Będzie wniosek o odwołanie Jacka Sasina. "Naraził Polskę na straty i hańbę"

Koalicja Obywatelska składa wniosek o odwołanie Jacka Sasina z funkcji ministra aktywów państwowych. Polityk zlecił drukowanie pakietów wyborczych chociaż nie było jeszcze ustawy w tej sprawie. Ostatecznie wybory 10 maja nie odbędą się.
Zobacz wideo

- Rozpoczynamy dziś proces politycznego rozliczania tych, którzy są odpowiedzialni za kompromitację, jeśli chodzi o wybory prezydenckie - oświadczył w piątek lider Platformy Obywatelskiej Borys Budka na piątkowej konferencji prasowej.

Poinformował, że klub KO złoży wniosek o odwołanie Jacka Sasina z funkcji wicepremiera i ministra aktywów państwowych. - Dajemy jednocześnie szansę panu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, by wyszedł z tej sprawy z twarzą i by zdymisjonował pana Sasina zanim dojdzie do skutku ta debata (nad jego odwołaniem - PAP) - zaznaczył Budka.

Przypomniał też deklarację Jacka Sasina, że sam poda się do dymisji, jeżeli wybory prezydenckie nie odbędą się w maju. - Dzisiaj jest czas na polityczną odpowiedzialność - zaznaczył Budka.

Ocenił też, że zapowiedzi majowych wyborów były "wielkim oszustwem i mistyfikacją". - Pan wicepremier Sasin, osoba która zapewniała Polaków, że wybory da się przeprowadzić, naraziła Skarb Państwa na olbrzymie straty - uznał Budka.

Natomiast Barbara Nowacka mówiła, że Jacek Sasin jest przeciwieństwem mitologicznego Midasa - cokolwiek czego się dotknie, nie zamienia się w złoto. - Jacek Sasin w 2010 roku miał niechlubny udział w organizacji lotu do Smoleńska. To on w 2017 roku próbował zmieniać ustrój Warszawy referendami, które znowu naraziły państwo na koszty. Teraz naraził Polskę na hańbę - mówiła Nowacka i powtórzyła apel do Sasina o podanie się do dymisji. 

Lewica idzie do prokuratury

Lewica idzie o krok dalej. Jej poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek zapowiedział, że złoży zawiadomienia do prokuratury ws. popełnienia przestępstwa przez premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremiera Jacka Sasina przy organizacji wyborów korespondencyjnych 10 maja. Jak mówił, podjęte przez nich działania nie miały podstawy prawnej.

Śmiszek poinformował na piątkowej konferencji prasowej, że złoży dwa zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa ws. organizacji wyborów korespondencyjnych 10 maja.

- Pierwsze zawiadomienie dotyczy popełnienia przestępstwa przez premiera Morawieckiego, który według dokumentów krążących w opinii publicznej kilka tygodni temu zlecił Poczcie Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych przygotowanie procesu wyborczego - drukowanie kart i pakietów wyborczych - podkreślił Śmiszek. Powołał się na art. 231 kodeksu karnego, który mówi m.in. o tym, że funkcjonariusz publiczny, który przekroczył swoje uprawnienia i działał na szkodę interesu publicznego podlega karze pozbawienia wolności.

- Uważamy, że premier Morawiecki i wicepremier Sasin bez podstawy prawnej rozpoczęli działania, do których nie mieli uprawnienia. Władza nie działa ani na podstawie prawa, ani w granicach prawa - mówił Śmiszek.

- Drugie zawiadomienie - zaznaczył Śmiszek - dotyczy działań wicepremiera, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, który wykonał polecenie premiera Morawieckiego ws. wykonania czynności wyborczych". Poseł Lewicy stwierdził, że Sasin naruszył art. 296 i "naraził Skarb Państwa na szkodę w znacznej mierze". Jak dodał, "druk ponad 30 milionów kart do głosowania i pakietów wyborczych kosztował nas ponad 10 milionów złotych".

Sasin odpiera zarzuty, PiS będzie go bronił

Do tej akcji KO sam Sasin odniósł się w piątek na Twitterze. "Zarzuty wobec mnie i rządu @pisorgpl prezentowane przez pana Budkę w sprawie wyborów prezydenckich są całkowicie niezgodne ze stanem rzeczywistym. A jeszcze parę dni temu sami chcieli przełożyć wybory... #wybory2020" - napisał.

Rzecznik rządu powiedział w piątek PAP, że "nie ma podstaw do wnioskowania o odwołanie wicepremiera Jacka Sasina". Jak dodał, "nie będzie zmian na tym stanowisku".

Rzecznik PiS Anita Czerwińska podkreśliła w komentarzu dla PAP, że "wniosek KO zostanie odrzucony". - Jest bezzasadny. Prawdziwym powodem niemożliwości zorganizowania wyborów w tę niedzielę jest ustawiona, z premedytacją zaplanowana przez PO i resztę opozycji, trwająca 30 dni obstrukcja w Senacie w pracach nad ustawą o wyborach - stwierdziła. Jak dodał, "także część samorządów nie wykonała swoich obowiązków i zadań związanych z organizacją wyborów (korespondencyjnych - PAP)".

Senat we wtorek wieczorem odrzucił ustawę w sprawie głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Podczas wznowionych wczoraj obrad Sejm odrzucił sprzeciw Senatu wobec głosowania korespondencyjnego. Za odrzuceniem opowiedziało się 236 posłów, przeciw było 213, 11 wstrzymało się od głosu. Teraz ustawa trafi do prezydenta.

Posłuchaj w aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM