Posiedzenie Sejmu. Co z projektem głosowania korespondencyjnego?

Sejm zebrał się dzisiaj po raz kolejny w tym tygodniu. Najważniejszym pytaniem dotyczącym rozpoczętych o 13.30 obrad jest to o projekt ustawy wprowadzającej głosowanie korespondencyjne dla wszystkich obywateli, który chce przeforsować partia rządząca. I jak zagłosuje w jego sprawie Porozumienie Jarosława Gowina, który chce przedstawić zupełnie inną propozycję.

Sejm w piątek (3 kwietnia) po godz. 13.30 wznowił obrady. Obecnie trwa przerwa, która zakończy się o 17:30.

Posłowie - tak jak poprzednio - w zdecydowanej większości biorą udział w obradach przez internet. W porządku obrad jest tylko sprawozdanie komisji z rządowego projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach wspierających realizację programów operacyjnych w związku z wystąpieniem COVID-19 w 2020 r., który dotyczy funduszy unijnych.

Po godzinie 16 okazało się, że sejmowa komisja finansów negatywnie zaopiniowała wszystkie poprawki zgłoszone podczas drugiego czytania. Posłowie opozycji zgłosili ich 13, ale żaden wniosek nie został poparty przez komisję. Wśród poprawek, które uzyskały negatywną opinię był m.in. zapis o wymogu weryfikacji wydawania środków w trybie przewidywanym przez projekt. Inna poprawka zmieniała tytuł ustawy, aby jej działanie nie było zawężone tylko do 2020 r. Kolejna przewidywała, że zmiany można by stosować do końca 2021 r.

Sejm nie zajmie się natomiast wyborem sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jak poinformował PAP przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka Marek Ast (PiS), rozpatrzenie kandydatury Bartłomieja Sochańskiego zostało przełożone "na przyszłość" w związku z problemami technicznymi i brakiem możliwości dojazdu kandydata do Sejmu.

Posiedzenie Sejmu. Czym jeszcze mogą zająć się posłowie?

Choć w porządku obrad nie ma jednego z "najgorętszych" dzisiaj tematów - złożonego przez Prawo i Sprawiedliwość projektu dotyczącego głosowania korespondencyjnego, nie jest wykluczone, że będzie on dyskutowany. Partia rządząca zdążyła już przygotować do niego autopoprawkę, zakładającą, że majowe głosowanie miałoby się odbyć tylko i wyłącznie korespondencyjnie: bez tworzenia lokali wyborczych, czego projekt w wersji początkowej nie przewidywał.

Co ważne, projekt jest przedmiotem sporu w obozie rządzącym. Kamil Bortniczuk z Porozumienia oświadczył kategorycznie, że jego ugrupowanie zagłosuje przeciw głosowaniu korespondencyjnemu, a konkretnie przeciw wprowadzeniu tego rozwiązania na wybory prezydenckie 10 maja.

Szef ugrupowania, Jarosław Gowin, podczas konferencji prasowej zapowiedział jednak przedstawienie dzisiaj zupełnie nowego projektu. Chodzi o przesunięcie wyborów prezydenckich o dwa lata. Z propozycji szefa Porozumienia wynika, że kadencja Andrzeja Dudy miałaby potrwać w sumie siedem lat - do 2022 r. Po zakończeniu kadencji prezydent nie mógłby się ubiegać o reelekcję. Według Gowina, to wymagałoby zmiany konstytucji, która określa kadencję prezydenta. Takiej zmiany nie dałoby się jednak wprowadzić bez opozycji. Do zmiany konstytucji potrzeba bowiem większości 2/3 głosów. 

Projekt ustawy o głosowaniu korespondencyjnym. Jakie jeszcze zmiany zawiera?

Jakie jeszcze rozwiązania znalazły się w forsowanym przez PiS projekcie? Jest w nim na przykład zapis dający Państwowej Komisji Wyborczej możliwość określenia innych warunków powoływania Obwodowych Komisji Wyborczych niż te zawarte w Kodeksie wyborczym. Niektórzy eksperci wskazują, że w ten sposób Prawo i Sprawiedliwość chce się zabezpieczyć na wypadek, gdyby samorządy, które odpowiadają za organizację wyborów, sprzeciwiły się przeprowadzeniu ich w czasie epidemii. Niemożność bezpiecznego przeprowadzenie wyborów prezydenckich ze względu na zagrożenie zakażeniem koronawirusem podkreślało już wielu samorządowców. 

Dzięki nowemu zapisowi PKW mogłaby przekazać przygotowanie głosowania innym instytucjom, podległym partii rządzącej - m.in. policji czy wojsku. 

Posłuchaj w aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM