W Sejmie Emilewicz zachwala "tarczę". Premier opowiada o "wąskiej grani", którą idzie Polska. Posłowie alarmowali o kłopotach

Sejm - częściowo zdalnie - pracuje nad rządową "tarczą antykryzysową", która ma pomóc firmom i rynkowi pracy z kryzysem spowodowanym pandemią koronawirusa. Posłowie są już po pierwszym i drugim czytaniu. Zgłosili ponad 250 poprawek. Opozycja skarży się na problemy z systemem do pracy zdalnej.

Posiedzenie miało zacząć się o 12, rozpoczęło się ze spory późnieniem, m.in. przez problemy techniczne. Na problemy z logowaniem zwrócił uwagę na początku szef PO Borys Budka czy Sławomir Neumann. Zwracali uwagę m.in., że nie można zalogować się do systemu, nie działa hasło lub wyskakuje "błąd".

Premier Morawiecki: Deficyt budżetowy to nie "święty Graal"

Projekt rządowej "tarczy antykryzysowej" przedstawiał w Sejmie premier Mateusz Morawiecki. - Proszę Sejm, żeby w zgodzie przyjął tarczę. Musimy działać błyskawicznie, żeby instrumenty działały w najbliższych dniach - mówił. Szef rządu przyznał, że "to, co dzieje się na naszych oczach jest największym wyzwaniem ostatnich dziesięcioleci". - Dane, które spływają z poszczególnych państw i agencji ratingowych i wskazujących na perspektywy gospodarcze są zatrważające - mówił.

- Wszyscy na świecie musza zjednoczyć się, żeby walczyć z koronawirusem, ale nie podejmować tego na zasadzie fałszywego wyboru, czy walczymy o zdrowie publiczne czy o gospodarkę - powiedział.

- Uważamy, że to jest błędny wybór, uważamy, że trzeba jednocześnie maksymalnie spowalniać rozprzestrzenianie się koronawirusa, ale jednocześnie mamy świadomość, że dzieje się to z ogromną szkodą dla gospodarki - dodał. Stąd właśnie rząd przedstawia propozycje, zawarte w tarczy antykryzysowej.

Co zakłada "tarcza antykryzysowa"? Sprawdź!

- Deficyt budżetowy nie jest "świętym Graalem", będziemy używać pieniędzy budżetowych do takiego stopnia, do jakiego będzie to konieczne, a który zarazem da nam przekonanie co do stabilności naszej polityki fiskalnej i regulacyjnej - zapowiedział Morawiecki. 

Dodał, że "państwo polskie idzie tą wąską granią, gdzie po jednej stronie mamy bezrobocie, bankructwa firm, którym chce zapobiegać używając najmocniejszych mechanizmów fiskalnych i monetarnych, jakie są dostępne, a po drugiej stronie - wiarygodność naszych instrumentów wobec świata zewnętrznego". - Wczoraj słyszałem - tutaj siedząc - pewien koncert życzeń. Drodzy państwo, drodzy przedstawiciele opozycji, wiecie, że jestem otwarty na dialog, w ostatnich tygodniach spotykałem się z wami kilkukrotnie w formacie bezpośrednim i w formacie Rady Bezpieczeństwa Narodowego zwoływanej przez pana prezydenta. I wiecie doskonale, że potrafimy słuchać, wykorzystywać pewne pomysły, które są dobre. Ale jednocześnie zdajcie sobie sprawę z tego, że wiarygodność na rynkach globalnych, finansowych, decyduje o zdolności do przeprowadzania jakichkolwiek działań gospodarczych - powiedział premier, zwracając się do posłów opozycji.

Premier prosił, aby zmiany związane z tarczą przyjąć jak najszybciej. - Bo każdy dzień zwłoki oznacza utratę miejsc pracy - apelował.  

