"Podstawowym źródłem prawa stały się wieczorno-nocne spotkania dwóch szeregowych posłów"

- O ile jeszcze kilka tygodni temu podstawowym źródłem prawa była konferencja prasowa rządu, o tyle teraz to źródło władzy się nieco zawęziło i jest to wieczorno-nocne spotkanie dwóch szeregowych posłów - powiedział w TOK FM Michał Sutowski, publicysta "Krytyki Politycznej".
Zobacz wideo

Zdaniem Michała Sutowskiego, porozumienie Jarosława Gowina z Jarosławem Kaczyńskim - a w konsekwencji przełożenie wyborów prezydenckich świadczy o tym, że nasze państwo "nie funkcjonuje jako pewien zestaw reguł, procedur prawnych czy instytucji, tylko jako przedmiot rozgrywki najbardziej wpływowych polityków". - O ile jeszcze kilka tygodni temu podstawowym źródłem prawa była konferencja prasowa rządu, o tyle teraz to źródło władzy się nieco zawęziło i jest to wieczorno-nocne spotkanie dwóch szeregowych posłów - skomentował publicysta "Krytyki Politycznej". 

Gość TOK FM stwierdził, że dobrze się stało, iż głosowanie 10 maja się nie odbędzie. Podkreślał jednak, że można było to wszystko zrobić w sposób zgodny z prawem - wprowadzając stan klęski żywiołowej, którego podstawą byłoby szerzenie się choroby zakaźnej na terenie kraju. Wówczas wybory nie mogłyby się odbyć wcześniej niż 90 dni po jego zakończeniu. 

Sutkowski dziwił się też, że dwaj szeregowi posłowie de facto ustalają rolę marszałka Sejmu i Sądu Najwyższego. Przypomnijmy - zawarte przez Gowina i Kaczyńskiego porozumienie zakłada, że SN uzna nieważność wyborów (bo się nie odbędą), a potem Elżbieta Witek ogłosi nowy ich termin. 

Kaczyński wycofa się z porozumienia?

Sutowski przyznał, że trudno prognozować, co wydarzy się w przyszłości, bo "wyobraźnia a nawet swego rodzaju poczucie humoru Jarosława Kaczyńskiego są nieograniczone". Przyznał jednak, że jest daleki od teorii forsowanej przez część komentatorów, jakoby prezes Prawa i Sprawiedliwości chciał się w jakiś sposób odegrać na Jarosławie Gowinie i upokorzyć go - zrywając porozumienie i przeprowadzając wybory na przykład 23 maja. 

- Sądzę, że tu zagra jednak pewien pragmatyzm i próba wyznaczenia takiego terminu wyborów, który dla Prawa i Sprawiedliwości będzie jeszcze bezpieczny - stwierdził gość audycji "Połączenie".

DOSTĘP PREMIUM