Jaką decyzję podejmie SN w sprawie wyborów 10 maja? "Teraz każda decyzja i każde rozwiązanie jest złe"

Były rzecznik Sądu Najwyższego przyznał w TOK FM, że nie wie, jak znaleźć obecnie zgodne z prawem wyjście z kryzysu dotyczącego wyborów. - Jest taki bałagan, że nie ma już prostych recept i odwołań, bo przepisy prawa już nie wystarczają. To sytuacja niespotykana - ocenił sędzia Michał Laskowski.
Zobacz wideo

Dominika Wielowieyska poprosiła sędziego Laskowskiego o komentarz do zamieszania z wyborami prezydenckimi, które miały się odbyć 10 maja, ale finalnie do głosowania nie doszło, choć nikt wyborów nie przełożył. W poniedziałek rano Jarosław Gowin przekonywał w TOK FM, że wybory odbędą się na przełomie czerwca i lipca. 

Były rzecznik Sądu Najwyższego zaznaczył na wstępie, że nie jest ekspertem od prawa wyborczego. Jak podkreślił, wszystkie wprowadzane ostatnio zmiany przepisów powodują, że łatwo można się pogubić w całej materii. – Wygląda na to, że teraz każda decyzja i każde rozwiązanie jest złe, a stało się tak na skutek pewnych zabiegów o charakterze politycznym, które powiązane są z epidemią. Jest taki bałagan, że nie ma już prostych recept i odwołań, bo przepisy prawa już nie wystarczają. To sytuacja niespotykana – podkreślał sędzia Laskowski.

Przyznał, że sam nie widzi wyjścia z całej sytuacji. – Chociaż pan Jarosław Gowin stwierdził, że zawiódł się na Sądzie Najwyższym. Tylko nie wiem, na czym ów zawód miałby polegać. Może tym, że prezes Izby Kontroli i Spraw Publicznych SN Joanna Lemańska, powiedziała, iż od składu sędziowskiego zależy treść orzeczenia w sprawie wyborów. Takie słowa Gowina można być może odbierać jako przejaw myślenia, że sądy i trybunały są służebne wobec interesu państwa, który można tłumaczyć jako interes suwerena wyrażany przez zwycięzców wyborów. To nie tak działa – podsumował Laskowski.

Pytany o protesty wyborcze, Laskowski odparł, że dotychczas prawo do złożenia takiego protestu mieli ci, którzy uczestniczyli w głosowaniu. Dopytywany, czy w takim razie teraz nie ma możliwości składania protestów, gość TOK FM odparł, że nie chce odpowiedzieć na to pytanie. - Bo za chwilę te protesty od obywateli wpłyną i sędziowie będą musieli w trybie jakimś procesowym się tym zająć, bez względu na to, czy mogą, czy nie mogą - dodał.

Na pytanie o to, czy SN nie może zająć się kwestią ważności wyborów jeśli PKW nie prześle do tej instytucji sprawozdania z ich przebiegu, Laskowski podkreślił, że sąd zawsze działa z urzędu. - Musi być jakiś impuls do tego działania, jakaś skarga na przykład. Jeśli nic nie wpłynie do Sądu Najwyższego, to zapewne sąd sam z urzędu nie zbierze się i nie stwierdzi tej nieważności - powiedział.

W co gra Zaradkiewicz?

Dopiero jutro rano (wtorek godz. 10) zostanie wznowione posiedzenie Zgromadzenia Sędziów Sądu Najwyższego, które ma wskazać pięciu kandydatów. Spośród nich prezydent Andrzej Duda, wybierze nowego Pierwszego Prezesa. Przy czym wielogodzinne obrady w piątek i sobotę pokazały, że Sąd Najwyższy jest bardzo podzielony - na tak zwanych "starych" sędziów broniący niezależności Sądu Najwyższego i "nowych" wskazanych przez obecną władzę, która chce przejąć kontrolę nad SN. A efekt jest taki, że Zgromadzenie nie wybrało jeszcze komisji skrutacyjnej, która ma przeprowadzić wybory kandydatów na Pierwszego Prezesa. Przy czym ostatniego -  niekorzystnego dla nowych sędziów - głosowania wskazany przez Andrzeja Dudę komisarz Sądu Najwyższego Kamil Zaradkiewicz nie uznał.

Zdaniem Michała Laskowskiego, sędziego SN, Zaradkiewicz prowadzi obrady w sposób, który nigdy nie miał miejsca. - Nie może być tak, że nie uchwala się porządku zgromadzenia, nie dopuszcza się ludzi do głosu i arbitralnie decyduje, co jest ważne, a co nie. Pan Zaradkiewicz postawił sprawę jasno, że celem zgromadzenia jest wyłonienie pięciu kandydatów na fotel prezesa SN i to jest jego zadanie do realizacji – mówił były rzecznik SN. 

Dominika Wielowieyska dopytywała, czy celem Zaradkiewicza jest też to, aby wśród kandydatów znalazły się osoby wybrane przez neo-KRS, które są "bliższe sercu obecnej władzy". – Tak mi się wydaje. To jest ten cel, nie tylko sposobu prowadzenia zgromadzenia, ale powprowadzanych zmian do ustawy o Sądzie Najwyższym. Pewnie w końcu dojdzie do wskazania kandydatów i głosowania nad nim. Zobaczymy, jak to wszystko będzie wyglądać we wtorek – ocenił Laskowski.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM