Nieoficjalnie: Polska przekazała KE, że postanowienie TSUE zostało wykonane

Polska przekazała w piątek Komisji Europejskiej, że Sąd Najwyższy podjął niezbędne działania dla wykonania postanowienia Trybunału Sprawiedliwości UE o środkach tymczasowych dotyczących Izby Dyscyplinarnej SN - poinformowało PAP źródło unijne.
Zobacz wideo

Jak podało PAP źródło unijne, Polska przekazała w piątek Komisji Europejskiej, że na podstawie zarządzeń I Prezesa Sądu Najwyższego oraz I prezesa SN kierującego pracą Izby Dyscyplinarnej, przepisy dotyczące tej Izby nie będą stosowane w sprawach dyscyplinarnych sędziów do czasu wydania ostatecznego wyroku przez TSUE. Wskazało, że obydwa te zarządzenia stanowią wykonanie postanowienia TSUE o zastosowaniu środków tymczasowych.

Rząd w swej odpowiedzi, jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP, podkreślił też, że adresatem postanowienia TSUE nie mogą być organy władzy wykonawczej, czyli rząd, ponieważ w polskim porządku konstytucyjnym nie ma narzędzi ingerencji władzy wykonawczej w tok funkcjonowania władzy sądowniczej. Rząd przekazał, że jedynym podmiotem, który może być skutecznym adresatem postanowienia TSUE jest Sąd Najwyższy.

Według źródła, polski rząd przekazał też KE, iż stoi na stanowisku, że UE nie posiada kompetencji do określenia ustrojów państw członkowskich ani do kształtowania kompetencji poszczególnych organów tych państw, do wpływania na wewnętrzną organizację tych organów, a także do zawieszenia ich działalności, w szczególności organów konstytucyjnych państwa członkowskiego. Polska zadeklarowała też pełną gotowość do współdziałania z KE w granicach kompetencji przyznanej UE w traktatach.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) postanowił na początku kwietnia, że Polska ma natychmiast zawiesić przepisy dotyczące Izby Dyscyplinarnej SN. Wniosek o to złożyła KE. Polski rząd argumentował, że jest on nieuzasadniony.

Postanowienie z kwietnia nie jest jeszcze ostatecznym rozstrzygnięciem sporu między Polską a Komisją Europejską w tej sprawie. Jest tymczasową decyzją do czasu wydania ostatecznego wyroku - po złożeniu w 2019 roku przez KE - skargi do TSUE.

Zamieszanie wokół Izby Dyscyplinarnej

Sprawa niezależności Izby Dyscyplinarnej SN jest rozpatrywana od wielu miesięcy. Już w listopadzie 2019 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał orzeczenie w tej sprawie. Jednak wbrew oczekiwaniom, TSUE nie dał jasnej odpowiedzi na pytanie, czy Izba Dyscyplinarna oraz Krajowa Rada Sądownictwa są zgodne z prawem unijnym - ocenę tego scedował na polski Sąd Najwyższy. 

Połączone trzy izby SN w styczniu podjęły uchwałę, że sędziowie powołani przy udziale nowej KRS nie są uprawnieni do orzekania, ale jednocześnie ogłosił, że uchwała wchodzi w życie z chwilą ogłoszenia. A to oznacza, że dotychczasowe orzeczenia wydane przez sędziów powołanych z udziałem nowej KRS pozostają w mocy. Sędziowie ci mogą również dokończyć toczące się procesy i zakończyć je wyrokami. Ta zasada nie ma jednak zastosowania wobec Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego - w tym przypadku uchwała dotyczy wszystkich jej orzeczeń. 

Dla wielu ekspertów i prawników oznacza to, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem i jej orzeczenia nie mają mocy prawnej. Co więcej, była już I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gerdorf nakazała przekazanie spraw rozpatrywanych dotychczas przez Izbę Dyscyplinarną SN do innych izb tego sądu - Karnej i Pracy. Jej postanowienie - po jej odejściu z SN - cofnął pełniący obowiązki I prezesa Kamil Zaradkiewicz. 

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM