Wybory prezydenckie. Budka dogada się z Gowinem? "Kaczyński będzie robił wszystko, by do tego nie doszło"

Wicemarszałek Senatu Michał Kamiński za "rozsądny" uznał pomysł odsunięcia wyborów o rok. W TOK FM przekonywał, że szanse jego zrealizowania zależy od tego, co zrobi Jarosław Gowin i czy zacznie współpracować z opozycją. Jak dodał, może być trudno, bo prezes Prawa i Sprawiedliwości będzie robił wszystko, by do tej współpracy nie doszło.
Zobacz wideo

Szef Platformy Obywatelskiej przedstawił nową propozycję w sprawie organizacji wyborów prezydenckich. Borys Budka przekonywał, że powinny się one odbyć 16 maja 2021 roku. Jak mówił, do tego czasu Państwowa Komisja Wyborcza przygotuje Polskę na wybory tradycyjne, jak i korespondencyjne, ale tajne, równe, powszechne i gwarantujące bezpieczeństwo tych, którzy biorą w nich udział. 

Taki scenariusz, jak ocenił w TOK FM wicemarszałek Senatu Michał Kamiński (Koalicja Polska), "nie jest nierealny". Choć, jak od razu dodał, jest "mało realny, bo Jarosław Kaczyński będzie robił wszystko, by do tego nie doszło". - Wydaje mi się, że to, co dziś powiedział przewodniczący Platformy, jest rozsądnym wyjściem - stwierdził polityk Koalicji Polskiej.

Kamiński wielokrotnie w czasie rozmowy z Mikołajem Lizutem podkreślał też, że o przesunięciu głosowania o rok już od dawna mówi lider Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Cieszę się więc, że Platforma Obywatelska robi to, co Kosiniak-Kamysz mówił trzy tygodnie temu - powiedział wicemarszałek.

"Piłka leży po stronie Gowina"

Czy pomysł uda się wprowadzić w życie? Budka zapowiedział szerokie rozmowy z całą opozycją, a nie tylko z szefem Porozumienia, którego głosy okażą się kluczowe w całej sprawie. 

Michał Kamiński ocenił, że przesunięcie wyborów do maja 2021 "jest możliwe". I potwierdził, że "piłka leży po stronie Gowina". - Jeżeli dysponuje przynajmniej pięcioma posłami, to może spowodować, że w Sejmie - nawet doraźnie - może zafunkcjonować inna większość niż ta, która jest w stu procentach poddana Jarosławowi Kaczyńskiemu. To już jest duży postęp, ale kluczem jest powiedzenie, ilu ludzi ma Gowin i jak daleko jest w stanie prowadzić samodzielną grę o cokolwiek razem z opozycją - komentował gość TOK FM.

Przypomnijmy, Jarosław Gowin zaproponował niedawno wydłużenie kadencji Andrzeja Dudy nie o rok, ale o dwa lata. Dlaczego? W TOK FM szef Porozumienia przyznał, że początkowo myślał o roku, ale tego pomysłu nie chciało poprzeć Prawo i Sprawiedliwość, a bez ich głosów szanse na przegłosowanie takiego planu byłyby zerowe. Teraz jednak, po złożeniu propozycji przez Budkę, sprawa nabiera nowego znaczenia. 

- Dziś przed Gowinem stoi bardzo mocne "sprawdzam". Pokazał, że nie jest w stanie powstrzymać Kaczyńskiego od szaleńczego pomysłu i od szaleńczego scenariusza. Nie mógł tego zrobić w rządzie  PiS, ale nie mam do niego o to pretensji, bo to jest pewnie niewykonalne - mówił Kamiński. Podkreślając, że szef Porozumienia teraz ma szansę dogadać się z opozycją i "zmienić bieg historii".

Wicemarszałek, dopytywany przez prowadzącego, czy Budka może być już "po słowie" z Jarosławem Gowinem przyznał: "Chciałbym, aby tak było. Ale nie sądzę".

Rząd straci większość w Sejmie?

Michał Kamiński mówił, że prezes Prawa i Sprawiedliwości na różne sposoby stara się teraz przekonywać posłów Porozumienia, żeby nie godzili się na rozwiązania opozycji. Każda ze stron liczy swoje "szable". - Do posłów Gowina docierają wysłannicy PiS i negocjują - mówił były członek Prawa i Sprawiedliwości.

A co się stanie, jeżeli Gowinowi oraz jego współpracownikom uda się dogadać z Budką? Zdaniem gościa TOK FM, na pewno nie będzie tak, że rząd od razu straci większość w Sejmie. - Ale z całą pewnością Jarosław Gowin stanie się podmiotem koalicji rządowej i to będzie zasadnicza zmiana, bo teraz podmiotowość jego formacji wewnątrz Zjednoczonej Prawicy jest fikcyjna - oceniał wicemarszałek Senatu.

Posłuchaj całej rozmowy w Aplikacji TOK FM!

DOSTĘP PREMIUM