Emilewicz: Nie zabraknie środków

Szczegóły programu przedstawiała Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju. Mówiła o nich też w czwartek na antenie TOK FM. - JPK VAT przesunięty na 1 lipca, nowe, elastyczne formy zmiany planów finansowych, pożyczki z Banku Gospodarstwa Krajowego z podniesioną gwarancją do 80 proc. z 200 do 400 tys. euro. Dystrybuować te pożyczki będą banki komercyjne - wyliczała Emilewicz. Szefowa resortu rozwoju podkreśliła, że dla firm przeżywających trudności w związku z koronawirusem rząd zaproponował, m.in. tzw. postojowe i zredukowanie czasu pracy pracowników. - Firma, która straciła klientów, zamówienia może zgłosić postojowe. Może zredukować czas pracy pracowników do połowy etatów, a płaca może być niższa niż minimalne wynagrodzenia. Połowę zapłaci pracodawca, drugą połowę wraz ze składakami państwo - wyjaśniła.

- Przedsiębiorstwa, które mimo kryzysu będą funkcjonowały będą mogły zredukować czas pracy o 20 proc. do 8/10 etatu - dodała Emilewicz. Podobnie jak w pierwszym przypadku, państwo dopłaci do wynagrodzeń i zapłaci składki ZUS. - To bardzo konkretne i silne wsparcie, które obniża koszty firmy o ok. 80 proc. - oceniła. Emilewicz zapewniła, że pomoc będzie skierowana do mikro, małych, średnich i dużych firm. W przypadku tych ostatnich, jeśli korzystały one z pomocy publicznej, nie będzie się ona sumowała - będą mogły sięgnąć po rozwiązania znajdujące się w tarczy antykryzysowej. Minister dodała, że ograniczona zostanie biurokracja. W przyszłym tygodniu - zapowiedziała mają się pojawić uproszczone druki i oświadczenia, które firmy będą mogły złożyć w celu uzyskania pomocy.

Rozwiązania tarczy w służbie zdrowia przedstawiał wiceminister Janusz Cieszyński. - W ciągu tygodnia, w tym rekordowym tygodniu, polskie apteki odwiedziło 21 milionów pacjentów, czyli kilkadziesiąt procent więcej niż standardowo. Chcemy, żeby farmaceuci mieli nowe uprawnienia i w tej trudnej sytuacji mogli jeszcze lepiej pomóc pacjentom - powiedział Cieszyński. 

Opozycja krytykuje

Z ramienia Platformy Obywatelskiej głos zabrał jej szef Borys Budka. - Dzisiaj mówimy nie tylko o gospodarce i zdrowiu, ale również o wartościach. Solidarność, wspólnota, poczucie zbiorowej odpowiedzialności powinny mieć dziś największą wartość. Ubolewam nad tym, że PiS kolejny raz próbuje dzielić Polaków. Chcecie pomagać tylko wybranym - mówił Budka. 

Podkreślał, że PiS wykorzystuję "światową tragedię" związaną z koronawirusem, aby atakować Unię Europejską. - Panie Premierze to nie przystoi, by odwoływać się do doświadczeń II wojny światowej i jednocześnie wykazywać słabość UE. (...)  Dzisiaj jak nigdy potrzebujemy również solidarności europejskiej, a nie ataku na wspólne wartości. Panie premierze, pan nie rozumie współczesnego świata. Wspólnota to nie tylko wspólnota waszej partii - przekonywał szef PO. 

Budka zapowiedział, że PO przygotowało swoje poprawki. - Składamy konkretne propozycje i poprawki. Prosimy, abyście nie dzielili przedsiębiorców i pracowników na lepszych i gorszych. Proponujemy odbiurokratyzowanie systemu. Skończcie z tym podziałem na gorszy i lepszy sort, który prezes PiS zaproponował kilka lat temu - mówił Borys Budka. 

Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) postulował zwolnienie z PIT, CIT, wydłużenie okresu spłaty kredytu, jak najszybszy zwrot VAT, minimalne wynagrodzenie dla każdego pracownika, którego firma ucierpiała. Ponadto Kosiniak-Kamysz mówił o konieczności umorzenia podatku od nieruchomości i podatku rolnego na najbliższe miesiące przy jednoczesnym wsparciu samorządów ze strony rządu. - Nieoprocentowane pożyczki z BGK. Potrzebne jest wsparcie pożyczkowe, wielka linia kredytowa. Nie 5 tys. zł z funduszu pracy - mówił Kosiniak-Kamysz.

Wśród propozycji Lewicy (które prezentował Krzysztof Gawkowski) znalazły się natomiast m.in. powołanie komitetu antyspekulacyjnego, "który pozwoli, że nikt nie będzie hodował się na lichwie i nie będzie nieuzasadnionych wzrostów cen". - Oprócz pracowników - mówimy jasno - są jeszcze przedsiębiorcy. Dlatego postulujemy, żeby na czas kryzysu to państwo przejęło finansowanie najmów, opłat leasingowych, rachunków za prąd i gaz - mówił Gawkowski. Lewica chce, żeby takie rozwiązania obowiązywały co najmniej 6 miesięcy, "a jak trzeba będzie, to dłużej".

Apelował też, by rząd zwolnił pracodawców z płacenia składek do ZUS oraz z podatków. - Inaczej firmy nie przetrwają - podkreślił.

Konfederacja zapowiedziała, że do projektu tarczy antykryzysowej złoży 39 poprawek.

Po przemówieniach polityków posłowie zdecydowali w piątek o niezwłocznym przejściu do drugiego czytania trzech projektów ustaw związanych z tzw. tarczą antykryzysową.

W sumie, do ustaw tarczy antykryzysowej zgłoszono 257 poprawek. Marszałek Witek podała, że Sejm przystąpi do trzeciego czytania projektów ustaw tarczy antykryzysowej po doręczeniu tych poprawek posłom. Następnie ogłosiła przerwę w obradach Izby do godziny 21.00. - Ale może się okazać, że przy tak wielkiej liczbie poprawek - prawie 260 - możemy się spotkać znacznie później - powiedziała.

Problemy posłów z logowaniem do zdalnego Sejmu

Przypomnijmy, wczoraj posłowie przyjęli regulamin Sejmu, który umożliwia obrady i głosowanie zdalne. I już wczoraj część polityków opozycji Posłowie wskazywała na szereg niebezpieczeństw, które wiążą się z takim trybem posiedzenia, w tym to największe: niedziałający system do głosowania. Te obawy, potwierdziły się w piątek. Rano kolejni politycy na Twitterze informowali o problemach z dostępem do internetowej platformy. 

Części posłów nie działały kody dostępu, cześć nie otrzymała nawet loginu i hasła. Marszałek Sejmu zapewniała, że każdy poseł pracujący z domu będzie miał takie same prawa jak przy posiedzeniu stacjonarnym: będzie mógł zadawać pytania, zgłaszać poprawki i wnioski formalne. Sama debata będzie jednak znacznie krótsza, bo więcej czasu trzeba będzie poświęcić na głosowania.

Jak informował reporter TOK FM Roch Kowalski, są problemy zarówno z systemem do głosowania, jak i z tym do uczestnictwa w obradach. - Pojawiła się sugestia, by głos w debacie zabierali tylko posłowie, którzy są na miejscu w Sejmie. Posłom w domach pozostaje tylko głosowanie - donosił Kowalski. 

Zdalny Sejm. "Wydaje się, że wszystko działa"

Dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka powiedział PAP, że w piątek praca Sejmu będzie odbywać się w sposób w dużej części analogiczny do obrad czwartkowych - posłowie zajmą miejsca w sali plenarnej i 11 salach na terenie parlamentu Jak dodał, w sali plenarnej pojawić się ma 42 posłów, czyli o jednego więcej niż w czwartek. Dodatkowe miejsce dostała Konfederacja (PiS 20 posłów, KO 12, Lewica 4, PSL 3, Konfederacja 2, niezrzeszony 1).

Ponadto w sali plenarnej będą przedstawiciele rządu, których reprezentacja będzie zmieniać się w czasie posiedzenia. Różnica w stosunku do obrad czwartkowych polegać będzie na sposobie głosowania - będzie się odbywało się w formie elektronicznej, a nie przez podnoszenie rąk. - Ci, którzy będą głosować w sali plenarnej, będą oddawać głos za pomocą karty, czyli klasycznie, natomiast ci którzy będą w 11 salach i poza Sejmem, będą głosować za pomocą tabletów - poinformował.

To system głosowania online. By z niego skorzystać, poseł musi zalogować się przez stronę internetową, gdzie musi wpisać swój login i hasło. W ten sposób dostaje dostęp do systemu. 

DOSTĘP PREMIUM