Kiedy wybory? Jarosław Gowin w TOK FM: Realny jest 28 czerwca

Jarosław Gowin w Poranku TOK FM przekonywał, że wybory prezydenckie odbędą się na przełomie czerwca i lipca. Zdaniem byłego wicepremiera, realny termin to 28 czerwca. - W moim przekonaniu najwłaściwsza formuła głosowania to formuła hybrydowa - podał szef Porozumienia. W jego opinii w 60 dni "jest niemożliwe przygotowanie głosowania całkowicie korespondencyjnego".
Zobacz wideo

W sobotę w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości odbyła się pilna narada polityków Zjednoczonej Prawicy. Według doniesień mediów - na stole leżała propozycja przeprowadzenia wyborów 23 maja, co oznaczałoby zerwanie porozumienia Gowin-Kaczyński. Do takiej opcji dążyć mieli politycy Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Przeciwny miał być m.in. premier Mateusz Morawiecki oraz wicepremier Jadwiga Emilewicz, którzy mieli zagrozić, że złożą dymisje. Ostatecznie z pomysłu organizowania głosowania 23 maja się wycofano.

Tego, co działo się w sobotę nie chciał komentować gość Poranka Radia TOK FM - Jarosław Gowin

Były wicepremier  pytany był o to, kiedy odbędą się wybory prezydenckie, powiedział, że wszystko zależy od decyzji marszałek Sejmu Elżbiety Witek oraz od tempa prac parlamentarnych nad Kodeksem wyborczym. Zdaniem szefa Porozumienia, rozwiązanie zaproponowane w niedzielę przez Państwową Komisję Wyborczą ma szansę zyskać poparcie ze strony wszystkich sił politycznych, a przynajmniej części partii opozycyjnych. - Jeśli Senat tym razem nie wykorzystywałby całego 30-dniowego terminu, który mu przysługuje na rozpatrzenie projektów poselskich, to wówczas 28 czerwca jest realny [jako termin wyborów - red.] - powiedział gość TOK FM. A co jeśli tak się nie stanie i Senat wykorzysta pełne 30 dni? Wówczas, zdaniem Gowina, "będziemy na granicy możliwości, jeśli chodzi o termin czerwcowy, być może konieczne będzie przesunięcie na początek lipca". 

Dominika Wielowieyska zwróciła uwagę, że opozycja wciąż w pierwszej kolejności domaga się wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Jarosław Gowin odparł, że nie jest pewny "czy to stanowisko całej opozycji". - A co do stanu klęski żywiołowej, nie ma wielkiej różnicy między mną a politykami opozycji. (...) Od wielu tygodni namawiałem kolegów z Prawa i Sprawiedliwości, przedstawicieli rządu, by taki stan wprowadzić. Przeważył kontrargument wysuwany przez polityków PiS, że byłby to niebezpieczny precedens, który w przyszłości mógłby być wykorzystywany do nieuczciwego przesuwania terminu wyborów - wyjaśniał gość TOK FM.

Lider Porozumienia pozytywnie wypowiadał się też o niedzielnej uchwale Państwowej Komisji Wyborczej. - PKW w przeciwieństwie do Sądu Najwyższego stanęła na wysokości zadania i pomogła nam - politykom - znaleźć rozwiązanie tego pata - powiedział. 

"Wybory na przełomie czerwca i lipca to sprawa przesądzona"

Wielowieyska dalej dopytywała swojego gościa o przewidywany termin wyborów. Dziennikarka chciała wiedzieć, czy w porozumienia Gowina i Kaczyńskiego została ustalona jakaś konkretna data. - Tego typu ustaleń nie było. One byłyby wbrew logice państwa. Decyzja musi należeć do marszałek Witek - mówił Gowin. Dodał, że to, iż wybory będą na przełomie czerwca i lipca to "sprawa przesądzona".

- Dziś przedstawimy propozycję zmian legislacyjnych, które zapowiedziałem w ubiegłym tygodniu. W moim przekonaniu najwłaściwsza formuła głosowania to formuła hybrydowa - podał szef Porozumienia. To znaczy, że głosować korespondencyjnie można byłoby na wniosek. Pozostali zaś mogliby zagłosować normalnie - w lokalach wyborczych. Szef Porozumienia nadmienił też, że wybory powinna zorganizować Państwowa Komisja Wyborcza wraz z samorządami. 

Gospodyni Poranka Radia TOK FM przypomniała, że minister zdrowia Łukasz Szumowski przekonywał, że wybory w lokalach będą możliwe - z powodu epidemii - nie wcześniej niż za dwa lata. Czy wobec tego zmieni swoją rekomendację? - To jest pytanie do pana Szumowskiego - odparł Gowin. W opinii szefa Porozumienia w 60 dni "jest całkowicie niemożliwe przygotowanie głosowania całkowicie korespondencyjnego". - Jeśli odbyłaby się druga tura, to samo rozesłanie kart wyborczych to są co najmniej 3 tygodnie, a przecież druga tura musi się odbyć dwa tygodnie po turze pierwszej - powiedział gość TOK FM. Dopytywany, czy konsultował te przemyślenia z ministrem Szumowskim - odparł, że "osobiście tego nie konsultował".

- Czy marszałek Witek dziś ogłosi termin wyborów? - zapytała na koniec Dominika Wielowieyska.

- Nie mam takiej wiedzy, ale nie sądzę, żeby tak się stało - odparł gość TOK FM. - To, jaki będzie termin, musi być uzależnione od tempa prac parlamentarnych - dodał były wicepremier.

Całej rozmowy z szefem Porozumienia posłuchaj w Aplikacji TOK FM!

DOSTĘP PREMIUM