Cisza wyborcza przed wyborami, których nie ma. "To Mrożek w pełnym wymiarze"

- Jeżeli nie ma głosowania, to i nie ma sensu instytucja ciszy wyborczej. To byłby już naprawdę Mrożek w pełnym wymiarze, gdybyśmy powiedzieli, że ktoś poniesie konsekwencje naruszenia ciszy wyborczej w wyborach, które się nie odbywają - mówił w TOK FM prof. Ryszard Piotrowski.

przy

Zobacz wideo

Zgodnie z porozumieniem zawartym przez Jarosława Gowina i Jarosława Kaczyńskiego, wybory w tę niedzielę nie odbędą się. Teoretycznie nikt ich jednak nie odwołał - prawnie nie ma takiej możliwości. Wchodząc na stronę internetową Państwowej Komisji Wyborczej - dalej widzimy więc licznik wskazujący, że "do otwarcia lokali" pozostało nieco ponad dwa dni. A skoro tak, to powinniśmy pamiętać także o innym aspekcie nieodłącznie związanym z polskimi wyborami - czyli o ciszy wyborczej.

Zgodnie z Kodeksem wyborczym, cisza wyborcza obowiązuje nie tylko w dniu głosowania (do godziny zamknięcia lokali wyborczych), ale też w dniu poprzedzającym dzień wyborów. W tym czasie zabronione jest prowadzenie jakiejkolwiek agitacji wyborczej, zwoływanie zgromadzeń, wygłaszanie przemówień, rozpowszechnianie materiałów wyborczych czy publikowanie sondaży. Za złamanie przepisów dotyczących ciszy wyborczej grozi surowa kara, nawet do 1 mln zł.

Czy jednak w obecnej sytuacji - kiedy głosowania nie będzie - cisza wyborcza także będzie miała miejsce? - Paradoksalnie tak. Przepisy Kodeksu wyborczego dotyczące ciszy wyborczej nie zostały wyłączone - powiedział w TOK FM prof. Marcin Matczak. W związku z tym ostrzegł, że "nie będzie można prowadzić agitacji, mimo że praktycznie nie będzie wyborów".

Na absurd całej sytuacji zwracał uwagę, także w TOK FM, konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski. - Cisza wyborcza jest odstępstwem, ograniczeniem wolności słowa, wolności mediów - czymś wyjątkowym, co znajduje uzasadnienie właśnie w mającym się odbyć głosowaniu. W tym, żeby stworzyć dystans dla wyborcy i szanować jego własny osąd, nieuwarunkowany naciskiem medialnym. Ale jeżeli nie ma głosowania, to i nie ma sensu instytucja ciszy wyborczej - tłumaczył. - To byłby już naprawdę Mrożek w pełnym wymiarze, gdybyśmy powiedzieli, że ktoś poniesie konsekwencje naruszenia ciszy wyborczej będącej zabezpieczeniem autonomii wyborczej w wyborach, które się nie odbywają - dodał ekspert. Profesor podkreślił, że o faktyczny wymiar ciszy wyborczej w tym konkretnym przypadku należy pytać PKW.

Portal Onet, powołując się na swoje źródła w Państwowej Komisji Wyborczej, poinformował, że cisza wyborcza w sobotę i w niedzielę będzie normalnie. - Wyborów nie można odwołać w trybie porozumienia polityków (…). A to znaczy, że w weekend obowiązują wszystkie przepisy związane z wyborami, a więc cisza wyborcza także - mówi portalowi rozmówca z PKW.

O tym, że cisza wyborcza będzie, mówią także politycy Zjednoczonej Prawicy, między innymi szef sejmowej komisji sprawiedliwości. W rozmowie z dziennikarzami poseł Marek Ast stwierdził: "Jeżeli zakładamy, że kalendarz wyborczy jest realizowany, to należałoby założyć, że będziemy mieli ciszę wyborczą".

W związku z porozumieniem Zjednoczona Prawica zdołała odrzucić dziś w Sejmie weto Senatu wobec ustawy wprowadzającej powszechne głosowanie korespondencyjne. Wcześniej nie wszyscy posłowie z Porozumienia Jarosława Gowina chcieli poprzeć kontrowersyjne przepisy. Rządzący zapowiadają, że ustawa - po wejściu w życie - zostanie znowelizowana. 

DOSTĘP PREMIUM