Elżbieta Witek tłumaczy się, że 10 kwietnia nie złamała zakazów. "Byłam w pracy"

Byłam w pracy; jestem marszałkiem Sejmu i w tym dniu moim obowiązkiem było złożyć hołd tym, którzy zginęli 10 lat temu - oświadczyła w środę Elżbieta Witek pytana przez dziennikarzy o swoją obecność na piątkowych obchodach 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej w Warszawie.
Zobacz wideo

W 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej marszałek Sejmu Elżbieta Witek, premier Mateusz Morawiecki i prezes PiS Jarosław Kaczyński, a także inni politycy PiS, uczcili pamięć jej ofiar, składając wieńce w Warszawie przed pomnikami prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz Ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Obecni tam byli także wicepremier minister kultury Piotr Gliński, szef MON Mariusz Błaszczak oraz inni politycy związani z PiS: Krzysztof Sobolewski, Marek Suski i Piotr Naimski. Zdjęcia z tych uroczystości wzbudziły falę komentarzy w internecie. Zwracano uwagę, że władza nie stosuje się do obostrzeń związanych z koronawirusem, które sama ustanowiła. 

Ze swojej obecności na placu Piłsudskiego tłumaczyła się w środę marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Stwierdziła, że była wówczas "w pracy". - Po pierwsze - zachowywałam odległość, a po drugie - byłam w pracy - zaznaczyła Elżbieta Witek na konferencji prasowej.

We wtorek rzecznik rządu Piotr Müller oświadczył, że obchody na placu Piłsudskiego miały charakter oficjalny. - Miały charakter zadań służbowych, tak samo jak w przypadku wykonywania obowiązków zawodowych przez każdego z nas; tak należy to rozpatrywać - podkreślił w Polskim Radiu.

Sprawa może mieć jednak swój ciąg dalszy.  Zawiadomienie do prokuratury na polityków PiS złożył poseł Adam Szłapka (KO), którego zdaniem zgromadzenie na pl. Piłsudskiego w Warszawie z okazji 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej było nielegalne. Poseł wskazał na naruszenie przepisów dotyczących epidemii.

DOSTĘP PREMIUM