia Przyłębska, sprawozdawcą jest Krystyna Pawłowicz, była posłanka Prawa i Sprawiedliwości. Na rozprawie stawili się przedstawiciele marszałek Sejmu, prezydenta, Sejmu i Prokuratora Generalnego.

Nieobecna prezes Gersdorf i RPO

Po otwarciu rozprawy, prezes TK Julia Przyłębska - sprawdzając obecność uczestników rozprawy - zwróciła uwagę, że do Trybunału wpłynęło pismo procesowe I prezes SN Małgorzaty Gersdorf, w którym poinformowano, że przedstawiciel SN nie weźmie udziału we wtorkowej rozprawie. Zdaniem prezes Gersdorf, skład Trybunału wyznaczony do rozpoznania sporu kompetencyjnego jest sprzeczny z przepisami prawa.

Julia Przyłębska - odnosząc się do tego pisma - powiedziała, że prezes Gersdorf "przenosi język codziennej, publicystycznej debaty na salę Trybunału i sądu". Jej zdaniem "jest to daleko idące wykroczenie, jeśli chodzi o funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości". - Pani I prezes SN pozwoliła sobie podważyć prawomocność funkcjonowania TK i kwestionować bez jakiejkolwiek podstawy prawnej, w oficjalnym piśmie skierowanym do TK, status sędziów Trybunału - podkreśliła.

Julia Przyłębska wyraziła też nadzieję, że jeśli I prezes SN dowie się o treści tego komentarza, "to nadejdzie refleksja i skoryguje swoje zachowanie". - W szczególności, jeśli chodzi o pewne formy, które wymagane są w postępowaniu przed organami wymiaru sprawiedliwość i TK - dodała.

Prezes TK zwróciła też uwagę, że w imieniu Rzecznika Praw Obywatelskich, który zgłosił udział w postępowaniu, również nikt się nie stawił na rozprawie. - Też wielka szkoda - skomentowała ironicznie Przyłębska.

Poinformowała także, że przed wtorkową rozprawą Trybunał rozpoznał i oddalił kilkanaście wniosków o wyłączenie sędziów TK z tego postępowania, które zostały złożone przez SN i RPO. 

"W ocenie SN, w składzie orzekającym zasiadają osoby nieuprawnione"

W swoim piśmie do TK prezes Gersdorf wskazała, że Trybunał w tym składzie "utracił możliwość rzetelnego wykonywania funkcji powierzonych mu przez ustrojodawcę". W ocenie SN, w składzie orzekającym wyznaczonym do rozpoznania tej sprawy zasiadają osoby nieuprawnione do orzekania. Chodzi m.in. o sędziego Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka, który zostali wybrani na stanowisko w miejsce zmarłych sędziów Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha. Z kolei ci ostatni - według SN - zostali wybrani na obsadzone już wcześniej prawidłowo stanowiska sędziowskie. Do nieuprawnionych do orzekania SN Gersdorf zaliczył także wiceprezesa TK Mariusza Muszyńskiego.

Trybunał wysłuchał we wtorek posła Marka Asta (PiS) reprezentującego marszałek Sejmu. Stanowiska przedstawili także prezydencka minister Anna Surówka-Pasek oraz reprezentujący Sejm poseł Przemysław Czarnek (PiS) i zastępca Prokuratora Generalnego prok. Robert Hernand. Następnie pytania zadawali sędziowie Krystyna Pawłowicz, która jest sprawozdawcą tej sprawy, oraz Jarosław Wyrembak i najdłużej - ponad godzinę - Piotr Pszczółkowski.

Prezydent, Sejm i Prokurator Generalny w stanowiskach przekazanych TK wnieśli m.in. o uznanie, że SN nie jest uprawniony do dokonywania zmian w sferze ustroju i organizacji wymiaru sprawiedliwości w drodze uchwały oraz, że wykluczone jest przyznanie SN nieprzewidzianych konstytucją kompetencji do oceny skuteczności dokonanego przez prezydenta powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego. SN chce umorzenia sprawy ze względu na - w jego ocenie - "niedopuszczalność wydania orzeczenia". Stanowisko zbliżone do SN prezentuje RPO.

Do 12 marca Trybunał Konstytucyjny odroczył - po trzech godzinach rozprawy - rozpoznawanie wniosku ws. sporu kompetencyjnego pomiędzy Sejmem, a Sądem Najwyższym i prezydentem, a SN. Rozprawa została przerwana w fazie pytań sędziów do stron; mają być one kontynuowane na kolejnej rozprawie.

Wniosek marszałek Witek i "spór kompetencyjny"

Wniosek Elżbiety Witek w sprawie sporu kompetencyjnego wiąże się z pytaniami prawnymi I prezes Sądu Najwyższego i podjętą 23 stycznia br. uchwałą trzech izb SN - Cywilnej, Karnej i Pracy. Ogólnie według uchwały nienależyta obsada sądów jest wtedy, gdy w ich składzie znajduje się osoba wyłoniona przez aktualną KRS, choć pociąga to za sobą różne skutki w zależności od szczebla sądu i dat orzeczeń.

Wniosek marszałek Sejmu został sformułowany dzień przed podjęciem uchwały przez SN. Marszałek Elżbieta Witek zwróciła się we wniosku o rozstrzygnięcie sporu między SN a Sejmem oraz między SN a prezydentem. Chodzi m.in. o przepisy konstytucji odnoszące się do podziału władz i powoływania sędziów.

Sprawa sporu kompetencyjnego od początku budzi kontrowersje. O tym, że żadnego takiego sporu nie ma, mówił jakiś czas temu w TOK FM m.in. sędzia Bartłomiej Przymusiński z Iustitii. - Nie ma żadnego sporu kompetencyjnego między Sejmem a Sądem Najwyższym i prezydentem. Sąd Najwyższy ma rozstrzygnąć zagadnienie prawne. Odpowiedzieć na pytanie prawne jednego ze składów SN. Przecież Sejm nie twierdzi, że właściwy do odpowiedzenia na to pytanie jest Sejm. To by znaczyło, że apelacje, które do nas wpływają, powinniśmy wysyłać do Sejmu albo prezydenta, żeby oni wydawali wyroki - mówił jeszcze przed wydaniem słynnej uchwały trzech izb SN.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM