"Jak zacznie brakować pieniędzy, ludzie zejdą do podziemia albo wyjdą na ulicę". Gospodarka jest odmrażana za wolno?

Kiedy i jak szybko należy odmrażać gospodarkę sparaliżowaną przez epidemię koronawirusa? - o to Dominika Wielowieyska pytała gości audycji "Wybory w TOK-u". Agnieszka Ścigaj z Koalicji Polskiej mówiła wprost: jak najszybciej, przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa.
Zobacz wideo

W połowie przyszłego tygodnia na pewno poznamy decyzje co do drugiego etapu znoszenia obostrzeń - zapowiedział rzecznik rządu Piotr Müller. Według niego, jeżeli sytuacja epidemiczna będzie dobra, to rząd być może zdecyduje się na przesunięcie niektórych rzeczy z trzeciego etapu do drugiego. II etap ma polegać na otwarciu w weekendy sklepów budowlanych, a także otwarcie hoteli i innych miejsc noclegowych oraz niektórych instytucji kultury - bibliotek, muzeów i galerii sztuki. Wiadomo już, że do 24 maja zamknięte będą szkoły i przedszkola, a nauka będzie kontynuowana zdalnie. 

Dzieci za długo są w domach?

O tym, że to zbyt odległy termin, mówiła w audycji "Wybory w TOK-u" posłanka Koalicji Polskiej Agnieszka Ścigaj. Wskazywała, że organizacja nauki zdalnej wpływa na rodziców, którzy też muszą pozostawać w domach, by zajmować się swoimi pociechami. Posłanka proponowała, by jak najszybciej rozpocząć otwieranie gospodarki - przy zachowaniu środków bezpieczeństwa wobec określonych grup osób szczególnie narażonych na skutki zarażenia koronawirusem. - Należy zadbać o środki bezpieczeństwa, ochronić osoby starsze, np. zabezpieczyć ośrodki pomocy społecznej, i powoli otwierać całą gospodarkę, bo długo to tak nie wytrzyma i naprawdę ludzie zejdą do podziemia albo wyjdą na ulicę, jeżeli zacznie brakować pieniędzy na życie. Bez jasnego planu dłużej tak żyć się nie da - mówiła.

Jak dodała, po początkowym strachu wynikającym z pojawienia się koronawirusa teraz najgorsze jest życie w ciągłej niepewności. Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej ironizowała, że na razie odmrażanie gospodarki ogłoszone przez rząd ograniczyło się do otwarcia lasów i parków. Jej zdaniem zacząć należy od otwierania najmniejszych przedsiębiorstw, gdzie najłatwiej jest zadbać o zachowanie bezpieczeństwa.

"Niech politycy nie zajmują się wróżeniem"

Andrzej Rozenek z Lewicy zwracał uwagę, że jego zdaniem zanim zacznie się luzować obostrzenia, należy dowiedzieć się, co stało się na przykład z pieniędzmi przekazanymi Polsce przez Unię. - Jak zmusić ten rząd, żeby wreszcie zrealizował swoje obietnice. Na początku pan premier mówił, że jest ponad 200 mld na pomoc. Gdzie te pieniądze są? - pytał w audycji. Postulował również pomoc dla tych, którzy na skutek kryzysu stracili pracę, a których nie objęła pomoc rządowa ujęta w formule obu tarcz. Pytany przez Dominikę Wielowieyską o to, w jakim tempie powinniśmy wracać do gospodarczego działania, odpowiedział, że życzyłby sobie takich informacji od ekspertów, a nie od polityków PiS, którym nie ufa. - Od tego, kiedy wychodzić z obostrzeń, nie są politycy. Oni decyzje podejmują, ale powinni to robić w oparciu o opinie grupy ekspertów, która powinna powstać przy premierze. Niech politycy nie zajmują się wróżeniem - apelował. 

- Powoli musimy otwierać gospodarkę - tłumaczył z kolei poseł PiS-u, Zbigniew Girzyński. - Środki na funkcjonowanie normalnej służby zdrowia, bo przecież nie tylko z koronawirusem powinniśmy walczyć, są niezwykle potrzebne. Tym bardziej że z problemem kryzysu będą się borykali i już borykają się nasi ważni partnerzy handlowi, chociażby Niemcy, co też będzie na naszą gospodarkę wpływało - wskazywał, odnosząc się do słów na ten temat wygłoszonych przez ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Girzyński przekonywał, że w kwietniu - mimo zluzowania obostrzeń - udało się doprowadzić "do skali wypłaszczenia zachorowań". Poza tym, jak wskazywał, przygasa skala zjawiska w krajach Europy południowej. - To stwarza szansę, żeby pomyśleć o otwieraniu kolejnych gałęzi gospodarki - mówił. Barbara Nowacka wskazała jednak, że piątek, czyli dzień poprzedzający audycję, był najtragiczniejszy od początku epidemii w Polsce - w ciągu doby z powodu koronawirusa zmarło aż 40 osób. Według danych z sobotniego poranka, w sumie w Polsce zanotowano 499 zgonów i 11067 przypadków zakażenia

Cztery etapy luzowania, ale bez dat

Przypomnijmy, że dopiero w III etapie luzowania obostrzeń jest mowa o stacjonarnym działaniu gastronomii - z ograniczeniami. Wówczas też mają zostać otwarte zakłady fryzjerskie, salony kosmetyczne, a także sklepy w galeriach handlowych. Możliwe będą wydarzenia sportowe do 50 osób (w otwartej przestrzeni, bez udziału publiczności). Ruszyć ma też organizacja opieki nad dziećmi w żłobkach, przedszkolach i w klasach szkolnych 1-3. Ustalona ma być maksymalna liczba dzieci w salach.

IV etap przewiduje otwarcie salonów masażu i solariów, a także umożliwienie działalności siłowni i klubów fitness. Otwarte zostaną też teatry i kina, ale w nowym reżimie sanitarnym. Dla żadnego z kolejnych etapów nie ma wskazanych żadnych konkretnych terminów wdrożenia. 

Posłuchaj całej audycji, a w niej również o tym, czy 10 maja dojdzie do wyborów prezydenckich:

DOSTĘP PREMIUM