Wyciek pakietów wyborczych? Zawiadomienie trafiło do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrzengo

Poczta Polska miała powiadomić Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego o "wycieku" pakietu wyborczego, jaki listonosze mieli roznosić uprawnionym do głosowania w wyborach prezydenckich - podaje RMF FM.
Zobacz wideo

Dokumenty otrzymał i pokazał dziennikarzom wczoraj (29 kwietnia) Stanisław Żółtek, kandydat na prezydenta Polski z ramienia Kongresu Nowej Prawicy. W skład pakietu wchodzą: karta do głosowania, oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu, instrukcja i zestaw kopert.

Kandydat twierdził, że jego sztab otrzymał dokumenty od jednego z pracowników firmy, która zajmuje się pakowaniem pakietów wyborczych. Szef tego sztabu - Norbert Czarnek - przekonywał, że robi to nie Poczta Polska, ale "podkrakowska firma od marketingu bezpośredniego". - Ten człowiek dostarczył nam ją w poczuciu obywatelskiego obowiązku, gdy zobaczył, że karta do głosowania nie ma żadnych zabezpieczeń - mówił Czarnek.

Rzecznik Państwowej Komisji Wyborczej Tomasz Grzelewski - w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" - powiedział, że nie wie, co to są za dokumenty i przypomniał, że PKW nie odpowiada za druk kart ani ich rozwożenie, bo jest to sprawa Poczty Polskiej i ministerstwa Sasina. 

Poczta oficjalnie nie zabrała stanowiska w tej sprawie, choć rzekomy pakiet wyborczy w internecie można znaleźć od kilkunastu godzin.

W czwartek przed południem RMF FM podało, że Poczta Polska zawiadomiła jednak w tej sprawie Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

- Pokazanie kopii karty wyborczej na konferencji prasowej jest przedmiotem naszych wyjaśnień - przekazał w czwartek w Sejmie zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - Paweł Szrot.

Szrot odpowiadał na pytanie posłów Koalicji Obywatelskiej ws. podjętych decyzji i zleconych czynności związanych z przygotowaniami do organizacji wyborów prezydenckich. Marcin Kierwiński kierował swoje pytania do premiera Mateusza Morawieckiego. Chciał wiedzieć m.in. jakie są koszty przeprowadzenia wyborów, czy zostały podpisane w tej sprawie umowy oraz czy premier zdaje sobie sprawę, że karty wyborcze są już dostępne w internecie.

"To jest bardzo gruba sprawa" 

"Dobra, czas kończyć tę farsę pod tytułem wybory w maju. Oczywiście wiem, że 'to mały wyciek', 'sprawa bez znaczenia', 'nie może wpłynąć na wybór prezydenta' oraz 'wadliwe systemy bezpieczeństwa akceptował osobiście Tusk', ale ten serial wyborczy już przestaje być zabawny" - skomentował na Twitterze Patryk Słowik z "Dziennika Gazety Prawnej".

"Jak minister @SasinJacek się za coś weźmie to wiadomo, że będzie dobrze. A na poważnie. To jest bardzo gruba sprawa i oczekuję szybko oświadczenia rządu. Bo to rząd te wybory - wbrew przepisom - organizuje" - napisał z kolei Krzysztof Izdebski, prawnik z Fundacji ePaństwo.

Od kilku dni trwa spór o przekazanie danych ze spisu wyborców Poczcie Polskiej. W ubiegłym tygodniu jednostka ta - anonimowym mailem wysłanym w środku nocy - poprosiła o to samorządowców. Wielu z nich odmówiło przekazania danych, twierdząc, że nie ma ku temu odpowiedniej podstawy prawnej, bo ustawa o głosowaniu korespondencyjnym w wyborach prezydenckich jest dopiero w Senacie. 

W poniedziałek nowe informacje w tej sprawie ujawniła "Rzeczpospolita". Poinformowano, że państwowy operator pocztowy już 22 kwietnia otrzymał - za zgodą ministra cyfryzacji - dane z rejestru PESEL potrzebne do przygotowania wyborów prezydenta. Ministerstwo Cyfryzacji w oświadczeniu oznajmiło z kolei, że Poczta posiada te dane od 2014 roku.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM