Ozdoba: Nie ma żadnego podziemia fryzjerskiego, z którego korzysta rząd

4 maja w Polsce zostaną otwarte galerie handlowe. Dlaczego jednak wciąż nie będziemy mogli iść do fryzjera lub skorzystać z usług szewca? O tym, czy decyzje rządu mają racjonalne uzasadnienie, dyskutowali goście Dominiki Wielowieyskiej w "Wyborach w TOK-u".
Zobacz wideo

- Jeżeli rząd w szczycie epidemii otwiera galerie handlowe, to mógł ich równie dobrze nie zamykać - stwierdziła posłanka Koalicji Obywatelskiej Paulina Hennig-Kloska. Argumentowała, że skoro ograniczenia takie jak limit klientów wystarczą, by zminimalizować ryzyko zakażenia, to można było nie wstrzymywać działalności galerii i ograniczyć straty dla gospodarki.

- Wiemy, że branża beauty nie zostaje otwarta, działa w szarej strefie. Śmiem twierdzić, że kosmetyczki i fryzjerzy jeżdżący od domu do domu są bardziej niebezpieczni, niż gdyby pracowali w swoich gabinetach, które byłyby pod kontrolą. Gabinet byłby sterylizowany, ruch klientów kontrolowany, zachowane środki ochrony. Rząd sam chodzi przystrzyżony i udaje, że problemu nie widzi - dodała z przekąsem.

- Nie ma żadnego podziemia fryzjerskiego, z którego korzysta rząd. Nie róbmy takich insynuacji - zaprotestował wiceminister klimatu Jacek Ozdoba.

- Nie no, oczywiście, minister Szumowski sam się obciął - wtrąciła Wielowieyska.

Dyskusja o tym, kto dba o fryzury ministrów nie była jednak kontynuowana. Ozdoba bronił decyzji o otwarciu galerii handlowych, podkreślając, że zostały one wydane w oparciu o analizy ekspertów.

- To nie jest tak, jak myśli opozycja, że ktoś bierze to z powietrza. Grono ekspertów, fachowców cały czas monitoruje sytuację w Polsce i przedstawia plany - tłumaczył, zaznaczając, że "sytuacja jest dynamiczna", więc zalecenia mogą się zmieniać. - Sądzę, że nikt z naszych rozmówców nie jest ekspertem w zakresie rozpowszechniania COVID-19, nikt nie jest wirusologiem ani lekarzem. Ta dyskusja powinna się odbywać na podstawie informacji medycznych, które przedstawił rząd. A ja mam zaufanie do rządu, podobnie, jak większość Polaków - dodał.

- Jeżeli rząd słuchałby zaleceń epidemiologów, to by nie przeprowadzał wyborów - zripostował wicemarszałek Senatu Michał Kamiński. - A odpowiedź na  pytanie, dlaczego mogą się otwierać galerie handlowe, a nie fryzjerzy, jest prosta: za galeriami stoi potężny kapitał, który stać na to, by sobie takie rozwiązanie wychodzić. Nie używam słowa "wylobbować", bo ono ma negatywne konotacje. I nie mówię, że galerie handlowe robią źle, walcząc o swoje interesy. Ale np. szewcy, małe punkty usługowe takiego wpływu na rząd nie mają - mówił Kamiński.

- To może troszkę spiskowa teoria... - skomentowała ostrożnie Wielowieyska.

- To nie spiskowa teoria, tylko stwierdzenie faktu. Czy słyszała pani o firmach PR-owych, które są wynajmowane przez szewców? Nie! A zaręczam, że wielkie sieci handlowe mają firmy, które zajmują się dbaniem o ich wizerunek - przekonywał Kamiński, podkreślając, że działania PR-owe "to nie jest nic nielegalnego".

Całej audycji możesz wysłuchać na telefonie w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM