Paweł Kukiz o próbach korupcji politycznej członków jego partii. "Żenująca, zmasowana i paniczna akcja"

Jeśli Senat odrzuci w środę ustawę o przeprowadzeniu wyborów korespondencyjnych, PiS od wygranej lub porażki w przegłosowaniu jej mimo wszystko w Sejmie będzie zapewne dzieliła cienka linia bardzo niewielkiej liczby głosów. Jak wynika z relacji Pawła Kukiza politycy partii rządzącej zabiegają nie tylko o głosy Porozumienia Jarosława Gowina.
Zobacz wideo

Senat zacznie dziś (5 maja) obradować nad specustawą autorstwa PiS, zgodnie z którą wybory prezydenckie w 2020 r. mają zostać przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. Jeśli zgłoszone zostaną poprawki lub przyjęty zostanie wniosek o jej odrzucenie w całości, to wróci ona do Sejmu, gdzie do odrzucenia ewentualnego sprzeciwu lub poprawek izby wyższej wymagana jest bezwzględna większość głosów - o jeden głos więcej, niż wszystkich pozostałych głosów (przeciw i wstrzymujących się). PiS może liczyć na 217 swoich posłów oraz Solidarnej Polski, ale nadal nie wiadomo w jaki sposób zagłosują członkowie Porozumienia Jarosława Gowina.

By się zabezpieczyć PiS szuka poparcia także w innych formacjach, o czym poinformował we wtorek Paweł Kukiz, który działania rządzącej partii nazwał "żenującą, zmasowaną i paniczną akcją korupcyjno-polityczną". 

Według szefa Kukiz'15 miało do niej dojść wobec Agnieszki Ścigaj, Stanisława Żuka, Stanisława Tyszki i Jarosława Sachajki. 

"Do Stanisława Żuka, posła Kukiz’15 z okręgu legnickiego, dzwoni szef gabinetu premiera Morawieckiego, poseł Krzysztof Kubów, i prosi o spotkanie. (...) Rozmowa przebiega mniej więcej tak, że pan Kubów pyta posła Żuka czy dla "dobra Polski" mógłby nie głosować w sprawie wyborów korespondencyjnych? Czy mógłby na chwilę wyjść do łazienki czy coś. Kiedy Żuk się dziwi i mówi, że prawdopodobnie będzie głosował z domu, pada sugestia, że może by mu się akurat popsuł tablet przez który ma głosować" - relacjonuje Paweł Kukiz. 

Jako kolejny przykład próby przeciągnięcia na stronę PiS w sprawie wyborów całkowicie korespondencyjnych Kukiz podaje rozmowę prezesa jednego z największych w Polsce producentów kurczaków - Cedrobu i posła Kukiz'15 Jarosława Sachajki. "Drobiarz zachęca Sachajkę do poparcia PiS-owskiej ustawy (...) i sugeruje stanowisko w ministerstwie rolnictwa" - czytamy we wpisie. 

Według relacji szefa ugrupowania telefon zachęcający do poparcia wyborów kopertowych miała także otrzymać Agnieszka Ścigaj. "Dzwoni były poseł poprzedniej kadencji (dziś na darowanej przez PiS synekurze). Zachęca Agnieszkę do poparcia wyborów kopertowych w głosowaniu w Sejmie. Pyta, czego by oczekiwała w zamian za głosowanie zgodnie z wolą Jarosława Kaczyńskiego" - przytacza Kukiz. 

Kolejnym kuszonym przez PiS miał być także były wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka. "Dzwoni Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera Morawieckiego. Prosi o spotkanie. Na spotkaniu pyta o ocenę sytuacji. Tyszka mówi, że mamy do czynienia z destrukcją naszego Państwa, resztek kultury politycznej i prawnej. Przekazuje nasze stanowisko, że należy przełożyć wybory, przynajmniej na sierpień i zrobić je zgodnie z prawem, w sposób uporządkowany, bezpiecznie dla obywateli i najlepiej w porozumieniu wszystkich sił politycznych. Dworczyk na to, że taka jest linia partii, że wybory muszą być w maju i nic się nie da zrobić. I czy Tyszka nie poparłby jednak w głosowaniu nielegalnych wyborów korespondencyjnych" - relacjonował szef partii. 

Jak podkreślił Paweł Kukiz, żaden z wymienionych polityków nie przystał na propozycje PiS. 

Także Borys Budka, lider PO, w rozmowie z Radiem Zet stwierdził, że kilkoro parlamentarzystów KO było kuszonych przez PiS miejscami na listach i stanowiskami w rządzie za poparcie wyborów korespondencyjnych.

Posłuchaj w aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM