"Ochroniliśmy się przed wielką katastrofą". Adam Bodnar jest zadowolony z tego, że wyborów 10 maja nie będzie

- Teraz jest moment, żeby powiedzieć "dziękuję" tym, którzy mieli odwagę, by protestować i mówili, że wybory nie mogą się odbyć w takiej formie i w takim momencie. Być może się ochroniliśmy przed wielką katastrofą - mówił w TOK FM Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, komentując porozumienie zawarte między prezesami PiS i Porozumienia.
Zobacz wideo

Najważniejszym zapisem umowy, którą ujawniono w środę wieczorem jest to, że zaplanowane na 10 maja wybory prezydenckie się nie odbędą. 

- Teraz jest dużo wchodzenia w dyskusje o tym, jak to zrobić. Ale moim zdaniem, teraz jest moment, żeby powiedzieć "dziękuję" tym, którzy mieli odwagę, by protestować - mówili, że wybory nie mogą się odbyć w takiej formie i w takim momencie. Mam na myśli obywateli, dziennikarzy, OBWE, ale też polityków. Być może się ochroniliśmy przed wielką katastrofą. To nie znaczy, że nie jesteśmy w kryzysie, ale uchroniliśmy się przed jeszcze większą katastrofą - ocenił w Poranku Radia TOK FM Adam Bodnar.

Rzecznik praw obywatelskich stwierdził, że porozumienie można traktować w kategorii umowy koalicyjnej. Ale, jak dodał, "niepokojące z punktu widzenia demokracji jest przewidywanie tego, jak się zachowają inne organy". Przypomnijmy, w dokumencie jest zapis mówiący o tym, że Sąd Najwyższy stwierdzi "nieważności wyborów, wobec ich nieodbycia".

Bodnar podkreślił, że trudno komentować taki zapis, bo nie jest ekspertem prawa wyborczego. Ale jak zasugerował, "decyzja o nieważności, nawet jak się wybory nie odbędą, może mieć znaczenie na przykład z powodów odszkodowawczych". - Dla osób, podmiotów, które się przygotowywały do wyborów - mówił gość Karoliny Lewickiej.

Porozumienie Gowina i Kaczyńśkiego. Gra zaczyna się od poczatku?

Wątpliwości dziennikarki TOK FM, ale także RPO, budzi informacja, że kandydaci, którzy zarejestrowali swoje komitety wyborcze na wybory zaplanowane na 10 maja, to będą mogli wystartować w nowej rozgrywce, bez ponownego zbierania podpisów. 

Jak ocenił Adam Bodnar, nowe wybory powinny oznaczać rozpoczęcie całej procedury wyborczej od początku, czyli zbieranie podpisów pod kandydaturami, rejestrowanie komitetów. - Czyli jeśli mieliby się zgłosić nowi kandydaci, to nie można ich pozbawić takiej możliwości. Ale można sobie wyobrazić rozwiązanie takie, że z powodu obecnej sytuacji, czyli zagrożenia epidemicznego, czyli m.in. trudności w zbieraniu podpisów, można pozwolić na "zachowanie" podpisów już zebranych. Ale to należy wyjaśnić z ekspertami - podkreślił. 

"Jest mi szalenie przykro"

Komentując obecną sytuację, wszyscy skupiają się na tym, że wyborów 10 maja nie będzie. Ale jak stwierdził Adam Bodnar, w naszej polityce widzieliśmy już tak dużo, że on bierze pod uwagę to, iż scenariusz rozgrywki politycznej może się jeszcze zmienić. I - jak tłumaczył - jeśli dziś sejmowa większość przyjmie kontrowersyjną ustawę o wyborach korespondencyjnych, to może znaleźć się ktoś, kto spróbuje zorganizować głosowanie np. 23 maja. - Tyle już rzeczy widzieliśmy, że taki scenariusz też trzeba brać pod uwagę i nie traktować tego porozumienia jako nienaruszalnego - ocenił RPO. I dodał, że choć cieszy się, iż władza zrezygnowała z pomysłu głosowania w czasach zagrożenia związanego z pandemią koronawirusa, to "jak to wszystko ogląda", jest mu "szalenie przykro, że tak bardzo nasza ojczyzna się zmienia". 

DOSTĘP PREMIUM