Prof. Dudek: Pseudowybory w maju to będzie ten moment, po którym przekroczymy czerwoną linię

- Pokaźna część opinii publicznej nie uzna tak wybranego prezydenta, władza będzie zmuszona użyć represji, by wymusić uznanie, a to prosta droga do rządów autorytarnych - na antenie TOK FM przekonywał prof. Antoni Dudek, politolog.
Zobacz wideo

- Moim zdaniem Prawo i Sprawiedliwość jest zdeterminowane, żeby bądź w formie korespondencyjnej bądź mieszanej przeprowadzić te wybory - twierdzi prof. Antoni Dudek, politolog. Według niego wybory w maju jednak nie powinny się odbyć z dwóch powodów. 

- Nie było normalnej kampanii wyborczej przez prawie dwa miesiące, a dwa jesteśmy nieoswojeni z zagrożeniem epidemiologicznym. Ja jestem za tym, żeby zmienić konstytucję i przesunąć wybory, ale na razie nie ma woli politycznej - politolog stwierdził na antenie TOK FM. Mówił też o scenariuszu z wprowadzeniem stanu klęski żywiołowej. 

- Tego chce opozycja. Scenariusz przesuwa on kadencję prezydenta o czas trwania tego stanu plus 90 dni. Pojawiają się też coraz dziwniejsze pomysły, jak pomysł z podaniem się prezydenta do dymisji, czy plotki, że rząd się poda dymisji. Nie uważam tych pomysłów za prawdopodobne - podsumował różne pomysły. I dodał, że uważa, że Prawo i Sprawiedliwość do ostatniego momentu będzie próbowało przeprowadzić wybory do 20 maja. - Albo w formie korespondencyjne, albo mieszanej - korespondencyjnej dla osób po 60 roku życia, a dla reszty tradycyjne. PiS będzie forsował to rozwiązanie - uważa politolog. I uzasadnił dlaczego, tak sądzi: - Bo jeśli Kaczyński przegra głosowanie w Sejmie 7 maja, to w praktyce będzie oznaczało, że większość nie istnieje, że mamy rząd mniejszościowy.

Prof. Dudek dodał też, że nie wierzy, że PiS będzie ryzykował przeprowadzenie o wiele bardziej ryzykownych niż prezydenckie wyborów parlamentarnych w trakcie epidemii. - W mojej ocenie będziemy mieć rząd mniejszościowy. Czeka nas okres rządu PiS, ale jeśli przegrają głosowanie 7 maja, to rządów mniejszościowych, gdzie rząd będzie pewne głosowania wygrywał, a pewne przegrywał - mówił w TOK FM.

Moment, w którym przekroczymy czerwoną linię

Podkreślił też, że dla niego "pseudowybory w maju to będzie ten moment, po którym przekroczymy czerwoną linię". - Pseudowybory grożą wyłonieniem prezydenta, którego legitymacja w efekcie będzie słusznie podważana od pierwszego dnia przez wszystkie lata prezydentury. Pokaźna część opinii publicznej nie uzna tak wybranego prezydenta, władza będzie zmuszona użyć represji, by wymusić uznanie, a to prosta droga do rządów autorytarnych. To się zaczęło wcześniej - casus sędziego Juszczyszyna, który może dotyczyć każdego obywatela. To może być ta równia pochyła, po której możemy zacząć się staczać od maja - przekonywał politolog. 

Wg niego np wybory lepiej byłoby przeprowadzić w lipcu, gdy "będziemy bardziej oswojeni z koronawirusem plus można by dopracować głosowanie korespondencyjne, jego tajność."

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM