Sejm przyjął ustawę o głosowaniu korespondencyjnym. Senackie weto odrzucone

Sejm odrzucił weto Senatu dotyczące ustawy w sprawie głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich 2020 roku.
Zobacz wideo

Zgodnie z zapowiedzią, w piątkowym głosowaniu większość sejmowa odrzuciła weto Senatu dotyczące ustawy w sprawie głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Głosowało 460 posłów, 236 było "za", 213 przeciw, a 11 się wstrzymało. Teraz ustawa trafi do prezydenta.

Przyjęta przez Sejm ustawa zakłada, że wybory prezydenckie w 2020 roku odbędą się wyłącznie w sposób korespondencyjny (a nie tradycyjnie - w lokalach). Daje też możliwość marszałek Sejmu przesunięcia terminu wyborów. Przypomnijmy, Senat opowiedział się za odrzuceniem tej ustawy we wtorek. Politycy zwracali uwagę m.in. na to, że nie ma pewności, czy wybory w trybie głosowania korespondencyjnego będą bezpieczne pod względem epidemiologicznym. 

Porozumienia Gowina z Kaczyńskim

Jeszcze wczoraj rano nie było wiadomo, co z senackim wetem zrobi Sejm. Zagadką było m.in. zachowanie posłów partii Jarosława Gowina, którzy przekonywali, że nie godzą się na przeprowadzenie wyborów w maju. Bez ich głosów PiS nie miał zaś większości i nie mógłby przeforsować nowego prawa. Sytuacja wyjaśniła się jednak w środę wieczorem - kiedy szef Porozumienia oraz prezes Prawa i Sprawiedliwości wydali wspólne oświadczenie. Zakładało ono m.in. że wybory prezydenckie 10 maja się nie odbędą, Sąd Najwyższy uzna ich nieważność, a marszałek Sejmu ogłosi nowy termin. Ale jednocześnie Jarosław Gowin i jego ludzie zobowiązali się do poparcia ustawy o głosowaniu korespondencyjnym i odrzucenia weta Senatu.

Ustawa ta ma być w najbliższej przyszłości znowelizowana, o czym mówił w czwartek rano sam Gowin. Podał krótko, że nacisk prac nad ustawą będzie dotyczył przywrócenia roli Państwowej Komisji Wyborczej w organizacji procesu wyborczego. Szczegółów jednak nie podał. 

Opozycja od dawna przekonywała, że wybory w maju były niemożliwe do zorganizowania ze względu na epidemię koronawirusa. Podobne głosy było słychać ze strony samorządówców, którzy nie byli w stanie zorganizować komisji wyborczych, bo nie było chętnych do pracy. Domagano się wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, lecz rządzący przekonywali, że nie ma ku temu podstaw. - Upór Kaczyńskiego i jego ludzi, wielki chaos, który wprowadzili i miliony złotych wydane na karty wyborcze, które dziś pójdą do kosza - to wszystko powinno być rozliczone - mówił w czwartkowym Poranku TOK FM Borys Budka, szef Platformy Obywatelskiej. 

DOSTĘP PREMIUM