Prof. Król o wyborach w maju: Rozsądny człowiek odmówi udziału w tym idiotyzmie

W najbliższych tygodniach czeka nas chaos, burdel i Bóg wie, co jeszcze, bo ten rząd przestał panować nad czymkolwiek. Co zrobi, to kolejna głupota - mówił w TOK FM prof. Marcin Król.
Zobacz wideo

Według profesora Marcina Króla wybory korespondencyjne w maju, które forsuje PiS a obecnie są analizowane przez Senat, to już nawet "nie jest oszustwo tylko piramidalna głupota”. – Rozsądny człowiek odmówi udziału w tym idiotyzmie – przekonywał. Stwierdził, że sytuacja w Polsce kojarzy mu się z dramatem Witkacego "Janulka, córka Fizdejki". - To świetny obraz upadku państwa, które potem w zasadzie można tylko odsprzedać. Pojawiają się głosy w mediach społecznościowych, że jedyne wyjście teraz, to oddanie się w zarząd komisaryczny Niemcom lub Czechom. Moim zdaniem to głęboko rozsądna i trafna uwaga – mówił filozof, polityki i historyk idei z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW i dodawał, że faktycznie sytuacja z wyborami byłaby zabawna, gdyby nie była aż tak "absurdalną tragedią".

Gość Mikołaja Lizuta podkreślał jednocześnie, że nie zamierza się udawać na "wewnętrzną emigrację". - W takim czasie trzeba myśleć bezwzględnie. W najbliższych tygodniach czeka nas chaos, burdel i Bóg wie, co jeszcze, bo ten rząd przestał panować nad czymkolwiek.  Co zrobi, to kolejna głupota. Szczytem wszystkiego było zamykanie lasów, żeby je potem móc otworzyć – wskazywał prof. Król.

Jego zdaniem sytuacja z koronawirusem połączona z suszą oraz coraz droższą żywnością może w końcu spowodować wybuch społeczny. – Jeszcze jakoś to znosimy, ale to nie potrwa długo. Stan podobny do obecnego będzie trwał jeszcze co najmniej kilka miesięcy. Ludzie w końcu przestaną to wytrzymywać, choć nie da się przewidzieć, kiedy nastąpi ten społeczny wybuch. Mimo to jest on pewny i skutki mogą być fatalne, bo jego charakter  będzie wyłącznie negatywny. Ten rząd nie słucha żadnych rozsądnych ludzi – przekonywał gość TOK FM.

Polityka bez wielkich ludzi

Przy tej okazji prof. Król diagnozował, że cała polska klasa polityczna nie zdaje egzaminu. – W latach 90-tych polska polityka została zbudowana bezmyślnie. Naśladowaliśmy ówczesne liberalne demokracje, a one tam już zaczęły się chylić ku upadkowi. Od 1989 w polskiej polityce – poza gwiazdami – był "trzeci garnitur", ludzie od podnoszenia ręki – ocenił Król.

Jednakże, problem upadku prestiżu polityki dotyczy całego świata. -  Jakość polityków na świecie jest żenująca, choć są wyjątki, jak Angela Merkel, która choć wielka nie jest, to wyrasta ponad szereg. Dobry start miał Emmanuel Macron, ale okazał się być kiepski i bezbarwny jak inni. Wegetacja polityki powoduje, że wybitni ludzie do niej nie idą, bo to nie jest dziedzina, w której można zużytkować swoją inteligencję. Do tego polityka sama w sobie jest "podejrzana", ciągną się za nią np. podejrzenia o korupcję – podsumowywał prof. Marcin Król.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM