Kamil Zaradkiewicz na czele SN. "Wydawało mi się, że to ostatnia osoba, która powinna taką funkcję pełnić"

Zdaniem byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego nominacja dla Kamila Zaradkiewicza ma służyć sparaliżowaniu i obniżeniu rangi Sądu Najwyższego. - Tak jak ostatnio wysłano takich sędziów do Trybunału Konstytucyjnego (m.in. byłych posłów PiS Krystynę Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza - red.), żeby już nikt nie miał wątpliwości, że to instytucja pozbawiona jakiegokolwiek znaczenia - przypomniał Jerzy Stępień w TOK FM.
Zobacz wideo

Prezydent Andrzej Duda zdecydował dziś, że pełniącym obowiązki I Prezesa Sądu Najwyższego zostanie Kamil Zaradkiewicz. Dotychczasowa I Prezes - prof. Małgorzata Gersdorf przeszła na sędziowską emeryturę. 

Kamil Zaradkiewicz p.o. I Prezesem Sądu Najwyższego

Jerzy Stępień przyznał, że nominacja dla Kamila Zaradkiewicza to dla niego zaskoczenie. - Wydawało mi się, że to byłaby ostatnia osoba z kręgu nowo powołanych sędziów, która powinna taką funkcję pełnić. Ale to jest jeszcze jeden dowód na to, że nic nie powinno nas zaskakiwać i wszystko to, co wydawało nam się niemożliwe, ta władza potrafi przekształcić w rzeczywistość - powiedział w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Były prezes Trybunału Konstytucyjnego przypomniał, że w 2018 roku przeciwko nominowaniu Zaradkiewicza do Sądu Najwyższego protestowała m.in. zasiadająca w KRS Krystyna Pawłowicz. By przeforsować kandydaturę, na posiedzeniu rady zjawił się sam min. Zbigniew Ziobro, u którego pracował wtedy Zaradkiewicz. - Może warto dziś zapytać panią Pawłowicz, dlaczego wtedy protestowała - mówił Jerzy Stępień w TOK FM.

Jak dodał były prezes TK, pierwsza myśl, gdy dowiedział się o dzisiejszej decyzji Andrzeja Dudy, była taka, że władza chce sparaliżować pracę Sądu Najwyższego, obniżyć rangę tej instytucji. - Tak jak ostatnio wysłano takich sędziów do Trybunału Konstytucyjnego (m.in. byłych posłów PiS Krystynę Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza - red.), żeby już nikt nie miał wątpliwości, że to instytucja pozbawiona jakiegokolwiek znaczenia. I po to się zrobiło pana Zaradkiewicza osobą pełniącą funkcję I Prezesa SN, żeby ta instytucja straciła resztki autorytetu. To o to chodzi - uważa Stępień.

- Czy uważa Pan, że dzięki nominacji dla Zaradkiewicza Kaczyńskiemu udało się "domknąć system" wymiaru sprawiedliwości, czyli kompletnie podporządkować sobie sądownictwo w Polsce? - pytał Mikołaj Lizut. 

- Nie. Jakieś pole walki zawsze pozostaje. Nawet w PRL było i sądy nie dały się zepchnąć. Mam więc przekonanie, że teraz też sędziowie nie dają się zepchnąć. Ale to wszystko spowoduje zamieszanie, konflikty wewnętrzne. Przecież dobrze znamy pana Zaradkiewicza jako urzędnika TK, który poczuł natychmiast wiatr w żaglach, kiedy doszło do "dobrej zmiany". I od tamtego czasu ten wiatr go pcha. I dopchał do takiego stanowiska - podkreślił Stępień. Zdaniem byłego prezesa TK nominacja na tak wysokie stanowisko w Sądzie Najwyższym "prędzej czy później" dla Zaradkiewicza "nie skończy się dobrze". 

Całej rozmowy z Jerzym Stępniem wysłuchasz dzięki Aplikacji TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM