Marek Jakubiak - "dubler z piątej ligi" - zebrał 100 tys. podpisów. "PiS rzucił do tego swoich działaczy, bo się przestraszył"

PiS nie chce rozmawiać o przesunięciu wyborów prezydenckich. Opozycja, by zmusić rządzących do zmiany daty, mogłaby wycofać swoich kandydatów. Pomysł może zostać zniweczony przez byłego posła Kukiz'15 - Marka Jakubiaka. - PiS wystawiło sobie dublera z piątej ligi. Gdyby opozycja wycofała kandydatów, to on będzie kontrkandydatem dla Dudy i 10 maja będzie można przeprowadzić wybory - komentował w TOK FM Tomasz Trela, szef sztabu Roberta Biedronia.
Zobacz wideo

Marek Jakubiak, były poseł Kukiz'15 miał zebrać prawie 150 tysięcy podpisów pod swoją kandydaturą w wyborach prezydenckich. Do rejestracji kandydata na prezydenta wystarczy, przypomnijmy 100 tysięcy. W rozmowie z serwisem wpolityce.pl Jakubiak powiedział, że przekroczyć tę liczbę udało mu się w pół miesiąca i niedługo złoży podpisy w Państwowej Komisji Wyborczej. Tak samo jak przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, Jakubiak opowiada się za przeprowadzeniem wyborów prezydenckich 10 maja. To ważne, bo jego kandydatura może pozbawić opozycję możliwości zastosowania "opcji atomowej". Na czym miała polegać? Gdyby wszyscy kontrkandydaci Andrzeja Dudy zrezygnowali z udziału w wyborach, to wówczas marszałek Sejmu musiałaby zarządzić je ponownie. 

"PiS się przestraszył"

W Poranku Radia TOK FM Tomasz Trela, szef sztabu Roberta Biedronia, mówił, że między kandydatami opozycji nie było jeszcze żadnych ustaleń ws. ewentualnego wycofania się z wyborów. Poseł przyznał, że postawa Marka Jakubiaka nie jest dla niego zaskoczeniem. 

- PiS rzucił swoich działaczy, żeby te podpisy uzbierać, bo się przestraszył. Jak słyszę, że kandydat na urząd prezydenta, który nie ma za sobą struktury politycznej, nie ma rozbudowanej bazy wolontariatu, w ciągu kilkunastu dni zbiera 140 tysięcy podpisów, to musiałbym być bardzo naiwny albo oderwany od rzeczywistości, żeby nie wiedzieć jak się zbiera podpisy na ulicach w normalnych warunkach, a co dopiero w warunkach epidemii - ocenił polityk. Trela w rozmowie z Janem Wróblem podkreślił, że Polacy boją się wychodzić na ulice,  a co dopiero podchodzić do innych i podpisywać listy poparcia. - Więc Prawo i Sprawiedliwość wystawiło sobie takiego dublera z piątej ligi na wszelki wypadek. Gdyby opozycja doszła do porozumienia i wycofała swoich kandydatów, to ten dubler będzie takim kontrkandydatem dla Andrzeja Dudy i 10 maja będzie można przeprowadzić wybory - wyjaśniał. 

- Chytry plan. Natomiast ja prezentuję od dłuższego czasu bardzo jednoznaczny pogląd: kto będzie kiedykolwiek próbował zbić kapitał polityczny na koronawirusie, ten przegra wybory. Bez względu na to, czy odbędą się one 10 maja,10 października, czy 10 maja przyszłego roku - podsumował gość TOK FM. 

Sam Marek Jakubiak w rozmowie w telewizji wRealu24 zapytany o "przytulanie się" PiS do niego" powiedział, że gdyby chciał startować z PiS, to by z niego startował. "Uważam, że dla PiS, czy dla Polski, więcej jestem w stanie z zewnątrz zrobić, niż wewnątrz. Ciekawe, nie?" - przekonywał polityk. 

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM