Wojciech Szacki: Wyobrażam sobie scenariusz, w którym Szymon Hołownia zrezygnuje przed pierwszą turą wyborów prezydenckich

- Szymon Hołownia gaśnie, rezygnuje. Były już takie przypadki, wielu kandydatów się wycofywało jeszcze przed pierwszą turą. (...) Kosiniak-Kamysz rośnie do mniej więcej 15 procent. Później jest udana debata i jakimś cudem mógłby dogonić Małgorzatę Kidawę-Błońską - taki scenariusz przedstawił w nowym podcaście "Polityki Insight" Wojciech Szacki.
Zobacz wideo

W nowym podcaście "Polityki Insight" tematem rozmowy byli kandydaci, którzy na razie nie mają większych szans na wejście do drugiej tury wyborów prezydenckich. Wojciech Szacki, wraz z Ryszardem Łuczynem i Joanną Sawicką, zastanawiali się więc, kto zajmie trzecie miejsce i opowiadali, jak wygląda kampania kandydatów z drugiego szeregu.

Ryszard Łuczyn już na samym wstępie zwrócił uwagę, że Władysław Kosiniak-Kamysz ma za sobą udaną konwencję, dobrze przyjętą przez media i działaczy ludowców. Dziennikarz podkreślił też rolę żony polityka PSL - Pauliny Kosiniak-Kamysz, która wystąpiła na scenie i zebrała pozytywnie oceny. - Cytując klasyka, a odnosząc się do Władysława Kosiniaka-Kamysza, można powiedzieć, że "ma też inne zalety: żonę" - skomentował Łuczyn, nawiązując do słów Jarosława Kaczyńskiego z konwencji Andrzeja Dudy. Prezes PiS powiedział wówczas, że to właśnie Agata Kornhauser-Duda jest jednym z największych atutów obecnego prezydenta ubiegającego się o reelekcję. - Kiedy Jarosław Kaczyński mówił o Agacie Dudzie w ten sposób, to ona nawet nie zabrała głosu, zwracając raczej uwagę [na siebie] w negatywnym sensie - dopowiedział Ryszard Łuczyn.

Według sondaży lider PSL jest obecnie na trzecim miejscu i ma największe szanse, żeby zmniejszyć dystans do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. 

Robert Biedroń i jego deficyt powagi

W nieco gorszej sytuacji, zdaniem dziennikarzy "Polityki Insight", znajduje się Rober Biedroń, którego poparcie jest niższe niż poparcie kierowanej przez niego partii Wiosna. Jak mówił Łuczyn, polityk Lewicy ma kilka problemów. Po pierwsze - nie do końca potrafi przekonać do siebie starszy elektorat Sojuszu Lewicy Demokratycznej. A po drugie - wciąż ma "pewien deficyt powagi". I choć z jednej strony próbuje z tym walczyć - m.in. ogłaszając jako swoich doradców takich polityków jak Stanisław Ciosek czy Janusz Zemke, z drugiej - jednym ruchem potrafi wszelkie dotychczasowe działania zniszczyć.

Jako przykład takiego właśnie ruchu Wojciech Szacki podał udzielony niedawno przez Biedronia wywiad dla "Super Expressu". Polityk Lewicy opowiadał w nim o swoich podróżach, jakie już odbył i o jakich myśli ze swoim partnerem Krzysztofem Śmiszkiem. Zapytany o Chiny, odparł, że "może tam jechać, bo jest tam tanio i nikt tam teraz nie jeździ" (z powodu koronawirusa).

Ryszard Łuczyn przyznał, że nie widzi wytłumaczenia dla tego typu zachowania. - Kiedy pytałem o to polityków Lewicy, to "weź przestań" było najłagodniejszym komentarzem - przyznał. - Rzeczywiście sporo da się usłyszeć narzekań na to, że ile by się nie budowało tej powagi Biedronia, tak on zawsze wyjdzie, powie coś głupiego, no i przeszkadza całemu procesowi - dodał dziennikarz, nazywając wywiad polityka w "SE" "głupią i niepotrzebną wrzutką".

- Dla mnie to jest bardzo zaskakujące, że Robert Biedroń jakoś nie potrafi pójść dalej i wzrosnąć w sondażach - stwierdziła z kolei Joanna Sawicka. Dziennikarka zwróciła uwagę na fakt, że lider Wiosny jest de facto jedynym lewicowym kandydatem ubiegającym się o fotel prezydenta, a Małgorzata Kidawa-Błońska nie wykonuje żadnych ruchów, by takie osoby do siebie przekonać. - Więc pytanie, gdzie w ogóle jest ten elektorat, skoro Biedroń ma tak niskie poparcie - dziwiła się.

Problemy Hołowni i Bosaka

Jeśli chodzi o Szymona Hołownię, Sawicka oceniła, że ma on problem przede wszystkim z przebiciem się do tzw. głównego nurtu. Z jednej strony jeździ po Polsce i organizuje spotkania z ludźmi, na których jest nawet niezła frekwencja. Z drugiej jednak - rezygnuje z takich wydarzeń, jak chociażby konwencje, które mogłyby "pozwolić mu wyjść do szerszej publiki".

- On jest taki bardzo radykalny w tym. Mówi, że nie będzie wydawał pieniędzy na takie duże wydarzenie. A mógłby przeznaczyć, nawet na mniejsze, ale żeby przedstawić wreszcie jakąś swoją konkretniejszą wizję i poglądy. Żeby wyjść na to pole walki polityków, którego on tak bardzo unika - oceniała dziennikarka. Samymi spotkaniami - jak dodała - będzie mu bardzo trudno powalczyć o dwucyfrowy wynik.

O kampanii ostatniego w stawce - Krzysztofa Bosaka - dziennikarze "Polityki Insight" mówili, że jest w zasadzie niewidoczna. Zdaniem Łuczyna, jest to spowodowane przede wszystkim brakiem odpowiednich funduszy. - Banki nie chciały dać im kredytu na kampanię, więc nie mogą sobie pozwolić na robienie wielkich wydarzeń. Z tego co wiem, mają być dwie konwencje. Jedna mniej więcej półtora miesiąca przed wyborami i druga chyba tydzień przed 10 maja - powiedział dziennikarz.

Zauważył też, że Bosak za wszelką cenę próbuje się kreować jako jedyny prawicowy kandydat na fotel prezydenta, choć w rzeczywistości raczej tak nie jest. Ocenił też, że polityk Konfederacji ma problem z nagłaśnianiem swoich haseł, np. w sprawach gospodarczych.

Wojciech Szacki zauważył z kolei, że swoje podejście do Konfederacji dość istotnie zmieniła Telewizja Polska. O ile przed wyborami do parlamentu media publiczne niemal nieustannie pokazywały tę partię i atakowały ją, o tyle teraz Bosak pozostaje w TVP praktycznie niezauważony. 

Kto znajdzie się na trzecim miejscu?

Jeśli chodzi o to, kto w wyborach prezydenckich zajmie trzecie miejsce, zdania były podzielone. Joanna Sawicka stwierdziła, że "będzie oczywista rywalizacja między Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem a Szymonem Hołownią". Jej zdaniem, obecnie nieco większe szanse ma lider ludowców, choć - jak oceniała - "ma on mniej grup, z których jeszcze może czerpać poparcie".

- Ja nie wierzę w Hołownię - stwierdził z kolei stanowczo Ryszard Łuczyn. - Po pierwsze dlatego, że nie ma zaplecza. Po drugie, że cały czas jest nijaki. Jeśli on nie stanie się jakiś, to absolutnie nie wierzę w to, że może mieć trzeci wynik - powiedział dziennikarz. I dodał, że spodziewa się na trzecim miejscu Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Dość nieoczekiwany scenariusz na rozstrzygnięcie pierwszej tury wyborów przedstawił za to Wojciech Szacki. - Szymon Hołownia gaśnie, rezygnuje. Były już takie przypadki, wielu kandydatów się wycofywało jeszcze przed pierwszą turą. Brakuje pieniędzy, brakuje pomysłów, brakuje energii. Wtedy większość wyborców przechodzi do Władysława Kosiniaka-Kamysza. Kosiniak-Kamysz rośnie do mniej więcej 15 procent. Później jest udana debata i jakimś cudem mógłby dogonić Małgorzatę Kidawę-Błońską - powiedział Szacki. 

- Ale zgadzam się, że to scenariusz mało prawdopodobny i nie wyobrażam sobie nikogo innego w roli takiego czarnego konia - podsumował.

Całego podcastu możesz posłuchać w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM