"Podejrzewam, że armia wiernych PiS-owi ludzi może pójść do komisji wyborczych, nawet ryzykując swoje życie czy zdrowie"

Zdaniem byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego prezes Jarosław Kaczyński bagatelizuje epidemię koronawirusa. I choć na tę chwilę przekonany jest, że w końcu PiS zdecyduje się przełożyć wybory prezydenckie, analizuje też inny scenariusz.
Zobacz wideo

Jarosław Kaczyński w ostatnich wypowiedziach podkreśla, że mimo trwającej pandemii koronawirusa i mimo ogłoszenia w Polsce stanu epidemii, wybory prezydenckie, zaplanowane na 10 maja, odbędą się bez zmian. - Wybory uzupełniające, które odbyły się w niedzielę pokazały, że przeprowadzenie wyborów prezydenckich jest dzisiaj całkowicie możliwe. Frekwencja była, jak na wybory uzupełniające, bardzo dobra. Nie ma żadnych przesłanek, żeby głosić, że wybory powinny się nie odbyć, chyba żeby się jakoś bardzo gwałtownie, negatywnie zmieniła sytuacja, czyli musiałby być wprowadzony stan nadzwyczajny - powiedział prezes PiS.

- Sądzę, że on bagatelizuje tę epidemię - komentował na antenie TOK FM Aleksander Kwaśniewski. Były prezydent wspominał m.in. wypowiedź, w której prezes PiS "chwalił się, że poszedł do kościoła i nic się nie stało". - Już kilku takich polityków było, którzy koronawirusa bagatelizowali, a teraz zajmują się nim z całą mocą, mówię o Donaldzie Trumpie i Borisie Johnsonie - podkreślił Kwaśniewski, odnosząc się m.in. do zmiany strategii przez premiera Wielkiej Brytanii, który dopiero po pewnym czasie zdecydował się na podjęcie radykalnych kroków w walce z epidemią.

Były prezydent w rozmowie z Karoliną Lewicką stwierdził, że w jego przekonaniu wybory prezydenckie finalnie zostaną przełożone. - Patrzę na to spokojnie. Jeśli scenariusze znane z Włoch potwierdzą się i Polska jest przed szczytem zachorowań, który wypadnie za kilka tygodni, to nacisk opinii publicznej i faktów, które będziemy mieli na stole, będzie tak silny, że nawet prezes Kaczyński będzie musiał zmienić zdanie - stwierdził Aleksander Kwaśniewski.

Ale przyznał też, że sejmowa większość daje Prawu i Sprawiedliwości również możliwość pójścia wedle innego scenariusza. - Z formalnego punktu widzenia oni mają większość w parlamencie. Jeśli nie uznają tego stanu za nadzwyczajny, to mogą to zrobić [przeprowadzić wybory - red.]. Podejrzewam, że armia wiernych PiS-owi ludzi może pójść do komisji wyborczych, nawet ryzykując swoje życie czy zdrowie - zastanawiał się gość "Wywiadu politycznego".

Z drugiej strony, jak wskazał, skoro mówi się o przesunięciu igrzysk olimpijskich w Tokio, których skala jest nieporównywalna ze zorganizowaniem wyborów, a które zaplanowane są "dopiero" na lipiec i sierpień, to tylko potwierdza, że sprawa jest poważna. - Prezes się myli, bagatelizując to - dodaje, mówiąc, że przekonanie, że w tym stanie rzeczy prezydent Andrzej Duda nie ma konkurentów, jest mocno cyniczne. 

Ale zdaniem Kwaśniewskiego, rządzący słusznie obawiają się przeniesienia wyborów na jesień. Wtedy - jak mówi były prezydent - nastąpić może apogeum frustracji. Bo skoro celem jest spłaszczenie gwałtowności epidemii, to efektem będzie też jej wydłużenie - będzie mniej gwałtowna, ale potrwa dłużej. - Ten długi czas powoduje wielkie zagrożenie dla rządów, bo ludzie mają ograniczoną cierpliwość. Będą pytali: dlaczego mam ciągle siedzieć w domu, dlaczego nic się nie dzieje, dlaczego ochrona zdrowia źle działa. Jesienią wszystkie rządy będą miały dużo więcej kłopotów - mówił gość Karoliny Lewickiej. 

W Polsce zdiagnozowano już niemal 700 przypadków zarażenia koronawirusem. Osiem osób zmarło. 

Aleksander Kwaśniewski przewidywał również, jak pandemia wpłynie na światową politykę i układ sił. Posłuchaj całej rozmowy:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM