Robert Biedroń o głosowaniu korespondencyjnym: Jarosław Kaczyński posyła Polaków po pewne zakażenia

Według Roberta Biedronia powszechnego głosowania korespondencyjnego nie da się w Polsce przeprowadzić z powodów ogranizacyjnych oraz epidemicznych. - Ryzyko, jakie poniosą pracownicy poczty, osoby, które będą musiały zgłosić się do tego korespondecyjnego głosowania, będzie ogromne - ocenił w TOK FM kandydat Lewicy na prezydenta.
Zobacz wideo

Posłowie PiS złożyli we wtorek (31 marca) w Sejmie projekt ustawy ws. szczególnych zasad przeprowadzania głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich zarządzonych w 2020 r. Zgodnie z projektem, w wyborach tych możliwość głosowania korespondencyjnego będzie przysługiwać wszystkim wyborcom.

- Uważam, że Jarosław Kaczyński posyła Polaków po pewne zakażenia i to jest niepotrzebne po prostu - komentował w Poranku Radia TOK FM działanie partii rządzącej Robert Biedroń. Polityk ma nadzieję, że nad projektem odpowiednio długo będą pracować senatorowie, aby został on jak najpóźniej dopuszczony do dalszego procedowania. - Dlatego, że po pierwsze matematycznie nie da się przeprowadzić w ten sposób wyborów. W ostatnich wyborach prezydenckich, o ile się nie mylę, wzięło udział chyba z 17 mln Polek i Polaków, urzędów pocztowych mamy chyba z 7-8 tysięcy (...), więc matematycznie nie da się obsłużyć po prostu tych wyborów taką małą, skromną w porównaniu z potrzebami, liczbą urzędów pocztowych - podkreślił kandydat Lewicy na prezydenta. 

Drugim powodem, dla którego nie można przeprowadzić głosowania korespondencyjnego, jest według gościa TOK FM zagrożenie sanitarne. - Ryzyko, jakie poniosą pracownicy poczty, osoby, które będą musiały zgłosić się do tego korespondecyjnego głosowania, będzie ogromne - ocenił oraz dodał, że problemem jest także brak czasu na przygotowanie się do tak dużej zmiany. 

Wybory prezydenckie 2020. Robert Biedroń wezwie do bojkotu?

Prowadzący program Jan Wróbel pytał zatem kandydata Lewicy, czy będzie wzywał do bojkotu wyborów, jeśli mimo wszystko dojdzie do nich 10 maja. 

- Nie wyobrażam sobie, że dojdzie do wyborów 10 maja, dlatego też wszędzie gdzie to możliwe uważam, że my jako kandydaci powinniśmy apelować, by te wybory się nie odbyły w zaplanowanym przez PiS terminie. (...) Powinny zostać przełożone na jakiś inny czas - stwierdził. 

Dziennikarz zastanawiał się jednak, dlaczego Robert Biedroń nie poparł kandydatki Koalicji Obywatelskiej - Małgorzaty Kidawy-Błońskiej - kiedy wezwała ona do możliwego bojkotu wyborów 10 maja. 

- Tu nie chodzi o bojkot tych wyborów w takim sensie, jaki przedstawia pani marszałek i tu nie chodzi o to, żeby wywieszać białą flagę. Najgorsze, co dzisiaj możemy zrobić w opozycji to wywiesić białą flagę, wrócić do swojego dworku, zaszyć się tam i nie próbować patrzeć Kaczyńskiemu w oczy (...) bo wtedy nie uczestniczymy w tych wszystkich debatach, nie mamy możliwości takiego prezentowania swojego stanowiska, jak wtedy, kiedy jesteśmy kandydatami. To zawieszanie kampanii w ogóle jest dla mnie niezrozumiałe. Dzisiaj trzeba mieć siłę i determinację, żeby bronić interesów Polek i Polaków (...) - przekonywał polityk. 

- Jeśli będziemy apelować o obstrukcję wyborczą, to jedna osoba - najbardziej zdeterminowana - Jarosław Kaczyński pójdzie i zagłosuje, i wygra Andrzej Duda. Do tego doprowadzimy - stwierdził. 

Do czego w takim razie będzie wzywał kandydat Lewicy 10 maja, jeśli będą się miały odbyć wówczas wybory? - Tylko ktoś szalony jest w stanie sobie wyobrazić, że można iść głosować 10 maja. Tylko ktoś, kto chyba nie do końca rozumie, co się dzieje, może być zdeterminowany, żeby prowadzić Polki i Polaków do urn wyborczych 10 maja. (...) Nie można przeprowadzić wyborów w takich warunkach i dlatego będę apelował przy każdej okazji o przełożenie tych wyborów - powtórzył oraz podkreślił, że jego zdaniem opozycyjni kandydaci mają dzisiaj inny obowiązek do spełnienia. - Musimy mówić Andrzejowi Dudzie, że się nie sprawdził i nie realizuje potrzeb Polek i Polaków, którzy się dzisiaj boją o swoje rodziny, o swoje miejsca pracy, o swoje firmy (...) - podsumował. 

Całej rozmowy z Robertem Biedroniem posłuchasz wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM