Żakowski apeluje o wycofanie się Dudy z wyborów: Żeby pan prezydent się zastanowił, czy chce mieć na rękach krew

Jacek Żakowski zaapelował do prezydenta Andrzeja Dudy, aby w sposób honorowy wycofał się z majowych wyborów prezydenckich. Jednak zdaniem komentatorów piątkowego Poranka Radia TOK FM, nie ma specjalnych szans na taki scenariusz.
Zobacz wideo

Jacek Żakowski w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich zaapelował w Poranku Radia TOK FM do Andrzeja Dudy, aby rozważył honorowe wycofanie się z walki o reelekcję. - Żeby prezydent się zastanowił, czy chce mieć na rękach krew tysięcy ludzi, którzy się zarażą i setek czy tysięcy, którzy umrą wskutek wzmożonych kontaktów związanych z procesem głosowania. Nie ma tego apelu w przestrzeni publicznej, ale jest konieczny – powiedział dziennikarz.

Jednak komentatorzy piątkowego Poranka Radia TOK FM uważają, że do wycofania się Andrzeja Dudy z wyborów nie dojdzie. - Wycofanie się jest honorowym zachowaniem, więc jest absolutnie wykluczone – surowo ocenił Tomasz Lis, redaktor naczelny "Newsweeka". Z kolei Tomasz Wołek  dodał, że kwestia majowych wyborów to "wielki egzamin z człowieczeństwa". – Gdyby prezydent Duda zachował się honorowo i się wycofał, to by oznaczało, że jest z człowiekiem z krwi i kości. Ale tego nie zrobi, bo jest w rzeczywistości marionetką. Nie posądzam go o taki gest – przyznał publicysta. Z przedmówcami zgodził się też prof. Wiesław Władyka. – Jeśli do tego głosowania dojdzie, to będzie żenujące. Frekwencja rzędu 20. procent i umowna większość. To taki rodzaj hańby i kompromitacji politycznej, która zostaje w podręcznikach. Sytuacja wyborów w takim momencie obarcza sumienie nie tylko polityka, ale też katolika. Jasnym jest, że apel powinien być wystosowane, ale na pewno nie będzie wysłuchany – podkreślił publicysta tygodnika "Polityka".

Kto uczestniczy w grze "szulera Kaczyńskiego"?

Zdaniem prof. Władyki, z wyborczego wyścigu powinni się wycofać pozostali kandydaci. – Trzeba się określić jasno i klarownie, że do tego głosowania nie powinno się przystępować. To farsa. Brakuje męskich i zdecydowanych stanowisk. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz kluczy, a to nie jest moment na polityczne cwaniactwa – przekonywał.

Według Tomasza Lisa Szymon Hołownia czy Kosiniak-Kamysz czekają i uczestniczą w grze "szulera Kaczyńskiego", bo "trochę tli im się w głowach, aby zostać beneficjentem tego szulerstwa". – Widzą, że awansują w sondażach, przy niepewnych ruchach Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Wiem, że to głosowanie to szwindel i cyrk. Jednak z drugiej strony, jak długo trwa wyścig, chociaż ktoś oszukuje, to trzeba szukać zwycięstwa i wydrapywać każdy procent. Mój nos mi mówi, że pan Andrzej Duda, który w ostatnim miesiącu jeszcze bardziej pokazał, że nie nadaje się na prezydenta, jest "do trafienia". Można z nim wygrać, trzeba walczyć za wszelką cenę – uważa redaktor naczelny "Newsweeka".

Komentatorzy zapytali też o opinię samego Żakowskiego. Dziennikarz przyznał, że jako obywatel ma bardzo mieszane uczucia. – Wyniki sondaży dla kandydatów opozycji są bardzo złe. Jeśli się wycofają, to łatwo sobie wyobrazić opowieść, że zrobili to, bo stchórzyli przed porażką z Andrzejem Dudą. Z drugiej strony czułbym się okropnie, gdyby w głosowaniu drugie miejsce po urzędującym prezydencie zajął pan Jakubiak. Z kolei z trzeciej strony, czułbym się fatalnie biorąc w ogóle udział w tej całej farsie – podsumował Jacek Żakowski.

DOSTĘP PREMIUM