Wybory jednak 23 maja? "Dlaczego Jarosław Kaczyński miałby zmarnować taką okazję do upokorzenia Jarosława Gowina?"

- Jarosław Gowin może czuć się wygranym, bo nie doprowadził do wyborów 10 maja. Ale to pyrrusowe zwycięstwo, bo teraz to on jest trzymany w szachu przez Kaczyńskiego. Prezes PiS może z nim zrobić wszystko - powiedział na konferencji Szymon Hołownia. Zdaniem kandydata na prezydenta, możliwe jest, że wybory odbędą się 23 maja.
Zobacz wideo

Zgodnie z obowiązującym na ten moment stanem prawem - wybory prezydenckie powinny odbyć się za nieco ponad 48 godzin. Ale, jak wskazał na konferencji kandydat na prezydenta Szymon Hołownia, w rzeczywistości nie wiadomo, kiedy się odbędą: w tę niedzielę, 23 maja, w czerwcu, lipcu, a może w sierpniu? - To wie tylko Jarosław Kaczyński - stwierdził Hołownia.

Zawarte w środę przez prezesa PiS i Jarosława Gowina porozumienie zakłada, że w przyszłości odbędą się nowe wybory (inne niż te wyznaczone przez Elżbietę Witek na 10 maja). Nowy termin marszałek Sejmu ma podać po tym, jak Sąd Najwyższy unieważni wybory z 10 maja. To, że tak zrobi - również dwaj posłowie "dogadali" w swoim porozumieniu.

- To było straszne, co się wczoraj wydarzyło - tak środowe wydarzenia skomentował Hołownia. - Dwóch panów siada i decyduje o Polsce, bez żadnego trybu, bez żadnego Sejmu, Senatu czy konstytucji. Siadają we dwóch i dzielą sobie strefy wpływów. Decydują o tym, kiedy 30 milionów dorosłych Polaków będzie mogło spełnić swój najważniejszy obywatelski obowiązek - dodał.

Jak wskazał kandydat na prezydenta, Jarosław Gowin może czuć się wygranym całej sytuacji, bo nie doprowadził do wyborów 10 maja, do których uparcie dążył prezes PiS. Ale - jak oceniał Hołownia - to pyrrusowe zwycięstwo, bo teraz to Gowin "jest trzymany w szachu przez Kaczyńskiego". - Może z nim zrobić wszystko. Sejm uchwalił tę ustawę, a za chwilę podpisze ją będący absolutną marionetką w rękach prezesa PiS prezydent. A zatem marszałek Witek, jeśli zechce, będzie miała w rękach narzędzie do tego, żeby przeprowadzić wybory na przykład 23 maja - przypomniał polityk.

Przypomnijmy, Gowin z Kaczyńskim założyli, że przyjęta przez Sejm w czwartek rano ustawa - po wejściu w życie - zostanie znowelizowana tak, by nowe wybory (korespondencyjne) mogła zorganizować Państwowa Komisja Wyborcza, a nie ministerstwo Jacka Sasina. Ale z drugiej strony, ta sama ustawa rzeczywiście przyznaje marszałek Sejmu możliwość zmiany terminu wyborów. Ważne, by ten nowy termin wpisywał się w konstytucyjne ramy dotyczące przeprowadzenia wyborów Prezydenta RP. W obecnym przypadku ostatnia możliwa data to właśnie 23 maja (wcześniej możliwy jest 17 maja).

Hołownia zastanawiał się więc, dlaczego Jarosław Kaczyński miałby "zmarnować taką okazję do upokorzenia Jarosława Gowina, który wcześniej go upokorzył". - A więc czy Jarosław Gowin wygrał? On sądzi, że tak. Na razie - dopowiedział Hołownia.

W podobnym tonie wypowiadają się inni obserwatorzy sceny politycznej, m.in. Roman Giertych. "Na miejscu pana Gowina zażądałabym przesunięcia głosowania w spr. uchwały Senatu na czas po ewentualnym orzeczeniu SN. W przeciwnym razie JK może go regularnie oszukać i zrobić wybory 23 maja, a Gowin wyjdzie na największego frajera i naiwniaka w historii RP" - pisał jeszcze przed sejmowym głosowaniem mecenas.

Hołownia, dopytywany przez dziennikarzy, czy jeżeli marszałek Witek rozpisze nowe wybory, to weźmie w nich udział - powiedział, że tak. - Będę brał w tym udział, bo jak patrzę na ten bajzel, który oni nam fundują, to moja determinacja rośnie sześciokrotnie - stwierdził.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM