Debata prezydencka w TVP. Kosiniak-Kamysz przyniósł do studia długopis z Kaczyńskim

W środę 6 maja o 20:30 w Telewizji Polskiej rozpoczęła się debata z udziałem kandydatów na prezydenta. Debata była transmitowana w TVP1 oraz TVP Info.
Zobacz wideo

W związku z pandemią koronawirusa przed debatą zastosowano specjalne środki bezpieczeństwa. Wszystkim wchodzącym do siedziby TVP - także kandydatom, którzy biorą udział w debacie - została zmierzona temperatura.

Przed budynkiem zebrali się zwolennicy niektórych kandydatów. Wyborcy prezydenta Andrzeja Dudy z biało-czerwonymi flagami i transparentami, skandowali "Andrzej Duda", gdy ten wchodził do siedziby TVP. Byli też zwolennicy Szymona Hołowni i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z transparentami.

W trakcie debaty każdy kandydat ma maksymalnie minutę na odpowiedź na pięć pytań dotyczących: polityki zagranicznej, bezpieczeństwa, polityki społecznej, gospodarki i ustroju państwa. Na koniec każdy z uczestników otrzyma prawo do minutowej, swobodnej wypowiedzi.

O miejscu w studiu oraz kolejności wypowiedzi każdego z kandydatów zdecydowało losowanie, które odbyło się 5 maja w TVP.

W związku z epidemią w studiu są zachowane odpowiednie środki bezpieczeństwa, m.in. stanowiska uczestników są od siebie oddalone o 2,5 m.

Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała 10 kandydatów, którzy zmierzą się w wyborach prezydenckich. Są to: ubiegający się o reelekcję Andrzej Duda (z poparciem PiS), Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL), Małgorzata Kidawa-Błońska (Koalicja Obywatelska), Robert Biedroń (Lewica), Szymon Hołownia (kandydat niezależny), Krzysztof Bosak (Konfederacja), Stanisław Żółtek (Kongres Nowej Prawicy), Marek Jakubiak (Federacja dla Rzeczypospolitej), Mirosław Piotrowski (Ruch Prawdziwa Europa) oraz Paweł Tanajno (bezpartyjny).

Przebieg debaty

Pierwsze pytanie brzmiało "w którym zagranicznym kraju złoży Pan/Pani pierwszą wizytę jako prezydent i dlaczego?". Biedroń  mówił o budowaniu silnych relacji z Francją i Niemcami. Hołownia wskazał na Kijów, a Bosak i Jakubiak na Budapeszt. Duda odpowiedział, że Rzym - uzasadnił to tym, że taka wizyta byłaby symbolem, że pokonaliśmy epidemię koronawirusa. Kidawa-Błońska zadeklarowała, że chciałaby się spotkać z przedstawicielami Trójkąta Weimarskiego.

Kosiniak-Kamysz i Tanajno uchylili się od odpowiedzi na pytanie. Pierwszy zaczął mówić o chaosie związanym z wyborami, a drugi - o sytuacji polskich przedsiębiorców. 

Kolejne pytanie dotyczyło tego, jak Polska mogłaby wrócić do wysokiego tempa wzrostu gospodarczego z ostatnich lat. Większość kandydatów wykorzystała okazję do krytyki rządu. Hołownia mówił o "państwie z kartonu i zszywek", Bosak nazwał tarczę "betonowym kołem ratunkowym", a Tanajno oskarżał Morawieckiego i Dudę o "zagładę polskiej gospodarki".

Biedroń złożył dość precyzyjną deklarację: obiecał, że w ciągu pierwszych 100 dni swojej prezydentury zlikwiduje "umowy śmieciowe". Kosiniak-Kamysz z kolei zapowiedział, że "inaczej niż Andrzej Duda, będzie aktywnym prezydentem" i oświadczył, że ma już gotowe ustawy. Podobne deklaracje złożyli Bosak i Hołownia.

W kolejnej rundzie pytań Duda odpowiedział na zaczepki Kosiniak-Kamysza, mówiąc, że złożył w Sejmie 31 projektów ustaw, m.in. obniżającą wiek emerytalny. Wytknął liderowi ludowców, że to on był współodpowiedzialny za podwyższenie wieku emerytalnego. - Prezydent z panem Macierewiczem bawią się ołowianymi żołnierzykami w armię - mówił Biedroń. Jak dodaje, prawdziwe problemy to "susza i kryzys gospodarczy", a zamiast wojska potrzebujemy teraz "armii pielęgniarek".

Kosiniak-Kamysz nie ustawał w atakach na Dudę. W pewnym momencie powiedział, że "dzisiaj długopis stał się symbolem wiernopoddańczej polityki Andrzeja Dudy wobec Kaczyńskiego". - Ramy ustrojowe na to pozwoliły - powiedział i zaprezentował długopis z przyklejonym wizerunkiem szefa PiS.

Część debaty dotycząca spraw społecznych rozpoczęła się budzącym emocje pytaniem - "czy jako prezydent podpisał(a)by Pan/Pani ustawę wprowadzające małżeństwa jednopłciowe (z możliwością adopcji dzieci)?". Jedynie Biedroń na temat małżeństw jednopłciowych powiedział, że "jak równość to równość" i stwierdził, że prezydent musi mieć odwagę, by podejmować niepopularne decyzje.

Wszyscy kandydaci deklarowali również, że nie zgodziliby na podwyższenie wieku emerytalnego.  Zgodzę się z jednym stwierdzeniem Andrzeja Dudy. Powołując się na Winstona Churchilla powiedział, że tylko fanatyk nie zmienia poglądów - powiedział Kosiniak-Kamysz i dodał, że nie jest już zwolennikiem podwyższenia wieku emerytalnego. 

Hołownia i Kidawa-Błońska zauważyli natomiast, że jest mało prawdopodobne, aby ustawy o małżeństwach jednopłciowych i wieku emerytalnym trafiły w najbliższym czasie na biurko prezydenta. 

DOSTĘP PREMIUM