Susza pomoże rządzącym? DGP: PiS rozważa wprowadzenie stanu klęski na początku maja

Co zrobić, gdy opozycja z Porozumieniem utrudni realizację planu wyborów 10 maja? Z informacji "DGP" wynika, że rządzący myślą o wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej, by w ten sposób móc przesunąć datę głosowania. Nie "wykorzystają" do tego pandemii koronawirusa tylko trwającą suszę.
Zobacz wideo

Z informacji "Dziennika Gazety Prawnej" wynika, że PiS myśli o tym, by stan klęski wprowadzić na kilka dni na początku maja". - Trwają jeszcze rozważania, czy to przysporzy wyborców Andrzejowi Dudzie, czy może prowadzić do porażki - twierdzi źródło gazety. Wysoki rangą polityk PiS miał, z kolei, odpowiedzieć: "Wszystkie warianty są na stole".

"(...) Po pierwsze, w długi weekend większość Polaków ma wolne od pracy, a to sprzyjałoby minimalizowaniu strat wywołanych nawet krótkim stanem klęski (także w kontekście ewentualnych odszkodowań, czego obawiają się politycy PiS). Po drugie, harmonogram przygotowań zakłada, że 4−5 maja miałaby się zacząć wysyłka pakietów wyborczych. Zdaniem niektórych naszych rozmówców to będzie swoisty "wyborczy Rubikon", przesądzający o tym, czy do wyborów majowych dojdzie, czy nie. W tym kontekście początek miesiąca to ostatni moment na ogłoszenie stanu klęski" - czytamy w gazecie. 

Stan klęski żywiołowej. Koronawirus - nie. Susza - tak

Rządzący szukają pomysłu na to, jak zabezpieczyć się przed porażką w rozgrywce z Senatem i opozycją ws. wyborów 10 maja. I może w tym pomóc właśnie wprowadzenie stanu klęski. Przypomnijmy, że od kilku tygodni pod adresem rządu słychać było apele o wprowadzeniu - z powodu pandemii koronawirusa - jednego z przewidzianych w konstytucji stanów nadzwyczajnych. To pozwoliłoby zgodnie z prawem odłożyć wybory prezydenckie. Rząd takie rozwiązanie odrzucał i odrzuca - przynajmniej w oficjalnych wystąpieniach polityków Prawa i Sprawiedliwości. 

Jednak w sytuacji, gdy realizacja głosowania wyłącznie w trybie korespondencyjnym wciąż pozostaje nierozstrzygnięta - Senat skończy pracę dopiero za tydzień - odsunięcie wyborów dzięki wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego zyskuje na atrakcyjności.

"Nie bez znaczenia jest termin zakończenia kadencji Andrzeja Dudy. Ta upływa 6 sierpnia. Gdyby stan klęski ogłosić na np. 2-3 maja, okres 90 dni po ustaniu tego stanu, w trakcie których nie można robić wyborów, minąłby 1 sierpnia (sobota). Nie brakuje opinii, że już kolejnego dnia można byłoby przeprowadzić wybory. Ale nawet późniejszy termin wchodzi w grę, bo przecież stan nadzwyczajny zakłada, że kadencje organów władzy, czyli np. prezydenta, są odpowiednio przedłużane. Otwartą kwestią pozostaje jeszcze powód wprowadzenia stanu klęski. Być może nieprzypadkowe jest coraz intensywniejsze zwracanie uwagi przez rząd i prezydenta na problem suszy" - informuje "DGP".

Warto przypomnieć, że zaledwie w ciągu kilku ostatnich dni do oszczędzania wody wzywał m.in. prezydent Duda oraz minister rolnictwa. Wczoraj obaj odwiedzili sadowników i także rozmawiali o suszy, budowie zbiorników retencyjnych. 

Eksperci od miesięcy alarmują, że Polska stoi przed niezwykle poważnym wyzwaniem. Po praktycznie bezśnieżnej zimie i suchej wiośnie coraz częściej słychać opinie, że z tak wielką suszą nie mieliśmy dawno do czynienia. Obecnie poziom wody na warszawskim odcinku Wisły to zaledwie około 60 centymetrów. 

DOSTĘP PREMIUM