Głosowanie nad wyborami kopertowymi. PiS próbuje zablokować prace w Senacie

Jeżeli nawet PiS ma pomysł, żeby opóźniać prace w Senacie nad ustawą o wyborach korespondencyjnych tak, by Izba nie zdążyła jej rozpatrzyć przed środowym wieczorem, to się to nie uda - powiedział we wtorek dziennikarzom w Sejmie wicemarszałek Senatu Michał Kamiński (KP-PSL).
Zobacz wideo

- Prawo i Sprawiedliwość próbuje zablokować i wydłużyć senackie prace nad ustawą o powszechnym głosowaniu korespondencyjnym. Partia rządząca liczy, że Senat nie zdąży podjąć decyzji w sprawie przepisów do jutra do północy, co zgodnie z konstytucją oznaczałoby, że izba się na nie zgadza, a ustawa trafia na biurko prezydenta. Dlatego PiS domaga się odejścia od obrad hybrydowych: stacjonarnych i zdalnych i zwołania wszystkich senatorów do Warszawy - donosi reporter TOK FM Roch kowalski. 

Senat już odrzucił wniosek o zmianę sposobu obrad i nie wyraził zgody na zjazd wszystkich do Warszawy. Wniosek PiS poparło 45 senatorów, przeciw było 51, w tym senator Józef Zając.

Gdyby plan się powiódł, to nie tylko ustawa o głosowaniu korespondencyjnym zostałaby uchwalona, ale PiS uchroniłoby też siebie przed ponownym głosowaniem w Sejmie, które w obliczu sprzeciwu części Porozumienia, może się zakończyć upadkiem większości.

Czas do do godz. 23 6 maja

Dziennikarze pytali wicemarszałka Michała Kamińskiego, czy kolejna przerwa w obradach Senatu nie prowadzi do opóźniania prac nad ustawą o wyborach korespondencyjnych, by w efekcie Senat nie zdążył jej rozpatrzyć przed środowym wieczorem.

6 maja ok. godz. 23 mija 30 dni, w ciągu których Senat powinien zająć stanowisko wobec tej ustawy. Jeśli tego nie zrobi - ustawa trafi do prezydenta.

- Jeżeli nawet taki pomysł PiS ma, to ten pomysł się nie uda, bo większość senacka przynajmniej w sprawie dotyczącej tych absurdalnych pomysłów o głosowaniu kopertowym w wyborach prezydenckich 10 maja jest dość stabilna - powiedział Kamiński. Dodał, że wszystko wskazuje na to, że w Senacie większość przeciwna ustawie o wyborach korespondencyjnych jest nawet większa, niż ta, którą opozycja dysponuje w innych sprawach (51 głosów).

Dodał, że senacka większość zdecydowała się na zmianę w regulaminie Senatu, bo chce pokazać "coś, co jest w parlamentaryzmie normą - szacunek większości dla mniejszości".

- PiS do tej pory we wszystkich głosowaniach nie podnosiło tego tematu i nie stawiało na ostrzu noża problemu głosowania hybrydowego w Senacie, w związku z koronawirusem. Te głosowania odbywały się bez protestów PiS, poprawki były procedowane w Sejmie, a prezydent podpisywał tak uchwalane ustawy - mówił Kamiński.

- Zapytałem senatorów PiS, czy kwestionują legalność tej procedury jako takiej. Powiedzieli, że jej nie kwestionują, chodzi im o to, żeby czuć się pewniej regulaminowo - dodał.

Podkreślił, że "prawa mniejszości muszą być szanowane". - My mniejszość PiS w w Senacie szanujemy. Gdyby podobnie władza szanowała wyborców opozycyjnych, nie mielibyśmy w Polsce tych kłopotów - zaznaczył wicemarszałek Senatu.

Senator Józef Zając: To nie była pomyłka

Senator Józef Zając (Porozumienie), który we wtorek zagłosował przeciw wnioskowi PiS o zmianę trybu prac Senatu, tłumaczy, że nie było dyscypliny w sprawie głosowania. - Nie było zarządzonej dyscypliny w klubie, a nie było moją intencją, aby posiedzenie izby zostało przeciągnięte - tłumaczył w rozmowie z PAP senator.

- To nie była pomyłka - zapewnił senator. Podkreślił, że wcześniej miał wątpliwości w jakim trybie Senat powinien pracować w czasie epidemii i usłyszał w klubie, że zdecydowano, że to będzie tryb hybrydowy, ponieważ jest to słuszne w zaistniałej sytuacji - i postąpił zgodnie z tą rekomendację. Dodał, że nie chciał też, aby posiedzenie Senatu zostało dodatkowo wydłużone. - Nie było moją intencją przeciąganie go - powiedział.

Pytany o to, czy podjął już decyzję, jak zagłosuje w sprawie ustawy o głosowaniu korespondencyjnym, Zając powiedział, że "czeka na rekomendację swojego klubu w tej sprawie".

Gdy Senat przystąpi do merytorycznych obrad, jako pierwszą zajmie się ustawą o wyborach korespondencyjnych. Sejm uchwalił ją 6 kwietnia br. Senat ma 30 dni na jej rozpatrzenie i jeśli się w tym czasie do ustawy nie ustosunkuje, trafi ona prosto do prezydenta.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM