Prezydent Duda zdecydował, kto zastąpi prof. Gersdorf. Nagroda dla kontrowersyjnego prawnika, który od dawna wspierał PiS

Andrzej Duda podjął decyzję, kto pełnić będzie obowiązki I Prezesa Sądu Najwyższego. Dziś kończy się kadnecja prof. Małgorzaty Gersdorf. Prezydent wskazał dr hab. Kamila Zaradkiewicza.
Zobacz wideo

O decyzji Andrzeja Dudy poinformował jego rzecznik. "Prezydent Andrzej Duda powierzył wykonywanie obowiązków Pierwszego Prezesa SN Sędziemu SN Kamilowi Zaradkiewiczowi do czasu powołania Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego" -  poinformował na Twitterze Błażej Spychalski. 

Kamil Zaradkiewicz ma 47 lat, choć niebawem (14 maja) będzie obchodził 48. urodziny. To absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Jest doktorem habilitowanym, który do Sądu Najwyższego trafił w 2018 roku. Wcześniej długo pracował w Trybunale Konstytucyjnym. Jak podkreślał w 2016 roku ówczesny prezes TK prof. Andrzej Rzepliński, to w tym czasie Zaradkiewicz "zrobił doktorat i habilitację". Ale po dojściu do władzy PiS zaczął się jego konflikt z sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Zaradkiewicz krytykował TK i wspierał - choćby w licznych wywiadach udzielanych mediom publicznym - działania PiS. 

Po burzliwym rozstaniu z TK, Kamil Zaradkiewicz trafił do Ministerstwa Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. A w 2018 roku przeniósł się do Sądu Najwyższego - sam zgłosił swoją kandydaturę do Izby Cywilnej SN.

Kamil Zaradkiewicz pokieruje Sądem Najwyższym

"K.Zaradkiewicz od początku ataków PiS na polską praworządność reprezentował poglądy prawne identyczne z tymi, które ma rządząca większość, czasem nawet modyfikując swoje stanowisko, by pasowało. Z tego punktu widzenia jest dla PAD idealnym kandydatem. Zapewnia jednolitość władzy" - tak nominację dla Zaradkiewicza skomentował na Twitterze prof. Marcin Matczak.

Z kolei Marcin Małecki, prawnik z Uniwersysteu Jagiellońskiego, przypomniał - przy okazji nominacji dla Zaradkiewicza - jak ważną rolę Sąd Najwyższy odgrywa w naszym kraju. Bo to właśnie SN orzeka, czy wybory są ważne. A przed nami przecież wybory prezydenckie. "Kto stwierdza ważność wyborów? Sąd Najwyższy. Kto będzie "kierował" SN w tym okresie, gdyby doszło do wyborów? Sędzia Zaradkiewicz, wykluczony ze styczniowej uchwały SN z uwagi na brak bezstronności. Wszystko staje się logiczne, gdy uświadomimy sobie,że zmieniamy się w dyktaturę" - napisał na Twitterze Małecki. 

Małgorzata Gersdorf żegna się z Sądem Najwyższym

W czwartek (30 kwietnia) kończy się sześcioletnia kadencja Małgorzaty Gersdorf na stanowisku I Prezesa Sądu Najwyższego. Od 1 maja przejdzie ona - jako sędzia - w stan spoczynku.

Gersdorf została powołana na I prezesa SN przez prezydenta Bronisława Komorowskiego 30 kwietnia 2014 roku. Jest pierwszą kobietą na tym urzędzie. W 2014 roku I prezesa SN trzeba było wybrać po tym, jak z powodu ciężkiej choroby zmarł pełniący poprzednio tę funkcję sędzia Stanisław Dąbrowski.

Do wcześniejszego zakończenia kadencji i przejścia na emeryturę rządzący próbowali zmusić prof. Gersdorf w połowie 2018 roku, przy okazji wprowadzania kolejnej partii reform dotyczących wymiaru sprawiedliwości. I prezes SN nie odeszła jednak ze stanowiska. Przekonywała, że przerwanie jej kadencji byłoby niezgodne z zapisami polskiej konstytucji. Kiedy pierwszego dnia obowiązywania ustawy, która miała pozbawić ją funkcji - przyszła do pracy - przed budynkiem Sądu Najwyższego w Warszawie witały ją tłumy. 

"Sędzia wie, jak ma rozumieć prawo"

- Każdy chce móc spojrzeć sobie w twarz - mówiła Małgorzata Gersdorf w czwartek podczas briefingu prasowego. - Każdy chce dochować swojej przysięgi - zaznaczyła. - Sędziowie przysięgają na konstytucję, często na Boga i dlatego są bardzo predystynowani do tego, żeby twarzą w twarz stanąć z prawdą, bo inne zawody nie mają takich przysiąg i dlatego nie budzi to może ich trudności w innym rozumieniu świata. Sędzia wie, jak ma rozumieć prawo, jak ma rozumieć konstytucję, i co powinien zrobić. I za to wszystkim sędziom bardzo dziękuję – dodała.

Podczas briefingu głos zabrał też prezes Iustitii Krystian Markiewicz

- Nigdy wcześniej I Prezes nie znalazł się w sytuacji, gdy instytucje takie jak Trybunał Konstytucyjny czy KRS, nie współpracują z Sądem Najwyższym, tylko wraz z politykami szukają sposobu na sparaliżowanie i zniszczenie jego niezależności. Nigdy wcześniej wreszcie nie było sytuacji, w której władza tworzyła sprzeczne z Konstytucją prawo, mające na celu usunięcie ze stanowiska I Prezesa SN. Profesor Gersdorf przetrwała te zmasowane ataki na Sąd Najwyższy i na nią samą.  Niestrudzenie dawała świadectwo prawdy, w Polsce i w Europie. Dbała o dobre imię SN. Angażowała się w setki spotkań, konferencji, działań. I dzięki temu - nigdy nie była sama – mówił.

Przed Sądem Najwyższym zebrali się też Obywatele RP, żeby podziękować Gersdorf. Przynieśli transparenty o treści „Dziękujemy” i „Jesteśmy z wami”.

Pierwsza Prezes Sadu Najwyższego Małgorzata Gersdorf przychodzi do pracy pierwszego dnia po wejsciu w życie pisowskiej ustawy, która w zamyśle twórców odsyła ją w stan spoczynku jako emerytkę (wbrew zapisanej w konstytucji sześcioletniej kadencji. Warszawa, 4 lipca 2018Pierwsza Prezes Sadu Najwyższego Małgorzata Gersdorf przychodzi do pracy pierwszego dnia po wejsciu w życie pisowskiej ustawy, która w zamyśle twórców odsyła ją w stan spoczynku jako emerytkę (wbrew zapisanej w konstytucji sześcioletniej kadencji. Warszawa, 4 lipca 2018 Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Kto za Małgorzatę Gersdorf?

Zgodnie z przepisami ustawy o SN, przed kilkoma tygodniami w związku ze zbliżaniem się końca kadencji prof. Gersdorf, Zgromadzenie Ogólne Sędziów tego sądu powinno wyłonić pięciu kandydatów na jej następcę, którzy byliby przedstawieni prezydentowi. Jednak z powodu ograniczeń związanych z epidemią koronawirusa, prezes Gersdorf zdecydowała o odwołaniu przewidzianego pierwotnie na 17 marca, a następnie na 21 kwietnia, terminu tego zgromadzenia. Ustawowy czas na jego zwołanie minął zaś w marcu.

W środę w TVN24 prof. Gersdorf przekonywała, że nie zwołując Zgromadzenia Ogólnego "nie wywiesiła żadnej białej flagi", c zarzucali jej niektórzy. - Nie mogłam tego zrobić, ponieważ narażałabym sędziów na utratę zdrowia, a nawet życia - argumentowała. 

Jeżeli kandydaci na stanowisko I prezesa SN nie zostali wybrani przez Zgromadzenie Ogólne, to - zgodnie z pisowską ustawą o SN - decyzja w tej sprawie przechodzi w ręce prezydenta. To on "niezwłocznie powierza wykonywanie obowiązków Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego wskazanemu przez siebie sędziemu Sądu Najwyższego".

"W terminie tygodnia od dnia powierzenia wykonywania obowiązków Pierwszego Prezesa SN sędzia, któremu obowiązki te powierzono, zwołuje Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN, któremu przewodniczy, w celu wyboru kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa SN" - czytamy w ustawie o SN. Zgodnie z kolejnymi jej zapisami, do dokonania wyboru kandydatów na stanowisko I prezesa SN przez to zgromadzenie wymagana jest obecność co najmniej 32 jego członków.

Część prawników i sędziów Sądu Najwyższego przekonywała i przekonuje, że prezydent nie ma prawa wskazywać osoby pełniącej stanowisko I prezesa SN, a funkcję tę powinien pełnić niejako "z automatu" Prezes Sądu Najwyższego najstarszy służbą na stanowisku sędziego, czyli w tym wypadku prezes Izby Pracy SN sędzia Józef Iwulski. I to właśnie on, zdaniem prawników, miałby prawo zwołać Zgromadzenie Ogólne.

Po przejęciu Trybunału Konstytucyjnego przez Prawo i Sprawiedliwość, Sąd Najwyższy jest w zasadzie ostatnią instytucją związaną z wymiarem sprawiedliwości, która sprzeciwia się wprowadzanym reformom sądownictwa. Dlatego rządzącym może zależeć na tym, by na stanowisko I prezesa SN wprowadzić "swojego" człowieka. Na tzw. giełdzie od kilku tygodni pojawiały się dwa nazwiska - inne niż Zaradkiewicza - Małgorzaty Manowskiej i Joanny Lemańskiej. Manowska - w 2007 roku, przez kilka miesięcy, była zastępczynią Zbigniewa Ziobry w resorcie sprawiedliwości. Obecnie zasiada w Izbie Cywilnej SN. Lemańska z kolei jest prezesem Izby Kontroli Nadzwyczajnej. 

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM