Kaczyński "w swoim stylu" rozegra opozycję ws. wyborów? "W Senacie toczy się gra, której nie doceniamy"

W środę Senat ma głosować ws. ustawy PiS o powszechnych wyborach korespondencyjnych. Zdaniem gości TOK FM opozycja musi zwrócić na to głosowanie wielką uwagę.
Zobacz wideo

Choć do 10 maja, czyli zaplanowanych wyborów prezydenckich pozostał nieco mniej niż tydzień, to nadal nie wiadomo, czy głosowanie się odbędzie, a jeśli tak, to w jakiej formie. Ustawa o powszechnym głosowaniu korespondencyjnym PiS nadal jest w Senacie, który zagłosuje nad nią w środę. Już sami politycy obozu władzy przyznają, że dotrzymanie terminu 10 maja będzie niezwykle trudno.

W poniedziałek rano portal Onet doniósł – powołując się na trzy źródła – że Prawo i Sprawiedliwość rozważa dymisję prezydenta, Andrzeja Dudy, by móc zorganizować wybory w dogodnym dla siebie terminie. Sam prezydent ironizował na ten temat na Twitterze. Andrzej Stankiewicz, autor tekstu w Onecie, przekonywał, że takie rozwiązanie pojawiło się w kręgach obozu władzy. – A czy jest brane pod uwagę, to zobaczymy w najbliższych dniach. PiS zamówił analizy prawne rozmaitych sytuacji, w jakich może być potrzebna interwencja, jeżeli władza nie będzie w stanie przeprowadzić wyborów korespondencyjnych. Uznano w nich, że to wariant lepszy niż wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, bo szybko i jednym ruchem ucina cały ten galimatias prawny. PiS jest dużo trudniej teraz, kiedy Jarosław Gowin wierzga i nie mają Senatu – wskazywał Stankiewicz. Z kolei według dr hab. Marka Migalskiego z Uniwersytetu Śląskiego taki ruch ma tylko jedną zaletę. – Pozwoliłby uratować władzy spójność, bo nie głosowano by tego, co tak ich dzieli. Z kolei największą wadą dymisji prezydenta z punktu widzenia PiS jest restart kampanii wyborczej. PO mogłoby wystawić nowego kandydata, nie popełnić wszystkich błędów, które zrobiono teraz, byłaby nowa dynamika – mówił Migalski.

Kaczyński odbije Senat?

Stankiewicz podkreślał, że w sprawie wyborów dla PiS nie ma już prostych rozwiązań. – Oczywiście toczy się też klasyczna korupcja polityczna w Sejmie, czyli szukamy głosów, jednych kupujemy, drugich straszymy – powiedział dziennikarz Onetu, ponieważ PiS, bez posłów Porozumienia Jarosława Gowina, może mieć problem z odrzuceniem senackiego weta. Według Stankiewicza, toczy się też jeszcze jedna gra. – Nie doceniamy tego, ale podobne oferty co w Sejmie, składane są w Senacie. To byłoby w stylu Kaczyńskiego, żeby pozyskać senatorów z drugiej strony i przegłosować ustawę o wyborach korespondencyjnych w Senacie. Nie wykluczałbym takiego rozwiązania – przekonywał Andrzej Stankiewicz. Przypomnijmy, opozycja ma większość w Senacie tylko pod warunkiem przekonania 4 senatorów niezrzeszonych.

Migalski dodał, że zwracał już na to uwagę. – Opozycja musi się pilnować, żeby dwóch czy trzech senatorów nie zatrzasnęło się w toalecie w trakcie głosowania. Taka sytuacja rozwiązałaby dużo problemów PiS. Aczkolwiek z drugiej strony, wizja Jarosława Kaczyńskiego, który zawsze przewiduje politykę kilka ruchów do przodu jest fałszywa. Mają ją tylko jego nie przejednani przeciwny i wielcy miłośnicy. Przez lata widać było, ile razy szef PiS się po prostu pomylił – mówił Migalski.

Polityczne koszty

Karolina Lewicka dopytywała swoich gości, czy i jaką cenę PiS zapłaci za to, że wyborów 10 maja nie uda się zorganizować. Według Migalskiego, sytuacja taka pokaże ludziom, po pierwsze, że Jarosław Kaczyński nie jest wszechwładny. – A po drugie będą tracili w skutek rozlewania się kryzysu gospodarczego – ocenił Marek Migalski. Z kolei Stankiewicz wskazywał, że choć Kaczyńskie przez lata nauczył się "immunizować" ludzi na swoje działania, to w tym przypadku nawet tak "pancerna" władza poniesie straty. - Skutki gospodarcze dopadną PiS, tak, jakby odczuła ja każda inna partia u władzy. Propaganda nie pomoże, jeśli ludziom zabraknie pieniędzy na chleb – podsumował Andrzej Stankiewicz.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM