Barbara Nowacka: Przez 5 lat prezydent Duda żył pod kloszem. Teraz spotyka ludzi, którzy krzyczą "Konstytucja" i bardzo go to denerwuje

- Trzeba pamiętać, jak przez lata prezydent ostro traktował część obywatelek i obywateli. My żeśmy stali godzinami pod Pałacem Prezydenckim, pod sądami, prezydent ani razu nie wyszedł do protestujących, więc ludzie teraz przychodzą protestować - posłanka mówiła na antenie TOK FM.
Zobacz wideo

W Wywiadzie Politycznym Radia TOK FM gościła Barbara Nowacka, posłanka Koalicji Obywatelskiej. Rozmowa dotyczyła między innymi kampanii wyborczej w cieniu koronawirusa.

- Jeżeli będzie niebezpieczeństwo szybkiego rozprzestrzeniania się wirusa, to odpowiedzialni kandydaci sami nie będą nawet proponowali spotkań. Teraz nie ma jednak obaw - mówiła Nowacka. Dodała, że "ma trochę wrażenie, że PiS szuka powodów, czemu na spotkania z Andrzejem Dudą wcale nie przychodzą takie szalone tłumy, jak chcieliby, żeby przychodzili". 

- Widzimy, że różne emocje towarzyszą tym spotkaniom, że na spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą, który przez pięć lat żył pod kloszem zaczęli przychodzić też zwykli ludzie, którzy np. krzyczą "Konstytucja", co bardzo denerwuje pana prezydenta - opowiadała. Odniosła się również do zdarzeń w Pucku, gdzie prezydent został wygwizdany i wybuczany. 

- Trzeba pamiętać, jak przez lata prezydent ostro traktował część obywatelek i obywateli. My żeśmy stali godzinami pod Pałacem Prezydenckim, pod sądami, prezydent ani razu nie wyszedł do protestujących, więc ludzie przychodzą protestować - posłanka mówiła na antenie TOK FM. Zapewniła jednak, że wszyscy wspierający kandydatkę Koalicji Obywatelskiej na prezydenta potępiają agresję.

- Potępiamy jakąkolwiek agresję. Ale dziś też widziałam pocięte banery Małgorzaty Błońskiej i takiego samego potępienia tego oczekuję od Jarosława Kaczyńskiego, Sebastiana Kalety i samego Andrzeja Dudy - powiedziała Barbara Nowacka. 

To odpowiedź na to, że w środę wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta zaapelował o to, żeby sztab Kidawy-Błońskiej potępił agresję wobec osób zbierających podpisy za kandydaturą na prezydenta pana Andrzeja Dudy. Widzimy, że w ostatnich dniach pani Kidawa-Błońska "przytula" się z osobami, które są agresywne - powiedział  podczas środowej konferencji prasowej.

Konferencję prasową, na której zaapelował, zwołano w Warszawie przy rondzie Wiatraczna, w miejscu gdzie w sobotę doszło do ataku na wolontariusza zbierającego podpisy poparcia w wyborach prezydenckich pod kandydaturą Andrzeja Dudy.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM