Sejm zajął się nowym projektem PiS w sprawie wyborów. Głosowanie miałoby być zarówno w lokalach, jak i korespondencyjnie

Sejm wznowił obrady i zajął się nowelizacją prawa wyborczego, która jest elementem porozumienia między Jarosławem Kaczyńskim a Jarosławem Gowinem, Po tym, jak rządzone przez PiS państwo nie przeprowadziło niedzielnego głosowania, partia na nowo chce oddać organizację wyborów w ręce PKW. Projekt przeszedł już do drugiego czytania.
Zobacz wideo

Głosowanie miałoby się odbywać zarówno w lokalach, jak i korespondencyjnie.

Zgodnie z projektem klubu PiS kandydaci zarejestrowani przez PKW w wyborach prezydenckich zarządzonych na 10 maja, po ponownym zgłoszeniu zostaną uznani za zarejestrowanych kandydatów w wyborach w kolejnym terminie, a PKW określi wzór karty do głosowania oraz wzór i rozmiar koperty na pakiet wyborczy w głosowaniu korespondencyjnym.

Projekt po pierwszym czytaniu przeszedł do drugiego.

Przemysław Czarnek projekt zachwala, opozycja krytykuje

Jako pierwszy w Sejmie przemawiał Przemysław Czarnek (PiS), sprawozdawca ustawy. - To nie jest tak, że chcemy przeprowadzić wybory. Przeprowadzenie wyborów prezydenckich nie jest kwestią "chcenia", tylko obowiązku konstytucyjnego. My musimy przeprowadzić wybory prezydenckie, bo państwo musi mieć prezydenta na kolejną kadencję. Dlatego w tych szczególnych okolicznościach, przedkładamy ten projekt ustawy, który jest przejawem odpowiedzialności za państwo - zachwalał projekt. Dodał też, że: -Każdy wyborca będzie mógł zgłosić komisarzowi wyborczemu zamiar głosowania korespondencyjnego. Będzie mógł to zrobić najpóźniej do 12. dnia przed datą wyborów. A w przypadku wyborcy podlegającego obowiązkowi kwarantanny lub izolacji zgłoszenie będzie możliwe do drugiego dnia przed terminem wyborów, co jest przedmiotem autopoprawki do ustawy.

Przeciwko projektowi jest opozycja. - To co teraz przedłożyliście nadaje się tylko do kosza. Wnoszę o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu - stwierdził w Sejmie Borys Budka, przewodniczący Platformy Obywatelskiej. - Przecież to wasz minister zdrowia Łukasz Szumowski powiedział, że wybory w lokalach nie mogą się odbyć. Czy dymisja ministra Szumowskiego będzie w takim razie dzisiaj czy jutro? Bo rozumiem, że Sasin poda się dziś do dymisji na Śląsku - mówił Budka. Budka przekonywał, że jedynym konstytucyjnym prawem rządu, zgodnie z którym można przesunąć wybory, był stan klęski żywiołowej, który faktycznie obowiązuje. A to, co obecnie się dzieje konstytucyjne nie jest. Krytycy projektu zarzucają mu, że jest "oderwany od systemu prawnego i wybory odbywają się zgodnie z ustaleniami dwóch osób - Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina - mówił o tym dziś na antenie TOK FM Robert Kropiwnicki z PO. 

Krzysztof Śmiszek z Lewicy proponuje z kolei rozmowy o wyborach przy "okrągłym stole". - Jesteśmy w najgłębszym kryzysie konstytucyjnym, instytucjonalnym i prawnym od 30 lat. Nigdy w najnowszej historii nie było takiej sytuacji - bez względu na to, kto rządził - nie dokonano zamachu na największą świętość demokracji, jaką są wybory. Nigdy nie przyszło nikomu do głowy, by wybory odrzeć ze znaczenia i je po prostu odwołać, bez żadnego trybu - mówił też w Sejmie. 

Władysław Kosiniak-Kamysz załamywał ręce nad tempem prac nad projektem. - Polacy oczekują terminu wyborów i uczciwych zasad. Dziś podjęto próbę, jednak na samym wstępie próbujecie tę próbę zniszczyć, przesyłając tę ustawę bez dyskusji od razu do drugiego czytania. Dlaczego nie chcecie poświęcić na debatę chociaż kilku godzin? - mówił dziś w Sejmie.

Wybory. Jakie rozwiązania wchodzą w grę?

Po południu odbędą się prace w komisji, a wieczorem, najpóźniej jutro rano posłowie będą już decydować o jego przyjęciu. Od tego momentu wszystko będzie w rękach Senatu, choć już teraz politycy opozycji zapowiadali, że jeśli ustawa wyjdzie z izby niższej w dobrym kształcie, to nie będzie powodu do jej przetrzymywania przez 30 dni.

Zresztą opozycja jest w pułapce. Prawo i Sprawiedliwość tak zmieniło prawo i do tego umyślnie wstrzymuje się z publikacją uchwały PKW nakazującej marszałek Sejmu rozpisać nowe wybory, że są jedynie dwa rozwiązania.

Albo Senat przyjmie nowe prawo wyborcze jak najszybciej i zgodzi się na warunki głosowania i przeprowadzenie go na przełomie czerwca i lipca. Albo wybory odbędą się na podstawie tzw. ustawy sasinowej, z powszechnym głosowaniem korespondencyjnym, które opozycja krytykowała i przetrzymywała w Senacie, ale za z dłuższym czasem na zbieranie podpisów dla nowych kandydatów i wyborami najpewniej dopiero po wakacjach. Ostateczny rezultat tych prawnych szachów poznamy w ciągu najbliższych dni.

DOSTĘP PREMIUM