Koronawirus w Polsce. "Te same osoby organizowały lot do Smoleńska, obchody i chcą zorganizować wybory"

- Te same osoby, które organizowały lot do Smoleńska, organizowały wczorajsze obchody i chcą zorganizować nam wybory w maju. Niezachowanie procedur mści się wcześniej czy później - mówił Marek Sawicki w TOK FM.
Zobacz wideo

Gośćmi w Wyborach w TOK-u Dominiki Wielowieyskiej byli: prof. Karol Karski - europoseł PiS, Marek Sawicki - PSL z Koalicji Polskiej, Izabela Leszczyna - posłanka PO, członkini sztabu wyborczy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Gabriela Morawska-Stanecka - wicemarszałkini Senatu reprezentująca Wiosnę. Rozmowa dotyczyła obchodów 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej - w piątek 10 kwietnia, mimo zakazu zgromadzeń, politycy PiS wzięli udział w uroczystości. Padło sporo mocnych słów. 

- Jest trochę tak, jakbyśmy się przez 10 lat niczego nie nauczyli i jakby Jarosław Kaczyński od 10 lat budował mur między Polakami. To on pozwala szerzyć się tragicznym wizjom Antoniego Macierewicza. A to, co nam najbardziej potrzebne w sytuacji pandemii i kryzysu, to zaufanie. Jak nie będziemy go mieć dla siebie, to nigdy nie wyjdziemy z tego kryzysu, a Jarosław Kaczyński nas dzieli. To obrzydliwe i niedopuszczalne - mówiła Izabela Leszczyna. 

Dominika Wielowieyska profesora Karskiego pytała zaś, czy nie czas zamknąć teorie zamachowe.

- To 10 lat od bardzo tragicznego wydarzenia. Kondensacja esencji złych emocji. Katastrofa smoleńska na trwałe wpisuje się w podręczniki historii. Co się tam stało, wciąż budzi wątpliwości. Prokuratura pracuje, żeby wyjaśnić okoliczności sprawy.

- Czas zamknąć kłamliwą wersję o zamachu - swoją opinię wyraziła jednak redaktor Wielowieyska. Zapytała też o to, czy Jarosław Kaczyński miał prawo pojechać na cmentarz, gdy inni mają zakaz.

- Uczestnicy wczorajszych uroczystości zostali objęci amnestią. To dla mnie dzień smutny, pan premier mówił o budowaniu nowej normalności. Nowa normalność dziwnie przypomina demokrację socjalistyczną. Ja siedzę u siebie na gospodarstwie, Triduum Paschalne obchodzę w domu, bo rozumiem ograniczenia związane z koronawirusem - tak to skomentował Marek Sawicki z PSL. Stwierdził też, że "te same osoby, które organizowały lot do Smoleńska, organizowały wczorajsze obchody i chcą zorganizować nam wybory w maju. Niezachowanie procedur mści się wcześniej czy później".

Tarcza 2.0 jest z tektury?

Rozmowa zeszła też na pomoc dla przedsiębiorców, którzy tracą podczas epidemii koronawirusa. W pomocy państwa dla pracowników i pracodawców panuje chaos. - W Tarczy 2.0 jest inwigilacja obywateli, dodatkowe uprawnienia dla instytucji publicznych i to, że łowczego głównego będziemy wybierać później w związku z pandemią. Są przepisy umożliwiające Poczcie Polskiej przeprowadzenie wyborów prezydenckich. To jest Tarcza 2.0. A pomoc dla przedsiębiorców jest ogłoszona na konferencji prasowej, która nie jest żadnym źródłem prawa - mówiła Izabela Leszczyna. Przypomniała, że Koalicja Obywatelska mówiła miesiąc wcześniej "musicie zapewnić ludziom testy, a firmom płynność". - To, na co biznes czeka, najbardziej jest w strefie pomysłów, nie realizacji -podkreśliła Leszczyna. Wymieniła, czego brakuje: wakacji od ZUS-u dla wszystkich na trzy miesiące, minimalnego wynagrodzenie dla wszystkich firm dotkniętych kryzysem, 20 miliardów złotych dla systemu ochrony zdrowia, zasiłków opiekuńczych dla rodziców dzieci starszych niż osiem lat i 100-procentowych gwarancji dla kredytów inwestycyjnych oraz leasingowych. Marek Sawicki zwrócił uwagę, że Czesi, Francuzi, Niemcy już dawno wypłacają pieniądze. - Na dziurawą tarczę 1.0 nałożono tekturową tarczę 2.0 - dodał. W tym momencie prof. Karol Karski nie wytrzymał i stwierdził: "Weźcie się do pracy". 

- Zaczyna pan być obrzydliwy. Macie wszystkie instrumenty do rządzenia państwem, więc rządźcie i przestańcie narzekać na opozycję, bo to jest draństwo - odparł mu Sawicki.

A Morawska-Stanecka dodała: "W marcu pracę straciło pół miliona osób, w kwietniu to mogą być trzy miliony. Każdy dzień bez pomocy rządu to sto tysięcy osób bez środków do życia. Co robił rząd? Spędzał noce na Nowogrodzkiej".

Głosowanie korespondencyjne dla wszystkich naraża zdrowie i życie?

- W Polsce od dawna toczyła się dyskusja dotycząca wprowadzenia głosowania korespondencyjnego czy przez internet. W pewnym momencie trzeba podejmować decyzję, ciągłość funkcjonowania organów państwa jest na tyle istotną wartością konstytucyjną, że w sytuacji, kiedy jest możliwe przeprowadzenie wyborów, trzeba je przeprowadzać - za korespondencyjnymi wyborami w maju argumentował prof. Karol Karski. Izabela Leszczyna stwierdziła, że "kiedyś PiS wykorzystał tragedię smoleńską, teraz wykorzysta epidemię".

- Mamy sytuację dramatyczną. Egzaminy ósmoklasisty i matury będą odwołane. A wódz narodu Jarosław Kaczyński mówi, że te wybory są bezpieczne i zrobi wszystko, żeby zostały przeprowadzone. Odbędzie się to z narażeniem zdrowia i życia Polaków. Niekonstytucyjny jest tryb prowadzenia kampanii, gdzie jeden kandydat ma możliwość pokazywania się, a inni kandydaci takiej możliwości nie mają. Po trupach do celu - taka jest dewiza rządzącej partii - Marek Sawicki nie szczędził bardzo mocnych słów. 

A przedstawicielka Wiosny przypomniała, że korespondencyjne wybory w maju będą kosztować 1,1 miliarda złotych, za co można by zakupić 100 milionów maseczek ochronnych czy 50 tys. respiratorów. - Poczta ma dostarczyć 30 milionów kart do głosowania, czyli każdy listonosz ma dostarczyć koło tysiąca przesyłek, wystarczy, żeby kilku się zakaziło, to przeniosą wirusa. To jest parodia, te wybory nie mogą się odbyć. Nie ma też równych praw dla wszystkich kandydatów. Trwa kampania wyborcza, w której tylko jeden kandydat może się prezentować. Te wybory nie będą miały przymiotów powszechnych i równych, o czym mówi Konstytucja - dodała też Gabriela Morawska-Stanecka, wicemarszałkini Senatu.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM