Onet: Karty wyborcze drukuje prywatna firma. "To będzie jakiś wyrób wyboropodobny, a nie prawdziwe wybory"

Nie Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, a prywatna firma z niemieckim kapitałem miała zająć się drukowaniem kart wyborczych na wybory prezydenckie - informuje portal Onet. - Mamy do czynienia z bardzo szczególną sytuacją i szczególnym nastawieniem partii rządzącej do prawa, procedur i dobrego obyczaju - komentował w TOK FM Wojciech Szacki, dziennikarz "Polityki Insight".
Zobacz wideo

O tym, że Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych rozpoczęła druk pakietów wyborczych na głosowanie korespondencyjne, poinformował niedawno sam wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin. - Ten druk kart został podjęty - ogłosił przed dwoma dniami w TVN24. Przypomnijmy, przygotowania do wyborów korespondencyjnych ruszyły, choć nie ma jeszcze ku temu podstawy prawnej. Ustawą zakładającą listowne głosowanie 10 maja dopiero zajmuje się bowiem Senat.

Portal Onet poinformował jednak w piątek, że Sasin - mówiąc o drukowaniu kart przez PWPW - miał podać nieprawdę. "PWPW wcale nie drukuje kart do głosowania. Ba, w ogóle państwo się tym nie zajmuje. Zamówienie trafiło do prywatnej spółki Samindruk z Brodnicy" - czytamy na stronie Onetu. Dziennikarze zaznaczają, że swoją informację potwierdzili "w czterech niezależnych źródłach". Precyzują, że Samindruk jest kontrolowany "przez berlińską firmę Gather Druck und Vertrieb GmbH".

Portal pisze też, że PWPW "nie ma takiego sprzętu ani doświadczenia, by wydrukować 30 mln kart wyborczych, tyle samo towarzyszących im oświadczeń o osobistym głosowaniu oraz 90 mln kopert niezbędnych do wysyłki i odbioru pakietów wyborczych". Przekierowanie zlecenia do firmy Samindruk potwierdza Onetowi anonimowy rozmówca z PWPW.

"To będzie jakiś wyrób 'wyboropodobny'"

- Mamy do czynienia z bardzo szczególną sytuacją i szczególnym nastawieniem partii rządzącej do prawa, procedur i dobrego obyczaju - komentował w TOK FM Wojciech Szacki, dziennikarz "Polityki Insight". Wskazywał, że po stronie Prawa i Sprawiedliwości widać ogromną determinację, by przeprowadzić wybory na prezydenta w maju, choć brakuje tzw. atmosfery wyborczej. - Ludzie nie interesują się programami czy wizją Polski danych kandydatów. Nie ma możliwości prowadzenia agitacji. Więc to będzie jakiś wyrób "wyboropodobny", a nie prawdziwe wybory - stwierdził gość Agnieszki Lichnerowicz.

Poczta Polska domaga się od samorządowców udostępnienia danych o wyborcach - to wcale nie jest przesądzone, czy głosowanie korespondencyjne się odbędzie. Jak mówił Szacki, ani politycy PiS, ani opozycji czy Porozumienia Jarosława Gowina nie wiedzą, co wydarzy się w Sejmie 7 maja, kiedy prawdopodobnie posłowie znów zajmą się tą sprawą (po pracach w Senacie). - Trwają polityczne negocjacje z Jarosławem Gowinem, który rozmawia zarówno z opozycją, jak i partnerami z PiS. I nikt nie jest w stanie ze stuprocentową pewnością przewidzieć, jaka większość się wyłoni tego 7 maja - mówił gość TOK FM.

Jak dodał, istnieje prawdopodobieństwo, że Prawu i Sprawiedliwości uda się złamać opór większości posłów Porozumienia i przeforsują ustawę o głosowaniu korespondencyjnym. - Ale równie dobrze może się okazać, że sześciu czy siedmiu posłów Jarosława Gowina wesprze go w tym głosowaniu i wtedy znajdziemy się w sytuacji, kiedy nie będzie żadnych przepisów, na podstawie których będzie można zorganizować wybory - przewidywał dziennikarz.

Posłuchaj całej rozmowy z Wojciechem Szackim - możesz to zrobić w Aplikacji TOK FM!

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM