W co gra Jarosław Kaczyński? Były prezes TK Jerzy Stępień: Stan wyjątkowy to plan "A"

Według byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego Jerzego Stępnia Zjednoczona Prawica dąży do wprowadzenia w Polsce stanu wyjątkowego. - Dlatego tak wyraźnie od pewnego czasu mówią o kryzysie konstytucyjnym. Żeby mieć tę przesłankę do wprowadzenia stanu wyjątkowego - przekonywał.
Zobacz wideo

Zdaniem byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego Jerzego Stępnia od 2015 roku władza Zjednoczonej Prawicy "zajmowała coraz większe przestrzenie". - Teraz dochodzimy do takiego momentu, kiedy w gruncie rzeczy lada moment zostanie ogłoszony stan wyjątkowy. Bo stan klęski żywiołowej w ogóle nie rozwiązuje problemów władzy. Natomiast stan wyjątkowy tak. Bo można wprowadzić cenzurę prewencyjną, można zamknąć tych, którzy za dużo mówią itd. - wymieniał. 

Według ustaleń "Gazety Wyborczej", jeśli opozycji udałoby się przesunąć wybory prezydenckie do czasu, gdy głosowanie korespondencyjne będzie odpowiednio przygotowane, to rządzący mogą wprowadzić stan wyjątkowy.

- To jest plan "A". Dlatego tak bardzo wyraźnie od pewnego czasu mówią o kryzysie konstytucyjnym. Żeby mieć przesłankę do wprowadzenia stanu wyjątkowego - ocenił Stępień. Porównał także obecną sytuację w Polsce do greckiej tragedii. - Uruchamiają się pewne siły i one potem niezależnie od tego, co ludzie robią, prowadzą do określonego punktu, konkluzji. I mamy tutaj właśnie z taką sytuacją do czynienia. Im bardziej opozycja będzie walczyła z ideą wyborów w maju, tym bardziej będzie uzasadniała stanowisko władzy, która mówi: "no proszę bardzo, mamy kryzys konstytucyjny" - przekonywał były prezes TK, zaznaczając jednak, że wcale nie namawia opozycji wycofania się ze swojego stanowiska. - Bo trzeba walczyć o demokrację do końca. Chociażby symbolicznie. Bo to ma bardzo istotne znaczenie na przyszłość - podkreślił rozmówca Karoliny Lewickiej.

Całej rozmowy z Jerzym Stępniem posłuchasz wygodnie dzięki aplikacji TOK FM. Posłuchaj o apelu, jaki wysłało ośmiu byłych prezesów TK i SN. 

Kiedy stanu wyjątkowego nie uda się PiS wprowadzić?

Według Jerzego Stępnia Polska jest obecnie w dramatycznym momencie. - Nie wiem, czy stan wyjątkowy zostanie wprowadzony, bo dużo zależy od pewnych ruchów politycznych, od zachowania się konkretnych polityków, ale powinniśmy być przygotowani na jego wprowadzenie - przestrzegł. Gość TOK FM przypomniał też rok 1981, kiedy był działaczem Solidarności: - Byliśmy kompletnie nieprzygotowani na wprowadzenie stanu wojennego, chociaż istniały wszystkie przesłanki do tego, żeby zorientować się, że władza jest w przededniu podjęcia tego rodzaju decyzji. - I teraz tak samo - podsumował Stępień. Zaproponował też, jak można zapobiec realizacji takiego scenariusza: - Musi nastąpić bardzo silna mobilizacja zarówno po stronie opozycji, jak i tych posłów, którzy się wahają. Musimy wszyscy stanąć na wysokości zadania.

Tę myśl rozwinął w rozmowie z Karoliną Lewicką senator Marek Borowski. Jak tłumaczył, wprowadzenie stanu wyjątkowego "nie jest takie proste". - Kiedy możemy w ogóle mówić o takiej koncepcji jak wprowadzenie stanu wyjątkowego? No wtedy, kiedy nie udałoby się zorganizować wyborów prezydenckich w maju. Czyli wtedy, kiedy na przykład weto senackie (projektu ustawy dotyczącego powszechnego głosowania korespondencyjnego - red.) dzięki kilku posłom Gowina nie zostałoby odrzucone. Czyli byłaby w Sejmie większość, która jest w stanie podejmować decyzje - mówił, zaznaczając, że większość ta byłaby także w stanie zablokować wprowadzenie stanu wyjątkowego. Sejm może odrzucić rozporządzenie o jego wprowadzeniu stanu bezwzględną większością głosów. 

Marek Borowski podał jednak jeden możliwy przypadek, kiedy mimo wysiłków opozycji mogłoby się to nie udać. - Gdyby siły rozłożyłyby się dokładnie po równo: 230:230. Głosowanie nad wetem (senackim - red. ) nie dałoby rezultatu, bo marszałek pyta, kto jest za odrzuceniem uchwały senackiej. Nie byłoby większości, czyli ustawa by padła. Ale następnie również nie byłoby większości dla odrzucenia stanu wyjątkowego. Także to jest ten jedyny przypadek - wyjaśniał oraz dodał, że decyzja o stanie wyjątkowym jego zdaniem nie przekonałaby "może nawet posłów PiS albo niektórych posłów porozumienia, którzy są z PiS dla przeprowadzenia wyborów, ale niekoniecznie byliby dla stanu wyjątkowego". - Stan wyjątkowy to jest o trzy kroki za daleko - ocenił. 

Posłuchaj rozmowy z senatorem Markiem Borowskim. 

DOSTĘP PREMIUM