Wybory prezydenckie to nie jedyny problem w dobie koronawirusa. "Mamy tak naprawdę nieustanne wybory uzupełniające"

Już jutro, w niedzielę 22 marca, w dziesięciu gminach odbędą się wybory uzupełniające lub przedterminowe. A to nie koniec wyborczego maratonu. - Zakazujemy zgromadzeń powyżej 50 osób, a jednocześnie pozwala się na to, żeby kilka tysięcy osób, jutro po prostu ruszyło do urn w swoich małych miejscowościach - mówiła w TOK FM Marcelina Zawisza z Partii Razem.
Zobacz wideo

Zaplanowane na maj wybory prezydenckie nie są jedynymi, które mogą odbyć się w Polsce mimo epidemii koronawirusa. W najbliższą niedzielę (22 marca) w Polsce w dziesięciu gminach zostaną przeprowadzone wybory uzupełniające lub przedterminowe. Podobna sytuacja będzie mieć miejsce także w kolejną niedzielę oraz w kwietniu. 

- Mamy tak naprawdę nieustanne wybory uzupełniające - podkreśliła w TOK FM Marcelina Zawisza z Partii Razem. Jej zdaniem w obecnej sytuacji powinien zostać wprowadzony stan klęski żywiołowej (jeden ze stanów nadzwyczajnych), co pozwoliłoby na przesunięcie terminów wyborów. - Demokracja nie ucierpi, a ludzie naprawdę mogą. Wydaje mi się, że powinniśmy patrzeć przede wszystkim na ludzi i na to, czy jesteśmy w stanie zapewnić im bezpieczeństwo - oceniła. 

Wybory uzupełniające w Polsce. "Nawet rząd zaczął organizować wideokonferencje"

Polityczka przypomniała, że nawet rząd "zaczął organizować wideokonferencje" i przestał się "fizycznie" spotykać ze względu na możliwość zarażenia koronawirusem. - Ale jednocześnie uważa, że kilka tysięcy osób może pójść w tę niedzielę zagłosować i nikt na pewno się nie zarazi. Chciałabym usłyszeć co z wyborcami i wyborczyniami, którzy zachorują, idąc w tę niedzielę do wyborów - podkreśliła. 

- Chciałabym zapytać się rządu oraz członków i członkiń Prawa i Sprawiedliwości, czy oni są pewni, że wśród tych osób, które pójdą zagłosować, nie ma ani jednej zarażonej osoby koronawirusem - kontynuowała. 

Wybory uzupełniające w Polsce. Co z osobami przebywającymi na kwarantannie?

Marcelina Zawisza zwróciła także uwagę na osoby przebywające na kwarantannie, na którą muszą się udać m.in. wszystkie osoby powracające z zagranicy. Nie wolno im opuszczać miejsca, w którym kwarantannę odbywają. 

- Czy oni (politycy partii rządzącej - red.) są w stanie zapewnić, że wśród tych kilku tysięcy osób, które mają prawo zagłosować w ten weekend, w kolejny weekend, czy w kwietniu nie ma ani jednej osoby objętej kwarantanną, której prawa wyborcze, zostaną w zasadzie zawieszone na kołku? - pytała, jednocześnie przypominając o konieczności zapewnienia też bezpieczeństwa członkom komisji wyborczych oraz osobom głosującym. Dodała, że nie usłyszała do tej pory o rozwiązaniach to gwarantujących. 

- Zakazujemy zgromadzeń powyżej 50 osób, zamykamy teatry, kina, centra handlowe, baseny, siłownie, ograniczamy możliwość przeprowadzania mszy po to, żeby nie gromadzić ludzi w jednym miejscu, a jednocześnie pozwala się na to, żeby kilka tysięcy osób, jutro po prostu ruszyło do urn w swoich małych miejscowościach - mówiła, zaznaczając, że jest to sytuacja, która nie powinna mieć miejsca. - Ponieważ rząd doprowadza do tego, że naraża życie i zdrowie ludzi, którzy po prostu pójdą i będą głosować. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM