Wybory przeprowadzone w czasie epidemii dają pewną wygraną Andrzejowi Dudzie. "Dlatego właśnie mają się odbyć"

Według sondażu "GW" jeśli wybory prezydenckie odbędą się 10 maja, to w cuglach wygra je Andrzej Duda. Głosować bowiem pójdą głównie jego zwolennicy. - Tylko kwestią wiary i zaufania do prezesa Kaczyńskiego jest to, czy ktoś się odważy wyjść z domu. Odważą się wyjść z domu ci, którzy mu ufają i wierzą, że nic im się nie stanie - oceniła w TOK FM Zuzanna Dąbrowska z "Rzeczpospolitej".
Zobacz wideo

Z najnowszego sondażu "Gazety Wyborczej" wynika, że jeśli wybory prezydenckie odbędą się w zaplanowanym terminie - 10 maja, to Andrzej Duda może liczyć na 65 proc. głosów. Jeśli zaś głosowanie przeprowadzone zostałoby później, po ustaniu epidemii w Polsce, wówczas obecny prezydent zdobyłby 44 proc. poparcia. Co jednak ważne, udział w wyborach w czasie epidemii skłonni są zaryzykować tylko wyborcy Andrzeja Dudy. Zwolennicy kandydatów opozycyjnych w ogromnej większości wolą pozostać w domu. 

- Tylko kwestią wiary i zaufania do prezesa Kaczyńskiego jest to, czy ktoś się odważy wyjść z domu. Odważą się wyjść z domu ci, którzy mu ufają i wierzą, że nic im się nie stanie - komentowała w TOK FM Zuzanna Dąbrowska z "Rzeczpospolitej". - Dlatego właśnie te wybory mają się odbyć. To jest plan bardzo... Nie chcę wystawiać moralnych ocen - skwitowała dziennikarka, ale jednocześnie zwróciła uwagę na prognozowaną w sondażu frekwencję: 31 proc. - To jest też plan mało efektywny, dlatego, że frekwencja 30-proc. jednak podważa legitymację do rządzenia w dużym stopniu, szczególnie w wyborach bezpośrednich głowy państwa - podkreśliła Dąbrowska. 

Dr Paweł Marczewski z Fundacji Batorego wskazywał z kolei, że rzeczywisty odsetek osób, które wezmą udział w wyborach, może być jeszcze niższy. Należy bowiem pamiętać, że respondenci często deklarują chęć udziału w wyborach, a ostatecznie głosować nie idą. Zdaniem gościa TOK FM w czasach pandemii można się spodziewać, że do urn pójdzie mniej osób, niż to obecnie deklaruje.  - Jeżeli mówimy, że najbardziej zmotywowani są wyborcy Andrzeja Dudy i PiS, to oni chcą się pokazać w tym sondażu, jako rzeczywiście zmobilizowani. Natomiast faktyczna mobilizacja byłaby moim zdaniem sporo niższa. Zwłaszcza że jest duża szansa na to, że sami wyborcy PiS będą też coraz bardziej niezadowoleni z pogarszającej się sytuacji gospodarczej - stwierdził Marczewski.

Opozycja daje się rozgrywać PiS?

Prowadząca Poranek Radia TOK FM Karolina Lewicka przyznała, że odnosi wrażenie, iż kandydaci opozycyjni "okładają się nawzajem, ciągle rywalizując o te ułamki punktów procentowych między sobą, zapominając o tym, że są wymanewrowywani właśnie w tej chwili przez Prawo i Sprawiedliwość". 

Zuzanna Dąbrowska przypomniała sytuację związaną z podzieleniem opozycji w sprawie zdalnego glosowania w Sejmie. PO i Konfederacja nie zgodziły się na zmianę regulaminu, która miałaby zadziałać wstecz. Zwróciła uwagę na wicemarszałka z PSL Piotra Zgorzelskiego, który potwierdził, że Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała podczas prezydium Sejmu, iż konstytucja jest ważniejsza niż życie ludzkie. Sama kandydatka tłumaczy, że niezupełnie tak powiedziała, jak zostało to przedstawione. 

- A zdanie, ten cytat wyniosła z posiedzenia prezydium pani poseł Małgorzata Gosiewska z PiS. To byłoby śmieszne, gdyby nie to, że jest przerażające. Opozycja daje się rozgrywać. Ja się nie mogę nadziwić, że w takiej sytuacji, kiedy ludzi obchodzi zupełnie co innego, kiedy problemy są niesamowicie wielkie i mamy zagrożenie życia i zdrowia w ogóle ktokolwiek się zajmuje takim maglem - podkreśliła dziennikarka "Rz".

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj! Karolina Lewicka pytała swoich gości także o organizację najbliższego posiedzenia Sejmu.

DOSTĘP PREMIUM