Podwójne wybory w sierpniu "mogą być realne". "Jeśli nie uda się złamać Gowina, albo podkupić innych posłów"

Jeśli Senat odrzuci w środę ustawę o głosowaniu kopertowym, a PiS nie uda się przegłosować jej w Sejmie, to obóz władzy może zarządzić przeprowadzenie podwójnych wyborów - prezydenckich i parlamentarnych - taki scenariusz w związku z galimatiasem wyborczym pojawił się we wtorek rano w mediach.
Zobacz wideo

Senat w środę ma głosować nad ustawą o powszechnym głosowaniu korespondencyjnym, ale już w poniedziałek komisje tej izby rekomendowały odrzucenie jej w całości. Gdyby tak się stało, to ustawa wróci do Sejmu. Teoretycznie PiS potrzebuje wszystkich szabel Zjednoczonej Prawicy, aby jednak przegłosować ustawę. Nadal nie wiadomo, co w tej sprawie zrobią posłowie Jarosława Gowina, który jest przeciwny głosowaniu w maju. 

W mediach pojawił się we wtorek rano kolejny scenariusz na wypadek, gdyby partii rządzącej nie udało się przegłosować w Sejmie ustawy o powszechnych wyborach korespondencyjnych. Jeśli faktycznie obozowi władzy nie uda się odrzucić ewentualnego senackiego weta w tej sprawie, PiS mógłby wprowadzić jednak jeden ze stanów wyjątkowych i odsunąć wybory w czasie, przynajmniej do wakacji. Ten scenariusz zakłada również, że razem z wyborami prezydenckim odbyłyby się przyspieszone wybory parlamentarne.
- Wytłumaczenie samo się nasuwa: to przez opozycję totalną i buntowników Gowina - ich wskaże jako winnych. Tak to przynajmniej kalkuluje Nowogrodzka – czytamy w portalu gazeta.pl.

Przy połączonych wyborach wysokie poparcie dla Andrzeja Dudy mogłoby pomóc Prawu i Sprawiedliwości.

"Realny wariant"

Zbigniew Parafianowicz z "Dziennika Gazety Prawnej" ocenił w Poranku Radia TOK FM, że scenariusz podwójnych wyborów jest całkiem realny. - Pamiętając o doświadczeniach Jarosława Kaczyńskiego z rządu lat 2006-07, to wydaje mi się, że prezes PiS nie będzie chciał funkcjonować w takiej samej sytuacji jak w koalicji z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem, gdzie ciągle musiał ich o coś prosić, a sytuacja rządu była niestabilna. Takie wybory przedterminowe to byłoby wielkie "sprawdzam" też dla opozycji i Jarosława Gowina, bo PiS potrzebowałby większości 2/3 do uchwały o samorozwiązaniu Sejmu. Jeśli PiS nie uda się złamać Gowina albo podkupić innych posłów, to podwójne wybory wydają się być realne - mówił dziennikarz. 

Jan Wróbel, prowadzący program, oponował. Twierdził, że obóz władzy nie zdecyduje się na taki ruch, biorąc pod uwagę zamieszanie, które i tak już mamy w kraju. - W tym szaleństwie paradoksalnie może być metoda. Nie sądzę, żeby szefostwo PiS myślało takimi kategoriami. To bardziej strategia od punktu do punktu. Z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego wypływają informacje, że jest zdeterminowany w sprawie wyborów i traktuje to ambicjonalnie. Racjonalność tutaj może nie mieć nic do rzeczy - odpowiadała Martyna Bunda z "Polityki". 

Inne opcje

W tej chwili, choć do konstytucyjnego terminu wyborów prezydenckich zostało zaledwie kilka dni, nikt nie wie jak i czy w ogóle do nich dojdzie. Portal Onet sugerował, że PiS rozważał scenariusz ze złożeniem urzędu przez Andrzeja Dudę, co również pozwalałoby zrestartować kalendarz wyborczy. Sam prezydent takie doniesienia obśmiał na Twitterze.

Inny scenariusz, o którym mówią politycy PiS zakłada, że termin wyborów zostanie przesunięty na 17 lub 23 maja. Jednak aby tak się stało, niezbędne jest uchwalenie ustawy o głosowaniu korespondencyjnym, bo to właśnie w niej zawarto przepisy, które pozwalają na przesunięcie daty wyborów.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM