Rządzącym wolno więcej? Bez masek, w grupie. Zdjęcia liderów PiS z rocznicy katastrofy smoleńskiej wywołały oburzenie

W internecie pojawiło się wiele pytań, dotyczących tego, dlaczego przedstawiciele władz nie zastosowali się dziś do obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa. Na fotografiach zobaczyliśmy liczną grupę liderów PiS, składającą kwiaty, przechodząca spod pomnika pod pomnik. Nikt z polityków nie miał np. maseczki. O zachowanie odpowiedniej odległości też nie zawsze dbali. Głos w sprawie zabrała też policja.
Zobacz wideo

Przedstawiciele obozu rządzącego zebrali się w piątek na Placu Piłsudskiego w Warszawie z okazji obchodów 10 rocznicy katastrofy smoleńskiej. Wieńce przed pomnikiem Lecha Kaczyńskiego oraz ofiar katastrofy złożyli między innymi prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki i marszałek Sejmu Elżbieta Witek. 

Internauci zwrócili uwagę na to, że politycy nie zastosowali się do żadnych z wytycznych dotyczących zachowania bezpieczeństwa podczas pandemii koronawirusa. Na miejscu uroczystości pojawili się w zwartej grupie i bez środków ochrony osobistej.

„Ministrowi Szumowskiemu życzę powodzenia w tłumaczeniu Polakom dlaczego warto nosić maseczki i rękawiczki oraz zachowywać odległość ” – czytamy w jednym z wpisów.

"Ciekawe, kto wpadł na pomysł, żeby zgromadzić 30 osób w jednym miejscu - wbrew wszystkim zasadom, o których te same osoby mówią od tygodni" - napisał Jakub Oworuszko z Polska Times.

„Jak zawsze PiS nie podlega żadnym zarządzeniom. Nie ma zachowanych odległości, zgromadzenie powyżej 50 osób... Masakra. Przykład powinien iść z góry. Szkoda tylko, że nasza "góra" jest taka jak widać” – tak brzmi kolejny z komentarzy.

"Ludzie w rodzinach nie są w stanie ustalić, które pięć osób pójdzie na pogrzeb zmarłego rodzica. W Wielkanoc nie mogą pójść odwiedzić swoich zmarłych, bo cmentarz zamknięty. A tu takie "skromne" obchody. Podstawowe potrzeby" - zauważył Jakub Kaługa z RMF FM.

Pojawiło się też wiele komentarzy zarzucających policji nadgorliwość w karaniu obywateli, którzy złamali zasadę przemieszczania się jedynie z powodu niezbędnych spraw życia codziennego, przy jednoczesnym przymykaniu oka na tego rodzaju sytuacje.

Policja odniosła się do sprawy na Twitterze: "W związku z obchodami 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej przypominamy, że nie mamy w tym przypadku do czynienia ze zgromadzeniem w trybie ustawy, a poszczególne osoby wykonują  swoje zadania w ramach pełnionych urzędów i funkcji. Podobnie, jak prowadzący relacje dziennikarze".

Co nie oznacza, że mundurowi nie interweniowali podczas obchodów. W mediach społecznościowych opublikowano nagrania, na których widać interwencję policjantów wobec osoby usiłującej zakłócić te uroczystości. Według relacji dziennikarza Radia ZET mężczyzna na rowerze wjechał na plac Piłsudskiego, aby rozwiesić transparent.

Interwencje policjantów potwierdził PAP rzecznik stołecznej policji nadkom. Sylwester Marczak.

Jak poinformował, w związku z zajściem do sądu zostanie skierowany wniosek o ukaranie tej osoby zgodnie z artykułem 54 kodeksu wykroczeń, czyli za naruszenie przepisów o zachowywaniu się w miejscach publicznych. Podlega to karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.

Ponadto informacja o zdarzeniu zostanie skierowana do służb sanitarnych. Służby te decydują o nałożeniu kary administracyjnej za naruszenie obostrzeń związanych z epidemią.

W komentarzach w mediach społecznościowych dotyczących postawy przedstawicieli władz biorących udział w obchodach zaczęto przypominać też, jak dużo w kontekście katastrofy smoleńskiej mówiono właśnie o konieczności przestrzegania procedur.  

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM