Wybory w czasach zarazy. Jak koronawirus wpłynie na kampanię? Czy możliwe jest przedłużenie kadencji Andrzeja Dudy?

Koronawirus może mieć daleko idące konsekwencje zarówno jeśli chodzi o kampanię wyborczą, jak również sam wynik. - Jestem przekonany, że jeżeli w dniu wyborów będziemy mieć podobną sytuację, jak teraz - albo gorszą - to znacząco zmniejszy to frekwencję w najstarszej grupie wyborców - powiedział w podcaście "Polityki Insight" dziennikarz Ryszard Łuczyn.
Zobacz wideo

W nowym odcinku podcastu "Polityki Insight" - "Duży Pałac" Wojciech Szacki i Ryszard Łuczyn zastanawiają się, czy w związku z koronawirusem można przesunąć zaplanowane na maj wybory prezydenckie i przedłużyć kadencję Andrzeja Dudy. To wciąż odległy scenariusz, choć szef kancelarii premiera Michał Dworczyk wspominał niedawno o jego dopuszczalności.

- Jedyną możliwością przesunięcia wyborów jest wprowadzenie któregoś z trzech stanów nadzwyczajnych, które przewiduje polska konstytucja, czyli: wojennego, wyjątkowego lub stanu klęski żywiołowej - podał Łuczyn. Już na wstępie zaznaczył, że pierwsza z tych opcji "raczej odpada", a najbardziej odpowiedni wydaje się na ten moment stan klęski żywiołowej. Wprowadzany jest on przez Radę Ministrów, na czas określony, lecz nie dłuższy niż 30 dni (choć Sejm może go przedłużyć).

Pytany, jakie są konsekwencje stanu klęski żywiołowej dla procesu wyborczego - Łuczyn odpowiedział krótko: "fundamentalne". Wyborów nie można bowiem przeprowadzić nie tylko przez cały okres trwania tego stanu, ale też przez 90 dni po jego zakończeniu.

Z tymże wspomniany zakaz może być - jak wskazał Łuczyn - różnie interpretowany. - Można założyć, że chodzi tylko o te czynności, które mają miejsce w samym dniu wyborów, czyli głosowanie, liczenie głosów i ogłaszanie wyników. Ale eksperci, z którymi rozmawialiśmy, skłaniają się raczej do szerszej interpretacji - że przeprowadzaniem wyborów jest też to wszystko, co prowadzi nas do dnia głosowania: organizacja komisji, rejestracja komitetów i kandydatów - wyjaśniał Ryszard Łuczyn.

Dziennikarz "Polityki Insight" podkreślał, że prawo dotyczące stanów nadzwyczajnych w kontekście wyborów jest niestety pełne różnych luk. Nie wiadomo na przykład, w jakim czasie należałoby je zorganizować (wiadomo jedynie, kiedy nie można) i co dalej z rozpoczętą wcześniej kampanią.

- Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, skłaniają się do interpretacji, że należałoby przesunąć cały kalendarz wyborczy - oznajmił Łuczyn. - Powiedzmy, że kampania zostałaby przerwana na miesiąc przed wyborami. W związku z tym, powinniśmy ją (…) potem wznowić od tego samego momentu, czyli kończy się stan nadzwyczajny, ogłasza się wybory i mamy jeszcze miesiąc kampanii - wyjaśniał dziennikarz. I dodał, że jego zdaniem "wybory po stanie nadzwyczajnym spowodowałyby nadzwyczajną liczbę protestów wyborczych, z masy różnych przyczyn".

Jak koronawirus zmienił kampanię?

W drugiej części podcastu dziennikarze "Polityki Insight" rozmawiali o tym, w jaki sposób koronawirus zmieni (i już zmienił) kampanię wyborczą. Zgodzili się, że epidemia w zasadzie całkowicie przykryła wszystkie inne tematy. - Pojawiały się jeszcze próby mówienia o innych rzeczach, ale ostatecznie wszystkie sztaby doszły do wniosku, że to nie ma sensu, bo ludzie w obecnej sytuacji są zupełnie niezainteresowani propozycjami nowych podatków czy reformy emerytalnej - skomentował Łuczyn.

Poza tym wszystkie sztaby odwołały już duże spotkania z wyborcami, które wcześniej były bardzo popularne. Teraz kandydaci będą skupiać się raczej na działaniu w internecie oraz zabiegać o pojawianie się w mediach tradycyjnych. Jak wskazał Ryszard Łuczyn, to rodzi pewne problemy.

- Weźmy na przykład takiego prezydenta [Dudę]. On owszem, ma pewne przewagi nad kandydatami opozycji, bo może prezentować się jako inicjator różnych działań w zakresie walki z wirusem. (…) Natomiast ma też inny problem - powiedział dziennikarz "Polityki Insight". Z jego informacji wynika bowiem, że strategia sztabu Andrzeja Dudy na działania w internecie opierała się w dużej mierze na pokazywaniu jego zdjęć i filmów ze spotkań z wyborcami. - Uśmiechnięci górale, tłumy wypełniające sale gimnastyczną, harcerze, dzieci. Klasyka kampanijna. Tylko teraz ta klasyka znika. Więc jeśli jesteś kandydatem bez programu i twoja działalność w mediach społecznościowych opiera się na pokazywaniu entuzjazmu ludzi wobec ciebie, a nie ma ludzi, więc nie ma entuzjazmu, to co pokazujesz? - zastanawiał się.

W opinii Łuczyna, na wynik wyborczy Andrzeja Dudy będzie miała wpływ również "sprawczość rządu" w kontekście walki z koronawirusem. Jeżeli ten będzie sobie radził dobrze, wprowadzał kolejne inicjatywy i skutecznie zapobiegał rozprzestrzenianiu się wirusa - poparcie dla prezydenta prawdopodobnie będzie rosło. - Ale jeśli coś zacznie się sypać (…), prezydent dostanie rykoszetem - ocenił Łuczyn.

Jeśli chodzi o inny możliwy wpływ koronawirusa na wynik wyborów, dziennikarze "Polityki Insight" wspomnieli o frekwencji. - Jestem przekonany, że jeżeli w dniu wyborów będziemy mieć podobną sytuację, jak teraz - albo gorszą - to znacząco zmniejszy to frekwencję w najstarszej grupie wyborców. To byłoby niekorzystne dla Andrzeja Dudy, bo wyborcy najstarsi to jego bastion - wskazał Ryszard Łuczyn.

Seniorzy, przypomnijmy, często zmagają się z wieloma chorobami i biorą liczne leki, dlatego są w grupie największego zagrożenia, jeśli chodzi o koronawirusa.

Z kolei zdaniem Wojciecha Szackiego, niższa frekwencja może być także w wielkich miastach, ponieważ są to największe skupiska ludzi i w nich liczba zachorwań będzie prawdopodobnie wyższa niż na prowincji. To oznaczałoby natomiast niższy wynik kandydatów opozycji.

Całego podcastu "Polityki Insight" możesz posłuchać w Aplikacji TOK FM!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM