W Sejmie o zakazie aborcji, edukacji seksualnej, pozwoleniu na udział dzieci w polowaniach i ochronie mienia bezdziedzicznego

Sejm debatował nad czterema obywatelskimi projektami: o ochronie mienia bezdziedzicznego, o całkowitym zakazie aborcji, o wprowadzeniu m.in. kary pozbawienia wolności za publiczne propagowanie obcowania płciowego wśród osób niepełnoletnich, zezwalający osobom niepełnoletnim brać udział w polowaniach.

W środę Sejm zajął się obywatelskim projektem nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Projekt "Zatrzymaj aborcję" zakłada zniesienie możliwości przerwania ciąży ze względu na duże prawdopodobieństwo ciężkich i nieodwracalnych wad płodu. Projekt, pod którym podpisało się ponad 830 tys. obywateli, trafił do Sejmu jesienią 2017 r.

Przedstawicielki klubów KO i Lewicy wnioskowały w środę w Sejmie o odrzucenie obywatelskiego projektu "Zatrzymaj aborcję" w pierwszym czytaniu. - Trzeba powiedzieć jasno za czym się opowiadamy: za zdrowiem i bezpieczeństwem kobiet czy za ideologią i fanatyzmem - mówiła posłanka KO Barbara Nowacka.

Nowacka reprezentując klub KO podkreśliła, że Polki teraz boją się o swoje zdrowie, o bezpieczeństwo swoich dzieci i swoich rodziców, o miejsca pracy i upadające firmy, "a Sejm zajmuje się hucpą". - W imieniu tych Polek i klubu KO wnoszę o odrzucenie projektu obywatelskiego w pierwszym czytaniu - oświadczyła posłanka.

Według niej, trzeba powiedzieć jasno za czym się opowiadamy. - Czy opowiadamy się za zdrowiem i bezpieczeństwem kobiet czy opowiadamy się za ideologią i fanatyzmem - podkreśliła Nowacka.

Jak zaznaczyła, "mówimy o wyborze między zdrowiem i bezpieczeństwem kobiet, ich prawem do decydowania o swojej rodzinie, a pomysłami fanatyków". - Bo nikt nikogo nie zmusza według polskiego, ani jakiegokolwiek innego prawa do dokonania aborcji. Więc też nikt nie ma prawa zabraniać kobiecie, szczególnie w tak dramatycznych sytuacjach dokonać tego wyboru - podkreśliła.

Jej zdaniem zaostrzenie prawa aborcyjnego, to "uderzenie w połowę społeczeństwa, odebranie im wiarygodności". - My się na to nie godzimy. Tysiące kobiet protestują w internecie, tysiące kobiet dzisiaj krzyczą: przestańcie grzebać w naszych prawach, dajcie nam prawo wolności i godności, dajcie nam prawo do bezpieczeństwa, do szczęśliwego macierzyńska - mówiła Nowacka.

Posłanka Joanna Senyszyn (Lewica) apelowała o to, żebyśmy nie dali sobie wmówić, że ten projekt chroni życie. - Przeciwnie, on zagraża życiu i zdrowiu kobiet - twierdziła. W jej ocenie, projekt ten jest sprzeczny z konstytucją, bo stanowi dyskryminację ze względu na poziom zamożności. - Bezpieczna aborcja nadal będzie łatwo dostępna dla kobiet zamożnych, a biedne nadal będą ją robić narażając zdrowie i życie - mówiła Senyszyn.

Senyszyn również wnioskowała o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.

Inna posłanka Lewicy Wanda Nowicka zaznaczyła, że od 30 lat trwa w Polsce wojna z kobietami. - Fanatycy religijni i prawica sprzedali prawa kobiet nazywając to kompromisem aborcyjnym. W wyniku tych targów w Polsce obowiązuje represyjna ustawa antyaborcyjna, która pozbawiła kobiety wolności decydowania o swoim życiu, zdrowiu i odebrała godność - mówiła Nowicka.

- Kobiety nie składają parasolek, jeżeli ważycie się ten drakoński projekt wprowadzić w życie pod osłoną koronawirusa, to koniec waszych rządów nastąpi szybciej, niż wam się wydaje - podkreśliła Nowicka zwracając się do polityków PiS.

Z kolei Agnieszka Ścigaj (PSL-Kukiz15) zwracała uwagę na to, że nie można się zgodzić na wykorzystywanie tematu życia ludzkiego w "cynicznej grze politycznej". - I to niestety w takim czasie, w którym to życie i zdrowie nabiera specjalnego znaczenia dla wielu Polaków i jest podstawowym elementem uwagi w tych czasach - mówiła.

Głosowanie nad projektem odbędzie się jutro.

Edukacja seksualna pod obstrzałem

Kluby KO i Lewicy chcą odrzucenia obywatelskiego projektu inicjatywy "Stop pedofilii" wprowadzającego m.in. kary pozbawienia wolności za publiczne propagowanie obcowania płciowego wśród osób niepełnoletnich. Za pracami nad projektem opowiedział się m.in. resort sprawiedliwości.

Podczas godzinnej debaty w Sejmie w środę po południu wnioski o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu złożyli przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, krytycznie o projekcie mówił też reprezentant PSL-Kukiz'15. Pozytywnie o projekcie mówili, opowiadaj±c się za dalszymi pracami nad nim, posłowie z PiS i Konfederacji.

- Ten projekt popieramy jako Ministerstwo Sprawiedliwości. Uważamy, że zmierza on w słusznym celu ochrony dzieci. Wczesna seksualizacja nie tylko zaburza rozwój emocjonalny i intelektualny dziecka, ale może prowadzić do uzależnienia od pornografii, różnych zachowań kompulsywnych, co w efekcie prowadzi do rozpadu rodzin i innych negatywnych zachowań - powiedział wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł prosząc o skierowanie projektu do dalszych prac.

W związku z wnioskami o odrzucenie projektu Sejm jeszcze na tym posiedzeniu, zapewne w czwartek, przeprowadzi głosowanie, czy skierować tę obywatelską propozycję do komisji.

Obywatelski projekt noweli Kodeksu karnego powstał z inicjatywy Fundacji Pro-Prawo do Życia, a przygotowała go inicjatywa "Stop pedofilii". Pod projektem podpisało się ponad 265 tys. osób. W październiku zeszłego roku projekt był już raz omawiany w Sejmie poprzedniej kadencji, ale ze względu na nową kadencję parlamentu pierwsze czytanie musiało odbyć się ponownie.

Propozycja zakłada nowelizację art. 200b Kodeksu karnego. Według proponowanych zmian, karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch będzie podlegał ten, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletnich obcowania płciowego. Osoba, która będzie propagowała lub pochwalała takie zachowania wśród małoletnich "za pomocą środków masowego komunikowania", ma podlegać karze pozbawienia wolności do lat trzech. Takiej samej karze ma podlegać osoba, która dopuszczałaby się tego czynu w związku prowadzoną edukacją lub działając na terenie szkoły.

Obecnie w art. 200b mowa jest jedynie o publicznym propagowaniu treści o charakterze pedofilskim, za które grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

Szeroka koalicja za polowaniami z udziałem dzieci

KO i Lewica chcą też odrzucić obywatelski projekt ustawy, który zezwalać będzie osobom niepełnoletnim brać udział w polowaniach. Według nich łowy to okrutny rytuał, w którym nie powinny brać udziału dzieci. Innego zdania były inne kluby, wskazując m.in. na konstytucyjne prawo rodziców do wychowywania swoich dzieci zgodnie ze swoim sumieniem.

W środę w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu nowelizacji Prawa łowieckiego, które dopuszczać ma osoby poniżej 18. roku życia do udziału w polowaniach, o ile ich rodzicie lub opiekunowie prawni wyrażą na to zgodę.

W trakcie burzliwej dyskusji przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej oraz Lewicy złożyli wnioski o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. Argumentowali przy tym, że dzieci nie powinny brać udział - jak mówili - w takich barbarzyńskich, okrutnych rytuałach, jakimi są polowania. Dodawali, że najmłodsi powinni być chronieni przed przemocą.

W innym tonie wypowiadali się przedstawicieli innych partii: PiS-u, Koalicji Polskiej PSL-Kukiz'15 i Konfederacji. Argumentowali oni m.in., że konstytucja gwarantuje rodzicom prawo do wychowywania ich dzieci zgodnie z własnym światopoglądem i co za tym idzie powinni mieć oni prawo do przekazywania tradycji związanych np. z polowaniem swoim pociechom. Wskazywali ponadto, że polowania są legalne, a myśliwi poprzez regulację populacji zwierząt chronią rolników przed dużymi stratami w plonach.

"Antysemicki gniot"

W środę w Sejmie odbyło się też pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o ochronie własności w Polsce przed roszczeniami dotyczącymi mienia bezdziedzicznego ("Stop 447"). Projekt poparło 200 tys. obywateli w odpowiedzi na amerykańską ustawę "Just 447". Reprezentant Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz przekonywał posłów, że ewentualna realizacja "bezpodstawnych roszczeń majątkowych wysuwanych wobec naszego kraju, oznaczałaby gospodarcze trzęsienie ziemi".

Za dalszymi pracami nad obywatelskim projektem ustawy o ochronie mienia bezdziedzicznego "STOP447" opowiedziały się kluby PiS i PSL-Kukiz15. KO i Lewica są za odrzuceniem projektu. Konfederacja apelowała o jego jak najszybsze przyjęcie..

Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk zapewnił, że problem mienia bezspadkowego w Polsce "faktycznie nie istnieje", a projekt może służyć podkopaniu partnerskich relacji ze Stanami Zjednoczonymi, ale też kreowaniu fałszywego obrazu realności roszczeń żydowskich. - Twierdzenia te są z gruntu rzeczy fałszywe - podkreślił. Jak dodał, "to Polska ma roszczenia z tytułu drugiej wojny światowej". 

Poseł Robert Kropiwnicki (KO) przekonywał, że projekt "nie nadaje się do dalszych prac" i wnioskował o jego odrzucenie w pierwszym czytaniu. Jak mówił, "mienie bezdziedziczne w Polsce jest uregulowane". Mówił także, że "robienie takiej ustawy, jest działaniem, które ma nas skonfliktować z różnymi środowiskami".

Poseł Maciej Konieczny (Lewica) ocenił, że posłowie Konfederacji nie interesują się tym, że w ramach reprywatyzacji "od lat wyrzuca się ludzi z domów, i robią to Polacy, na podstawie polskiego prawa i decyzji polskich sądów". Jak wskazywał, "straszenie Żydami już nie raz w historii kończyło się tragedią". - Inicjatorzy tego projektu stają dzisiaj w jednym szeregu z tymi siewcami nienawiści - powiedział Konieczny; zapowiedział, że w sprawie "tego antysemickiego gniota" klub Lewicy będzie głosował za skierowaniem go "tam, gdzie jego miejsce - czyli na śmietnik".

- Ochrona polskiej własności nie jest antysemityzmem. Poparcie tej ustawy jest obowiązkiem każdego szanującego i chroniącego polską własność polskiego parlamentarzysty" - przekonywał Krzysztof Bosak z Konfederacji. Poseł zarzucił MSZ, że milczało, kiedy w Ameryce była uchwalona ustawa 447. 

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

DOSTĘP PREMIUM