"Mało poważna" sytuacja wokół posiedzenia Sejmu. "Od posłów możemy wymagać, że się zbiorą i przegłosują, co trzeba"

W czwartek posłowie pojawią się w budynku parlamentu, żeby zmienić Regulamin Sejmu tak, aby w piątek obradować zdalnie. - To wszystko jest mało poważne. Zresztą taka prosta zmiana regulaminu może być niezgodna z Konstytucją RP - alarmował w TOK FM karnista dr Piotr Kładoczny.
Zobacz wideo

Przynajmniej połowa posłów będzie w czwartek musiała przyjechać do Warszawy i wziąć udział w posiedzeniu Sejmu. Marszałek Elżbieta Witek wycofała się z propozycji zdalnego przeprowadzenia obrad w piątek i ominięcia zasad regulaminu izby. Na takie rozwiązanie już wczoraj nie zgodzili się Koalicja Obywatelska i Konfederacja.

Zdaniem dr Piotra Kładocznego pomysł PiS był jak "wyciąganie się samemu za włosy". – Wprawdzie można zmienić Regulamin Sejmu, ale nie da się tego zrobić zdalnie, bo właśnie regulamin tego nie przewiduje. Najpierw trzeba uchwalić coś zgodnie z prawem, a potem się do tego stosować. Zresztą artykuł 109 Konstytucji RP mówi wprost, że Sejm i Senat zbiera się na posiedzeniu. Jeżeli więc posłowie byliby w swoich domach, to raczej nie jest to posiedzenie. Dlatego taka prosta zmiana regulaminu może być niezgodna z Konstytucją RP – tłumaczył karnista z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. 

Mikołaj Lizut pytał też o zabezpieczenia, które mają dotyczyć zdalnego posiedzenia. Hasło i login dostał  prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który w tej kadencji nie jest wszak posłem. Dr Kładoczny przekonywał, że do stosowania nowinek technologicznych trzeba się odpowiednio przygotować. – To nie jest tak, że możemy sobie wszystko zorganizować, z dnia na dzień i proces głosowania będzie niezakłócony. Po to są te przepisy, żebyśmy mogli obserwować sejmową debatę, ucieranie się konsensusu. I także po to, żeby wiedzieć kto i jak głosuje – podkreślał ekspert. – Ja teraz nie wiem, czy któryś z posłów nie da zagłosować zdalnie np. swojemu synowi, bo okazja jest wyjątkowa. Gwarancją prawidłowego głosowania jest to, że poseł włoży swoją kartę na swoje miejsce – podkreślał prawnik.

Całe zamieszanie wokół posiedzenia Sejmu dr Kładoczny określił mianem "mało poważnego". – Pracują policja, wojsko czy służby, dlatego możemy wymagać od posłów, że aby przegłosować ważne dla Polaków kwestie w tym trudnym czasie, zbiorą się na posiedzeniu i uchwalą, co trzeba. Sam fakt rozważania takich możliwości oznacza, że mamy w Polsce stan nadzwyczajny – podkreślał gość TOK FM.

Posłowie w trakcie czwartkowego posiedzenia zostaną najpewniej inaczej usadzeni na sali plenarnej, w odpowiednich odległościach, jak miało to miejsce na przykład w środę w Bundestagu. Do Sejmu nie zjadą wszyscy politycy, ale musi ich być co najmniej 231. Pozostałe punkty - w tym projekt rządowej tarczy antykryzysowej zostaną już rozpatrzone zdalnie w piątek.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Sejm w czasie pandemii koronawirusa
Zaloguj się
  • endrju1521

    Oceniono 1 raz 1

    Kuriozalne posiedzenie.

    Dlaczego rada ministrów obraduje w pełnym gronie

    w jednym pomieszczeniu ? ? ? ?

    W kościele może być tylko 5 "wiernych".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX