Andrzej Duda będzie musiał uciekać z Pałacu Prezydenckiego? Takiego scenariusza nie wyklucza Włodzimierz Cimoszewicz

Zdaniem Włodzimierza Cimoszewicza Andrzej Duda "ma moralny, ludzki obowiązek myśleć o życiu i zdrowiu tysięcy ludzi, swoich rodaków". - Jeżeli on o tym nie myśli, a myśli tylko o kolejnych pięciu latach prezydentury, to znaczy po prostu, że jest człowiekiem niegodziwym - mówił były premier w Poranku Radia TOK FM.
Zobacz wideo

W Poranku Radia TOK FM Karolina Lewicka rozmawiała z byłym premierem Włodzimierzem Cimoszewiczem o nadchodzących wyborach prezydenckich. - Niektórzy już teraz mówią, że prezydent będzie takim "koronaprezydentem", wybranym w czasie epidemii, kiedy społeczeństwo było zajęte czymś zupełnie innym, a gra nie była poprowadzona fair play - mówiła dziennikarka. Lewicka zwróciła uwagę, że konkurenci Andrzeja Dudy nie mają szans na przeprowadzenie kampanii wyborczej. 

- Bardzo mu się dziwię. To jest chyba efekt jakiegoś oszołomienia. On nie panuje nie tylko nad sytuacją, ale nad sobą. Być prezydentem wybranym w takim trybie, w taki sposób, w takich okolicznościach, to po prostu hańba - tak Cimoszewicz ocenił brak jakiegokolwiek sprzeciwu prezydenta wobec działań Prawa i Sprawiedliwości. 

Zdaniem byłego premiera - i kandydata na prezydenta w 2005 roku - Andrzej Duda nie zdaje sobie sprawy, że może przyczynić się do wytworzenia w Polsce sytuacji ogromnej niestabilności politycznej oraz niezwykle ostrego konfliktu politycznego. - Który może się skończyć dramatycznymi wydarzeniami, jakich od 30 lat nie widzieliśmy w Polsce. Ja bym nie wykluczył i takiego scenariusza, w którym on w pewnym momencie będzie musiał uciekać z Pałacu Prezydenckiego. Niech sobie przypomni historię Wiktora Janukowycza (były prezydent Ukrainy musiał w 2014 roku uciekać z kraju - red.). Co prawda Polacy do tej pory nie zachowywali się aż tak radykalnie, ale nic nie jest wykluczone wtedy, kiedy cierpliwość społeczeństwa zostanie tak brutalnie pogwałcona - podkreślił Włodzimierz Cimoszewicz.

Według byłego premiera Andrzej Duda "ma moralny, ludzki obowiązek myśleć o życiu i zdrowiu tysięcy ludzi, swoich rodaków". - Jeżeli on o tym nie myśli, a myśli tylko o kolejnych pięciu latach prezydentury, to znaczy po prostu, że jest człowiekiem niegodziwym - stwierdził gość Karoliny Lewickiej. 

Wybory prezydenckie w czasie epidemii. Niska frekwencja wyborcza

Dziennikarka TOK FM oceniła, że być może prezydent po prostu kalkuluje, patrząc na pojawiające się w czasie epidemii sondaże, które dają mu zwycięstwo już w pierwszej turze. - Nie wszystko jest na sprzedaż i nie wszystko się godzi robić. Nie wszystko jest przyzwoite - odpowiedział były premier, a dziś eurodeputowany Lewicy.

Cimoszewicz zasygnalizował jeszcze jedną możliwą strategię partii rządzącej: - Oczywiście kalkulacja PiS może polegać i na tym, że w tym przypadku ważność wyborów oceniałaby nowo powołana przez PiS Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego i być może liczą na przychylność sędziów tam zasiadających, którzy zamkną oczy i będą udawali, że nie widzą tych wszystkich nieprawidłowości. Ale mam nadzieję, że do takiego spisku nie da się wciągnąć wielu ludzi - podkreślił polityk. 

Były premier zwrócił uwagę, że wybory w czasie epidemii mogą oznaczać niską frekwencję.  W sondażach deklarowana frekwencja wyborcza nie przekracza 30 proc. - Ci ludzie (którzy deklarują wzięcie udziału w wyborach - red.) nie wybiegają wyobraźnią do przodu, nie próbują wyobrazić sobie sytuacji za miesiąc. Jeżeli będziemy mieli dziesiątki tysięcy chorych i tysiące zmarłych, jeżeli ludzie bardziej sobie uświadomią poziom ryzyka, to ile osób zdecyduje się na udział w tych wyborach? Być wybranym przy frekwencji kilkunastoprocentowej w państwie europejskim to jest po prostu trudne do wyobrażenia - ocenił.  

Całej rozmowy posłuchaj wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM