"GW": Poseł PiS zamknął kancelarię, na którą - w ramach pomocy dla bezrobotnych - otrzymał 20 tysięcy złotych

Poseł Prawa i Sprawiedliwości i były kandydat na prezydenta Gdańska Kacper Płażyński zamknął kancelarię, na którą dostał unijną pomoc dla bezrobotnych. Jak donosi "Gazeta Wyborcza", zrobił to kilka dni po upływie 12 miesięcy funkcjonowania kancelarii, a właśnie utrzymanie działalności przez rok było warunkiem, aby pieniędzy unijnych nie zwracać.
Zobacz wideo

Jak przypomina trójmiejska "Gazeta Wyborcza", Kacper Płażyński nieco ponad rok temu - gdy był radnym miejskim - zarejestrował się w Powiatowym Urzędzie Pracy w Gdańsku jako bezrobotny. To dało mu możliwość ubiegania się o dotację na aktywizację zawodową. Polityk uzyskał 20 tysięcy złotych, choć - jak pisze "GW" - "dysponował wtedy majątkiem wartym ok. 900 tys. zł", a kilka miesięcy wcześniej ubiegał się o stanowisko prezydenta miasta. Przypomnijmy, Kacper Płażyński od czerwca 2017 roku pracował w państwowej Enerdze. 

Za otrzymane 20 tysięcy Płażyński założył kancelarię adwokacką. W październiku 2019 roku został posłem PiS, ale działalność gospodarczą kontynuował.

Kancelarię, według dziennikarzy, miał zamknął 17 lutego tego roku, więc jeszcze przed wybuchem epidemii koronawirusa w naszym kraju. Gazeta nadmienia, że zgodnie z zasadami unijnego programu - Płażyński musiałby zwracać środki, gdyby swój interes zamknął przed upływem 12 miesięcy od jego otwarcia. Zlikwidował za to kilka dni po upływie tego okresu.

Pytany przez dziennikarzy "GW" o przyczyny zamknięcia kancelarii - poseł podał, że wynikała ona z "coraz większej liczby obowiązków wynikających z wypełniania powierzonego mu mandatu poselskiego". 

DOSTĘP PREMIUM