Roman Giertych o samorządowcach, którzy nie chcą wyborów: Mogą usłyszeć zarzuty, ale niech się nie boją

- Jarosław Kaczyński wie jedno i w tym przyznam mu rację, że jeśli nie będzie wyborów w maju, to PiS nie ma najmniejszych szans, żeby wygrać wybory na jesieni - stwierdził w TOK FM mecenas Roman Giertych. Zdaniem byłego wicepremiera samorządowcy nie powinni bać się przeciwstawić rządzącym w sprawie organizacji wyborów.
Zobacz wideo

Wybory prezydenckie mają się odbyć 10 maja. Rządzący nie ogłaszają stanu nadzwyczajnego i tym samym, nie przekładają daty głosowania, choć liczba zachorowań na koronawirusa w Polsce stale rośnie. Dlaczego? Zdaniem Romana Giertycha, wybory w maju to dla Jarosława Kaczyńskiego "ostatnia szansa na jakiekolwiek zwycięstwo w wyborach powszechnych". - I on nie bardzo chce z tej szansy rezygnować. To jest marzenie, które ma i będzie starał się je realizować, dopóki to będzie realne - kontynuował mecenas. Choć nadmienił, że w jego opinii wszystko wskazuje na to, że przeprowadzenie głosowania "realne jednak nie będzie". 

Były wicepremier, w rozmowie z Mikołajem Lizutem, zwrócił uwagę, na rolę samorządów w procesie wyborczym. To one w dużej mierze odpowiadają za organizację głosowania, przygotowanie lokali czy komisji wyborczych. Już dziś prezydenci nie tylko dużych miast mówią w zasadzie jednym głosem, że wybory w maju są niemożliwe. Co na to Prawo i Sprawiedliwość? Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki w Radiu Kraków stwierdził jasno: "To nie jest tak, że samorząd może sobie jakby działać poza prawem obowiązującym w Polsce. Oczywiste jest, że są odpowiednie przepisy, które umożliwiają postępowanie wobec takich osób, które zechcą ustawić się ponad prawem czy poza prawem, łącznie z możliwością wyznaczenia komisarzy".

Co więcej, poseł ostrzegł samorządowców wprost: "Niech ci, którzy teraz tak buńczucznie zapowiadają, że złamią prawo i uniemożliwią wybory, liczą się z tym, że stracą swoje stanowiska". 

Roman Giertych zasugerował w TOK FM, że prezydenci czy burmistrzowie odrzucający nakaz rządu dotyczący zorganizowania wyborów "mogą mieć postawione zarzuty prokuratury". Ale z drugiej strony uspokajał. - Niech oni się tego nie boją. Jest coś takiego jak "stan wyższej konieczności". A to powoduje, że żaden wójt, burmistrz czy prezydent, który nie realizuje wymogów i obowiązków przewidzianych w Kodeksie wyborczym, nie będzie miał żadnej odpowiedzialności karnej. Ten stan wyłącza taką odpowiedzialność - wskazał były wicepremier i minister edukacji w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Sprawa terminu wyborów budzi coraz większe kontrowersje nawet w obozie władzy. Wiceminister nauki Wojciech Maksymowicz stwierdził dziś w TVN24, że organizacja głosowania 10 maja nie będzie możliwa. Mecenas Giertych nie ma wątpliwości, że ostateczną decyzję w tej sprawie i tak podejmie prezes PiS. - Jarosław Kaczyński wie jedno i w tym przyznam mu racje, że jeśli nie będzie wyborów w maju, to PiS nie ma najmniejszych szans, żeby wygrać wybory na jesieni - stwierdził.

Zdaniem gościa TOK FM, Polska będzie zmagać się z bardzo poważnymi konsekwencjami koronawirusa w sferze gospodarczej - będą zwolnienia i bezrobocie sięgające kilkunastu procent. Co w oczywisty sposób odbije się - jego zdaniem - na spadku poparcia partii rządzącej.  "Tarcza antykryzysowa", którą Sejm przyjął w nocy z piątku na sobotę, nad którą teraz pracuje Senat, jest - według Giertycha - "dziurawa jak sito". - Ona nie chroni przedsiębiorców, bo rząd nie ma na to pieniędzy. A dlaczego nie ma pieniędzy? Bo wydał je na łapówki wyborcze w ciągu ostatnich lat, żeby przekupywać ludzi, by nie widzieli tych draństw, oszustw, kłamstw i wszystkiego, co robiono z polską demokracją - stwierdził.

Roman Giertych ma propozycję dla posłów PiS

W drugiej części rozmowy Mikołaj Lizut pytał Giertycha o jego post zamieszczony w mediach społecznościowych. Mecenas napisał: "Ogłaszam amnestię dla pierwszych 10 posłów PiS, którzy opuszczą klub parlamentarny i przejdą do opozycji. Mogą liczyć na moje zaangażowanie w obronę przed potencjalnymi zarzutami związanymi z ich dotychczasowym udziałem w tej grupie". I zaznaczył, że "amnestia nie dotyczy kierownictwa".

Na antenie TOK FM Giertych potwierdził, że oferta jest jak najbardziej poważna. Powtórzył, że z kręgów Zjednoczonej Prawicy coraz częściej słychać głosy, że niektórzy posłowie mogą opuścić klub PiS. - Uważam, że 10 takich pierwszych posłów należy docenić, bo będzie to jednak akt pewnej odwagi, a ludzi odważnych trzeba cenić - stwierdził.

Zdaniem mecenasa, utrata większości w Sejmie przez Prawo i Sprawiedliwość mogłaby doprowadzić do powstania nowego rządu, który - jak stwierdził - "jest Polsce niezwykle potrzebny". - Mogłaby doprowadzić też do głoszenia stanu klęski żywiołowej. Bo to rząd taki wniosek składa do prezydenta - powiedział. Co więcej, Giertych stwierdził, że jeden ze stanów nadzwyczajnych powinien być w naszym kraju wprowadzony już dwa tygodnie temu. - Premier Morawiecki może stanąć przed Trybunałem Stanu za to, że tego nie zrobił - ocenił gość TOK FM.

Mecenas Giertych komentował też m.in. tarczę antykryzysową oraz poprawki zmieniające Kodeks wyborczy. Całej rozmowy możesz odsłuchać w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM